Nielojalny prezes, czyli dlaczego Kaczyńskiemu najbardziej kibicuje Platforma

Fakt - - Opinie. . fakt. pl -

Jarosław Kaczyński powinien zawiesić się w prawach członka partii. A może nawet wykluczyć z PiS. Dlaczego? Bo swymi działaniami ewidentnie wspiera Platformę Obywatelską. I zachowuje się nielojalnie wobec własnej partii.

Miło byłoby napisać nie o PiS i Jarosławie Kaczyńskim. Jest tyle uroczych tematów, jak choćby państwo Tuskowie poznający filozofię Dalekiego Wschodu podczas kolejnej podróży życia. Ale niestety, nie da się. Wydarzenia w Prawie i Sprawiedliwości nabierają tempa, a ich motorem jest sam prezes. I kiedy śledzi się jego poczynania, trudno nie odnieść wrażenia, że stara się rozmontować własną formację, jak jakiś platformerski Konrad Wallenrod. Tyle że ten Wallenrod nie jest wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego, lecz zakonu PC.

Kaczyński stara się sprowokować ludzi krytycznych wobec obecnej linii i udaje mu się to. Zawieszenie Elżbiety Jakubiak wywołało protesty Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Jeśli ta odejdzie lub zostanie wyrzucona, pojawi się problem Pawła Poncyljusza. Po Poncyljuszu przyjdzie czas na kolejnych prawdziwych lub domniemanych opozycjonistów. Jakubiak jest pierwszą kostka domina, która – pchnięta – ma wywrócić pozostałe. Na razie kostki padają zgodnie z planem.

Symptomatyczne, że większość polityków PiS milczy, choć wydarzenia w partii dają do myślenia. Milczą, bo boją się, że zostaną zakwalifikowani do tych nielojalnych i przeznaczeni na odstrzał. Ale Kaczyński, jako znawca historii, zwłaszcza czystek w stalinowskiej Rosji, powinien wiedzieć, że istnieje zasadnicza różnica między lojalnością a strachem. Jeśli uznał, strach jest wystarczającą gwarancją posłuszeństwa, to już przegrał.

Sytuacja w Prawie i Sprawiedliwości coraz bardziej przypomina to, co działo się Porozumieniu Centrum w latach 90. ubiegłego wieku. Również wówczas radykalizujący się prezes, walczący na zbyt wielu frontach o zbyt wiele celów, napotykał coraz silniejszy opór w partii. Łamał go bezwzględnie, ale końcu z potężnego PC został jedynie nędzny kadłubek – zaczyn dzisiejszego zakonu. Wydawało się, że to koniec kariery tego środowiska, ale historia dała braciom Kaczyńskim drugą szansę. Nagrodziła w ten sposób ich konsekwencję. Przez lata środowisko to głosiło bardzo spójną diagnozę polskich chorób oraz wskazywało terapię, którą należy zastosować. Lustracja, walka z układem i korupcją, wzmocnienie państwa, zaostrzenie prawa karnego – to był zestaw pomysłów, które trafiły w końcu do zbiorowej świadomości.

Wydaje się, że dzisiaj mamy jedynie pół dawnego Kaczyńskiego. Został bezwzględny, wręcz brutalny gracz, zniknął gdzieś przenikliwy wizjoner. Dekadę temu było wiadomo w imię czego toczył wojnę w totalnym okrążeniu, dzisiaj ten cel nie jest już jasny. Kaczyński mówi

– może nie wie? – co trzeba zrobić z Polską. Przyspieszenie, dekomunizacja, IV Rzeczpospolita – to były skrótowe hasła, zawierające w sobie wyrazisty program i jasne przesłanie. Dziś takiego przesłania Kaczyński nie jest w stanie wyartykułować. Dlatego sądzę, żeby historia dała mu trzecią szansę.

W obecnej chwili, działaniom Kaczyńskiego najmocniej kibicują nie jego wierni zausznicy, którzy pewnie też są nieco zdezorientowani, lecz Platforma Obywatelska. Grzegorz Schetyna, Donald Tusk, czy Sławomir Nowak mają sporo uciechy, że nie muszą już walczyć z PiS, skoro wziął się za to sam prezes Kaczyński. Jeśli prezes chce ratować swą partię musi zrobić jedno – natychmiast się zawiesić.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.