Maaskant wie, czego chce

Fakt - - Ludzie. fakt. pl - PRZEMYSŁAW RUDZKI dziennikarz działu Sport

przyjął propozycję z Polski, choć przecież miał robotę wHolandii. To nie jest Bakero, którego nikt w Hiszpanii nie chciał. Powód, przynajmniej zdaniem samego Maaskanta, jest zadziwiający. Otóż wierzy on, że ewentualny sukces z Wisłą pozwoli mu wrócić do ojczyzny w glorii chwały i objąć jeden z wielkich klubów, czyli Ajax lub PSV. Ja jednak sądzę, że łatwiej byłoby mu dokonać tego na miejscu, robiąc po prostu dobry wynik z Bredą czy innym średnim klubem. Jaki jest Maaskant? Pewny siebie, doskonale wie, czego chce. Inteligentny, błyskotliwy, zna trzy języki. Od piłkarzy wymaga bardzo dużo. Chce uczyć, ale pragnie zrozumienia. Nie chce mieć niepojętnych uczniów, przeciętność go nie interesuje. Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie. Wisła ma obiecującego trenera, którego wiąże z Beenhakkerem tylko narodowość. Maaskant, wprzeciwieństwie do wiecznie pouczającego polski naród Don Leo, robi naprawdę dobre wrażenie. Robert Maaskant, nowy trener Wisły Kraków, to nie Leo Beenhakker. Holenderski szkoleniowiec, z którym rozmawiałem kilka dni temu w Krakowie, twierdzi, że jego starszy kolega po fachu to showman, artysta. Siebie zaś określa jako realistę. Nie będziemy zatem słuchać, że „ trawa w naszym ogródku jest tak samo zielona, jak u sąsiada”, a „ kiedy mamy piłkę, przeciwnik jej nie ma”.– To przecież oczywiste – wzrusza ramionami Maaskant. Nie jest dokońca oczywiste, dlaczego ten człowiek przyszedł do Wisły,

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.