Regulamin jest święty, czyli śmierć frajerom

Fakt - - Ludzie. fakt. pl - Jacek Piekoszewski redaktor działu sportowego

Nie da się ukryć, że Piotr Świderski ma lekko przechlapane uwrocławskich kibiców żużla. Przez jego niefrasobliwość ( to takie delikatne określenie, ale po co go dobijać) być może podopiecznym Marka Cieślaka medal mistrzostw Polski przeleci koło nosa. Awszystko przez regulamin. Wielokrotnie zawodnicy, działacze i kibice psioczyli naprzepisy, które obowiązują wpolskim żużlu. Ale na narzekaniu się kończy, bo skoro są, należy ich przestrzegać. A zakaz wyprowadzania motocykli bez zgody sędziego spotkania jest rzeczą świętą. Nikt nie ma więc prawa kwestionować zasadności protestu Falubazu, słusznie uznanego przez arbitra Wojciecha Grodzkiego. Podobnego wykroczenia dopuścił się również junior zielonogórskiej drużyny Alex Loktajew. Tyle tylko, że on nie zdobył punktów. Wżużlu decydujący jest nie tylko refleks zawodników na torze. Również refleks działaczy, a ci spod znaku Myszki Miki wykazali się znakomicie i urwali kilka bardzo ważnych punktów rywalom już po zakończeniu meczu. I śmieszne wydają się zarzuty, że było to nie fair – oni przecież tylko wyegzekwowali przestrzeganie regulaminu. Gdyby przymknęli oczy na zachowanie Świderskiego, sami wyszliby na ciężkich frajerów. A tak mogą z szelmowskimi uśmiechami patrzeć na wrocławskich kolegów.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.