Na straży właściwego czasu

Angora - - Kto Czyta, Nie Błądzi - TOM WHIPPLE

Według czego regulować zegarki?

W wiktoriańskim Londynie czas był czymś, co można było rzeczywiście kupić. Każdego ranka kobieta nazywana Greenwich Time Lady wychodziła z obserwatorium i zmierzała do leżącego poniżej miasta, rozbrzmiewającego kakofonią źle ustawionych zegarów. W torbie niosła cenny towar, dostępny za opłatę – właściwie ustawiony czas.

Dzisiaj problem kakofonii źle chodzących zegarów powraca – tym razem w naszych instytucjach finansowych. I raz jeszcze, po przerwie niemal całego XX wieku, brytyjskie laboratorium posiadające najdokładniejszy czas decyduje, by zacząć go w Londynie sprzedawać. Tym razem następca Greenwich – zamiast usług kobiety i jej kieszonkowych zegarków – ucieka się do technologii światłowodowej i zegara atomowego.

W styczniu wchodzą w życie regulacje finansowe, zgodnie z którymi transakcje, w tym te wykonywane automatycznie przez komputer, muszą podlegać kontroli. Nadzorcy muszą mieć możliwość, by rozszyfrować szlak transakcji i odtworzyć ich przebieg między światowymi instytucjami finansowymi. A z tym jest niejaki problem. W każdej sekundzie przeprowadzane są tysiące transakcji przez instytucje, których systemy czasowe – jakkolwiek by patrzeć – nieznacz- nie się różnią. Czasem trudno jest więc powiedzieć dokładnie, kiedy transakcja nastąpiła. Problem staje się poważniejszy, gdy odwrócony jest porządek przyczynowo-skutkowy – kiedy transakcje docierają na konto, zanim zostaną... wysłane.

I tu do gry wchodzi National Physical Laboratory, NPL, brytyjski spadkobierca Greenwich. Uprzedzając konieczność posiadania certyfikatu na właściwy czas, laboratorium z Teddington w południowo-zachodnim Londynie zaczyna doprowadzać czas ze swojego zegara atomowego do dzielnicy bankowej, co umożliwia jednoznaczną kontrolę przebiegu każdej transakcji.

– Ważne jest, by móc odtworzyć sekwencję wydarzeń, zwłaszcza gdy na rynku zachodzą zmiany, jak na przykład w momencie nagłego krachu – mówi Leon Lobo z departamentu czasu NPL. – Coraz częstsze stosowanie tzw. algorithmic trading doprowadziło do paru sytuacji, w których z powodu błędu komputera w ciągu kilku sekund z giełdy zniknęły miliardy i nawet trudno było znaleźć przyczynę. Wszystko poru- sza się z coraz większą prędkością, ale wciąż musimy umieć nadążać.

W teorii zegary są dokładne. W praktyce jednak trudno jest zapewnić, że wszystkie ustawione są równo. Gdy Ruth Belville, ostatnia Greenwich Time Lady, schodziła ze wzgórza nad Tamizą i kroczyła na zachód, całą godzinę zajmowało jej dotarcie do miasta. Nikt wtedy nie zastanawiał się, czy w tym czasie jej zegar stracił, czy może zyskał, ułamki sekundy. Dzisiaj dla świata finansów zbyt wolna jest prędkość światła! By przebyć trzydziestocentymetrowy odcinek kabla światłowodowego, światło potrzebuje nanosekundy. A więc jeśli sygnał czasu przebywa drogę nawet nieznacznie dłuższą, niż była zaplanowana, dochodzi do braku synchronizacji. A to ma znaczenie. Obecnie banki ustalają czas na dwa sposoby. Mogą użyć „czasu sieciowego”, gdzie o właściwy czas występują do zewnętrznego serwera. By wyliczyć, jaka odległość ich dzieli i ile należy dodać do wysyłanego czasu, serwer mierzy podróż wysłanej wiadomości w obie strony i dzieli ją na pół, jeśli jednak droga wychodząca jest inna od przychodzącej, co często ma miejsce, wyliczenie jest nieprawidłowe.

Można również zastosować sygnał wysyłany przez satelity GPS, które nie mają tego problemu, ale generują inne. – Znaczenie ma nie tylko to, czy banki używają tego samego odbiornika GPS, czy to, jak jest on skalibrowany, ale nawet długość kabla antenowego – mówi dr Lobo. Pojawia się również obawa o sabotaż. – GPS jest sygnałem, który łatwo zakłócić lub wysłać sygnał nieautentyczny.

Dlatego dr Lobo wysyła sygnał z NPL, którego nic nie zakłóci. Jeden kabel trafi do Londynu, a kolejny dotrze na zachód do Oxfordshire, obsługując centrum przedsiębiorstw, które się tam rozwinęły, lokując się mikrosekundy bliżej do Nowego Jorku. A więc raz jeszcze powiedzenie, na którym Greenwich Time Lady zbudowała swoją karierę, okazuje się prawdą. Czas to pieniądz. Dosłownie. (AK)

Fot. www.theaustralian.com.au

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.