Przeczytane

Angora - - Na Skróty -

SKLEPOWI DETEKTYWI Przechadzają się po sklepach odzieżowych, budowlanych, tych ze sprzętem AGD i RTV, super - i hipermarketach. Wyglądają, jakby robili zakupy, ale ich cel jest zupełnie inny. Każdego dnia polują na złodziei. Narzędzia pracy detektywa to krótkofalówka i słuchawka w uchu. – Gdy otwieraliśmy sklep, czekałem od 30 do 60 minut i dopiero wtedy wychodziłem na salę sprzedaży, brałem koszyk i zaczynałem obserwację. Co jakiś czas się chowałem, przebierałem w przyniesione z domu ubrania, by klienci nie zorientowali się, że cały czas ta sama osoba kręci się po sklepie – opowiada Krzysztof, były detektyw w poznańskiej „Almie”. Nie da się sporządzić żadnego profilu złodzieja sklepowego. W swojej karierze Krzysztof zatrzymywał ośmioletnie dzieci i siedemdziesięcioletnie staruszki. Jedni kradną, bo brakuje im pieniędzy, inni są kleptomanami, jeszcze inni uznają to za przygodę. Asortyment, jaki interesuje złodziei, jest bogaty – od batonów po sprzęt AGD. – Kierowniczka poinformowała mnie, że w godzinach wieczornych ktoś ukradł 4 kg wołowiny. Zaśmiałem się, no bo kto i po co? Proszę sobie teraz wyobrazić prezesów dużej firmy, w garniturach i dobrze skrojonych płaszczach. Właśnie tak wyglądali złodzieje. Obaj podeszli do stoiska z mięsem i poprosili po dwa kilogramy. Udali się w stronę wejścia, a wołowinę schowali pod płaszczami – opowiada inny ochroniarz. Jak więc detektywi rozpoznają potencjalnego złodzieja? Ci z doświadczeniem zauważają napięty wyraz twarzy, nerwowe ruchy ... T rudniej namierzyć zawodowców, którzy znają sposoby na zmylenie ochrony. Kiedy detektyw widzi podejrzanego, nie ma prawa go zatrzymać. Najpierw kontaktuje się z ochroniarzami przy monitoringu i każe go śledzić. Dopiero kiedy kamery zarejestrują kradzież, do delikwenta podchodzi pan w uniformie, prowadzi do pokoju zatrzymań i zawiadamia policję. W większości przypadków w tym momencie rola ochroniarzy się kończy, choć nie zawsze. Pewien złodziej ukradł butelkę wódki. Wsadził ją w spodnie. Po zatrzymaniu poprosił o możliwość skorzystania z toalety, a gdy się w niej znalazł, wskoczył do kanału wentylacyjnego przekonany, że uda mu się uciec tą drogą. Kanał okazał się za wąski, lecz złodziej odmówił wyjścia. Dopiero policyjny negocjator zdołał go wywabić , obiecując, że dostanie swoje pół litra. Wybrała i oprac. E.W. Na podst.: Justyna Sobolak. Detektyw sklepowy. Sprawdź, kto śledzi twoje zakupy. Wyborcza.biz

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.