TO NIE JEST ELDORADO

PREZES POLONII, ANDRZEJ BANASZCZAK, NA LODZIE SPĘDZIŁ WIĘKSZOŚĆ ŻYCIA, A WIELE RZECZY JESZCZE GO NIEMILE ZASKAKUJE.

Bytomski Hokej - - 27.11 - Sms U20, 29.11 - Zagłębie, 6.12 - Orlik Op -

Czy ochłonął Pan już po mocno skróconym meczu z JKH GKS Jastrzębie? AB: - Z natury jestem człowiekiem spokojnym, chociaż nie ukrywam, że wtedy nerwów było sporo. Już po fakcie podszedłem do tamtych wydarzeń zdroworozsądkowo, inaczej mówiąc - ochłonąłem.

ZNALEŹLI FURTKĘ

BH: - Więc teraz, na spokojnie, jakby Pan określił to, co się wówczas stało? AB: - Na lodzie grałem przez wiele lat, więc mam pojęcie tym, co się może zdarzyć w takich czy innych sytuacjach. Uważam, że trener jastrzębian wykorzystał sytuację, gdy sędzia zapytał go o decyzję co do kontynuacji gry. Oprócz naszych zawodników, brak jego zgody najbardziej uderzył w kibiców, to oni zostali przede wszystkim oszukani. Po naprawie bandy żadnego zagrożenia nie było! Mający problemy kadrowe goście znaleźli furtkę, by się wywinąć.

BH: - Trudno chyba było zawodnikom o tym zapomnieć, grając po dwóch dniach na lodowisku w Nowym Targu... AB: - Na pewne te wydarzenia miały wpływ na to, co było potem. Gdybyśmy wygrali z Jastrzębiem, to z Podhalem gralibyśmy o wszystko, a wtedy nastawienie jest inne. Kolejnym zaskoczeniem był fakt, że mimo iż nasze lodowisko było gotowe, powtórkę z JKH nakazano grać w Katowicach, nawet jeśli po porażce w Nowym Targu ten mecz nic już nie zmieniał. Prawdą jednak jest, że przegraliśmy dwa ostatnie spotkania pierwszej części rozgrywek i silniejsza szóstka odjechała. BH: - Ale może te dwa ostatnie mecze nie byłyby tak znaczące, gdyby wcześniej uchronić się przed niespodziewanymi raczej stratami z innymi przeciwnikami. AB: - W drugiej rundzie pierwszej fazy sezonu nie graliśmy za dobrze. Gdzieś uciekła koncentracja, a i rywale podchodzili do nas inaczej. W tej części wygraliśmy tylko trzy mecze, z tymi najsłabszymi. Ironizując, powiedziałbym, że zaczęliśmy sezon za... dobrze, więc potem przyszło rozczarowanie.

To o co teraz Polonia będzie walczyć? AB: - To oczywiste! O play off. Cel jest jasny - wygranie tej grupy, czyli siódme miejsce przed ostateczną rozgrywką. Orlik ma nad nami sześć punktów przewagi, ale jeśli wrócimy na odpowiednie tory i uwierzymy, że można - wszystko staje się realne. Przecież nasi hokeiści już pokazali, że potrafią wygrywać z najlepszymi.

BH: - Ale z opolskim rywalem w tym sezonie nie wygrali! AB: - Fakt, jesteśmy z nim na 0:3, ale wiara w powodzenie na pewno jest. Być może akurat ten przeciwnik nam „nie leży”, ale pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu.

ŁATWO NIE JEST

BH: - A jakie jeszcze inne problemy was gnębią? AB: - Borykamy się z „tyłami”, które są pozostałością ostatnich lat. Działamy dwutorowo, żeby spłacać wierzycieli, a jednocześnie prowadzić też działalność codzienną. W sensie organizacyjno-finansowym jest to ciężki sezon. Tu nie ma żadnego eldorado. Ciężko pracujemy, żeby wyjść na prostą i jeszcze trochę czasu na to potrzeba.

BH: - Niedawno w zespole nastąpiła zmiana: Łotysza Edgarsa Cgojevsa zastąpił Czech Michal Pszurny - to był dobry pomysł? AB: - Edgars zaraz po przyjeździe zrobił na nas bardzo dobre wrażenie, potem jednak gasł. Wychodzę z założenia, że obcokrajowiec musi być liderem, więc musieliśmy się rozstać. Z Michalem umówiliśmy się, że dostanie szansę pokazania się. Nie zdołał nas jednak do siebie przekonać i też już wyjechał. Nie budujemy drużyny na słabszą szóstkę, tylko na play off, gdzie w pierwszej rundzie możemy się spotkać z Cracovią, Tychami, może z Podhalem, więc cały czas pracujemy nad wzmocnieniem składu i tak będzie do końca okienka transferowego. Zapraszamy zawodników na testy, ale na razie nie przyjechał taki, którego chcielibyśmy zatrzymać.

˚˚ CEL JEST JASNY - WYGRANIE GRUPY, CZYLI SIóDME MIEJSCE PRZED play offem. JEśLI WRóCIMY NA ODPOWIEDNIE TORY I UWIERZYMY, żE MOżNA WSZYSTKO STAJE SIę REALNE. HOKEIśCI JUż POKAZALI, żE POTRAfią WYGRYWAć Z NAJLEPSZYMI.

PRZEPISY SĄ DZIWNE

BH: - Nowego bramkarza zapewne nie będziecie szukać, ale trzeba wypełnić przepis mówiący, że zagraniczny golkiper może zagrać maksimum 50 procent meczów w sezonie... AB: - Ten przepis to jakieś nieporozumienie. Wiadomo że w naszej bramce numerem 1 jest Filip Landsman, ale ostatnio w Opolu, mimo wyniku 2:10, Dominik Kraus zagrał na wysokim poziomie, tylko reszta drużyny wypadła słabiej. Już nie najlepiej wyglądał wcześniejszy mecz, choć wygrany 3:1 z Naprzodem.

BH: - Może zawodnicy nie otrząsnęli się po tym przegranym awansie? AB: - Może. Spadki formy zdarzają się i będą się zdarzać... BH: - ...ale chyba nic wam nie grozi w piątkowym meczu z młodzieżą z SMS Sosnowiec?! AB: - Nikogo nie można lekceważyć! Jednakże start drużyny U-20 w ekstralidze to też dziwny pomysł. Dwanaście zespołów w PHL zabiło już pierwszą ligę, gdzie dwa zespoły rozegrały... cztery mecze i mają po sezonie. Toruń wykupił „dziką kartę” na dwa lata, ale jeśli spadnie to co? Nie wiem nawet jak to będzie rozwiązane.

NA LÓD CIĄGNIE

BH: - Pan jeszcze w poprzednim sezonie był filarem defensywy Polonii. Nie ciągnie na lód? AB: - Byłby to chyba pierwszy przypadek gdyby prezes równocześnie grał, jednak podjąłem się wyprowadzenia Polonii na dobrą drogę, a to zadanie na pewno trudniejsze. A na lód ciągnie. Ostatnio trener Dariusz Jędrzejczyk miał braki na treningu, bo czterech naszych młodzianów dostało powołanie do kadry na grudniowe mistrzostwa świata, więc przebrałem się i wyjechałem na lód.

BH: - To będziecie w lidze grać w mniejszym składzie... AB: - Zabraknie Piotra Bajona, Kamila Falkenhagena i Łukasza Krzemienia, a czwarty polonista, Kamil Filip, jest teraz zawodnikiem SMS-u. Walczę o to żeby teraz mogli zagrać jeszcze u nas, a nie... przeciwko nam.

BH: - Jak to przeciwko? AB: - No właśnie; polska kadra do lat 20 ma teraz w PLH zastąpić drużynę Orląt i grać w ramach przygotowań do mistrzostw. To nie tylko problem Polonii, ale i Jastrzębia, Sosnowca, Nowego Targu. To też nowum w naszym hokeju...

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.