Dramatyczny apel porzuconej Kariny Kramp ( 34 l.) z Bydgoszczy Kochanie, wróć „ Boję się o niego!” domnie

Fakt - - Wydarzenia. . fakt. pl -

Kochanie, zadzwoń, przyjedź. Tak cię kocham i boję się, że stanie ci się coś złego... – rozpacza Karina Kramp ( 34 l.). Feralnego dnia jej narzeczony Rafał Nowak ( 36 l.) wyszedł do pracy i nie wrócił. Na odchodnym rzucił jeszcze, że ją kocha...

Poznali się cztery lata temu. Ona, gdańszczanka, bawiła się z przyjaciółką w bydgoskim klubie Kredens. Podszedł Rafał i spytał, czy nie zna knajpki, w której byłoby mniej tłoczno. Wtedy wszystko się zaczęło. Rafał, gdy tylko mógł, jeździł do ukochanej do Gdańska. Zarywał noce w środku tygodnia, jechał 150 km tylko po to, by spędzić kilka godzin ze swoją miłością. Po trzech latach pani Karina przeprowadziła się do Bydgoszczy. Zamieszkali razem. Karina wzięła kredyt na dom. Mieli go spłacać.

Rafał, jak co dzień, wsiadł do zielonego passata kombi i ruszył do kantoru, w którym pracował. To był ostatni raz, gdy go widziała. – Od kilku tygodni był spięty, zamknięty w sobie, jakby coś go trapiło – mówi Karina. – Miał wrócić wieczorem na urodziny mojej córki. Na pożegnanie powiedział: „ Kocham cię” – opowiada pani Karina. Co działo się później z Rafałem, wiemy z opowiadań świadków. Kobiecie, która razem z nim pracowała w kantorze, powiedział, że idzie na policję. Wsiadł do auta i odjechał. Ostatni raz jego auto widziano na ulicy Pomorskiej. Następnego dnia Karina dostała SMS- a z telefonu na kartę o takiej treści: „ Nie potrafię skończyć ze sobą, dlatego stchórzyłem, nie jestem godzien niczego. Jestem szmatą, która robi Ci problemy, dlatego miałaś mnie zostawić. Nie dźwignę tego. Jedna wiesz jak było, okradli mnie, a potem poszło. Pewnie mnie aresztują. Dlatego zapomnij o mnie. Chwile z Tobą to najpiękniejsze co miałem wżyciu. Kocham Cię miłości mojego życia”.

Szukając narzeczonego, Karina była na policji, u wróżki, poprosiła o pomoc detektywa. Na nic.

– To bardzo dobry człowiek, muchy by nie skrzywdził. Boję się, że wpakował się w coś złego, że ktoś go szantażował – zwierza się kobieta. I dodaje z rozpaczą: – Rafał, proszę cię wróć.

W tym kantorze pracował Rafał Nowak. Tu widziano go po raz ostatni. Tuż po przyjściu powiedział koleżance, że idzie na policję Mój Rafał to bardzo dobry człowiek, on przecież nawet muchy by nie skrzywdził. Ale od dłuższego czasu chodził smutny, był jakiś skryty... Boję się, że wpakował się w coś

złego, że ktoś go od dawna szantażował. Mam tylko jedno marzenie – żeby

do mnie wrócił Rafał Nowak ( 36 l.) od kilku lat mieszkał z Kariną

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.