ORLIKA BLISKI CIEń

CEL BYTOMIAN NA DRUGĄ CZĘŚĆ SEZONU 2015/16 TO PIERWSZA LOKATA W GRUPIE WALCZĄCEJ O OSTATNIE DWA MIEJSCA W PLAY OFFIE, NA RAZIE JEDNAK RYWAL Z OPOLA MA TRZY PUNKTY PRZEWAGI.

Bytomski Hokej - - 22 Grudnia 2015 (wt.) - Nesta Mires Toruń -

Trzypunktową stratę do Orlika Polonia miała już po rundzie zasadniczej, w której dwanaście zespołów grało po dwa mecze „każdy z każdym”. Opolanie byli wówczas jedną z dwóch ekip - obok JKH GKS Jastrzębie - które nie oddały niebiesko-czerwonym nawet punktu, wygrywając też w Bytomiu, a przecież przy Pułaskiego poległy w tym czasie takie ekipy, jak mistrz Polski GKS Tychy, Ciarko Sanok, Podhale Nowy Targ, a Cracovia zostawiła punkt. Jastrzębianie pozostali zespołem, z którym Polonia nic nie ugrała, a stało się to z oczywistych względów, gdyż JKH gra teraz o miejsca 1-6 i ponownie trafić na nasz zespół może dopiero właśnie w play offie. Orlik natomiast został przez bytomian rozpracowany, jednak nie od razu.

ZŁE DOBREGO POCZĄTKI W drugiej kolejce rozgrywek grupy zwanej słabszą Polonia pojechała do Opola i przywiozła stamtąd niechlubne 2:10. Była to jednak przedostatnia porażka naszych hokeistów w trwającym sezonie. Niestety, ostatnia była jeszcze bardziej bolesna, bo z... Zagłębiem Sosnowiec i to u siebie - 5:7. Wtedy strata Polonii do Orlika wynosiła już dziewięć punktów. Kryzys został jednak opanowany, bytomianie wrócili na zwycięskie tory, a Orlik przegrał w Janowie.

BrAMKA -NIEWIDKA Po opolanach do Janowa pojechali niebiesko-czerwoni i wygrali, choć wynik wahał się do ostatniej chwili. Wahał się, bo „w świat” poszło 3:2 dla Polonii. Okazało się jednak, że Martin Przygodzki trafił do pustej bramki gospodarzy na 4:2. Sędziowie jednak gola nie uznali, stwierdzając, że padł po czasie. Dopiero „po czasie” przekonali się, że krążek przekroczył linię bramkową na sekundę, a może ułamek sekundy przed końcową syreną i zaliczyli tego gola w... szatni. Niby niewielka dla Polonii różnica, ale jakieś zaskoczenie było. MŁODZIEŻ CHCIAŁA POMÓC A w tym czasie Orlik męczył się w Sosnowcu z... Orlętami. Jednak nie była to ta sama SMS U-20, co we wcześniejszych meczach. Teraz to już była z prawdziwego zdarzenia młodzieżowa reprezentacja Polski przygotowująca się do mistrzostw świata Dywizji 1B. Została wzmocniona zawodnikami do lat dwudziestu, którzy do tej pory grali w swoich klubach. I tak w jej składzie znaleźli się poloniści: obrońca Kamil Falkenhagen (to ten, który czystym atakiem spowodował, że rywal z JKH zapikował w bandę i ją rozwalił) oraz napastnik Łukasz Krzemień. Orlęta zdecydowanie przestały być tzw. chłopcami do bicia i napędziły opolanom stracha. Krzemień i Falkenhagen zdobyli po bramce, jednakże bardziej doświadczeni goście wygrali 6:5.

W ekstraklasie jest już tylko jeden zespół, z którym Polonia nie zdobyła nawet punktu - JKH GKS Jastrzębie. Orlik Opole już nie może się tym szczycić.

WIELKI REWANŻ Po dwóch dniach Orlik przyjechał do Bytomia i tu już „zmiłuj się” nie było. Polonia zrewanżowała się za trzy wcześniejsze porażki i to jak - 8:1! Gości stać było na zdobycie prowadzenia, ale potem zostali rozjechani. Ciekawostką niech będzie fakt, że u rywali grał już wtedy Łotysz Edgars Cgojevs, który bieżący sezon rozpoczynał w Polonii. To o nim prezes Andrzej Banaszczak powiedział, że po transferze do Bytomia błyszczał, a potem zaczął gasnąć. To chyba jego większy problem, bo początki w Opolu miał również bardzo dobre, ale po przyjeździe ze swym nowym zespołem na Pułaskiego już nie powojował. A w poprzedniej kolejce Polonia srodze zrewanżowała się również Zagłębiu, wygrywając w Sosnowcu 6:1. Kibice mają prawo wierzyć, że hokejowy rok zakończy się we wtorek równie efektownie.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.