ŻYWIOŁ KONTRA DOŚWIADCZENIE

Final 4 - - Strona -

Zjednej strony ośmiokrotny mistrz Polski, którego zdecydowaną, choć niecałkowitą dominację niewielu udało się w ostatniej dekadzie przełamać. Z drugiej zespół z wielkimi ambicjami i możliwościami, chcący wdrapać się na siatkarski szczyt w Polsce. PGE Skra Bełchatów kontra Lotos Trefl Gdańsk – przed nami emocjonujący półfinał, w którym każda ze stron ma coś do udowodnienia.

Było dobrze

W Bełchatowie myślą, jak uratować nieudany sezon. Zespół Miguela Falaski, po imponującej pierwszej części sezonu, w drugiej nie może odnaleźć formy. Jesienią kibice PGE Skry odliczali kolejne triumfy, a dobrych humorów nie popsuły nawet grudniowa wpadka z beniaminkiem z Będzina, czy porażki z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskim Węglem. Obrońcy tytułu fazę zasadniczą zakończyli na drugim miejscu zaledwie trzy punkty za Asseco Resovią i aż dziesięć przed trzecim Lotosem Trefl Gdańsk. Wszystko wskazywało na to, że PGE Skra kolejny raz do końca walczyć będzie o najcenniejszy laur w kraju, a także na arenie międzynarodowej, bo i tak już silnie rozbudzone ambicje podsycał jeszcze wywalczony awans do Final Four Ligi Mistrzów. W najgorszym momencie w grze siat- karzy z Bełchatowa coś się jednak popsuło. I do końca nikt nie wie co…

Chwilowy spadek formy?

Bełchatowskie tryby zacięły się na wiosnę, kiedy w klubowej siatkówce zapadają najważniejsze rozstrzygnięcia. Z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle PGE Skra nie miała problemów, ale z Lotosem Trefl już tak. I to ogromne. Siatkarze Miguela Falaski przegrali oba mecze we własnej hali, na wyjeździe raz triumfowali i raz, po długim, emocjonującym spotkaniu, ulegli rywalom i musieli pożegnać się z marzeniami o kolejnym tytule. Po drodze było jeszcze Final Four Ligi Mistrzów. Marzenia o pierwszym w historii klubu triumfie prysnęły po porażce z Asseco Resovią. Brąz był na wyciągniecie ręki, ale po pięciosetowym boju lepszy okazał się zespół gospodarza turnieju – Berlin Recycling Volleys.

Walka o uratowanie sezonu

Tyle powodów powinno wystarczyć, by w Gdańsku zobaczyć PGE Skrę, do której już dawno zdążyliśmy przywyknąć: konsekwentną, twardą, nieustępliwą machinę niszczącą kolejne przeszkody. Puchar Polski to ostatnia okazja, aby ten utytułowany zespół zakończył sezon z chociażby jednym trofeum. Bo tego, że bełchatowianie grać w siatkówkę potrafią, nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Gdańszczanie popsują plany?

Aby tego dokonać, PGE Skra musi pokonać przeciwnika, który tak dotkliwie pozbawił go możliwości gry o złoto mistrzostw Polski. Bełchatowianom po raz kolejny w krótkim odstępie czasu przyjdzie zmierzyć się z Lotosem Treflem Gdańsk i to na jego terenie. Drużyna Andrei Anastasiego przebojem wdarła się do krajowej czołówki. Z jednej strony nie ma co się dziwić – doświadczony trener, kilka siatkarskich gwiazd, a także udane transfery nieco mniej rozpoznawalnych zawodników sprawiły, że już przed sezonem wielu ekspertów prorokowało, że gdańszczanie mogą odegrać ważną rolę i to nawet w walce o medale. Z drugiej strony przy tym wszystkim nieco dziwi rezerwa i ostrożność, z jaką do swoich możliwości podchodzili siatkarze z Trójmiasta. Cyfra „osiem” najczęściej pojawiała się na ich ustach przy pytaniach o cele na zbliżające się rozgrywki. Cel tyleż niewygórowany, co bezpieczny. Zasłona dymna? Jeśli tak, to manewr się powiódł. Do ósemki bez problemu udało się załapać – Lotos Trefl do fazy play-off przystępował z trzeciego miejsca, a wyeliminowaniem utytułowanej PGE Skry siatkarze Andrei Anastasiego potwierdzili wielkie aspiracje. Wcześniej, w pierwszej rundzie play-off, Lotos Trefl szybko ograł Transfer Bydgoszcz. Jaka jest tajemnica sukcesu zespołu prowadzonego przez włoskiego trenera? Na uwagę zasługuje jedna ważna kwestia: w Lotosie czołowe role odgrywają siatkarze doświadczeni, ale nieco zapomniani, którzy ugrzęźli w ligowej rzeczywistości. W klubie z Trójmiasta swoje drugie siatkarskie życie dostali Wojciech Grzyb, Piotr Gacek czy Bartosz Gawryszewski. Powołania do reprezentacji Polski, które niedawno ogłosił Stephane Antiga, są potwierdzeniem, że taka a nie inna forma zawodników z Gdańska nie jest przypadkowa.

BEŁCHATOWIANOM PO RAZ KOLEJNY W KRÓTKIM ODSTĘPIE CZASU PRZYJDZIE ZMIERZYĆ SIĘ Z LOTOSEM TREFLEM GDAŃSK I TO NA JEGO TERENIE. DRUŻYNA ANDREI ANASTASIEGO PRZEBOJEM WDARŁA SIĘ DO KRAJOWEJ CZOŁÓWKI. JUŻ PRZED SEZONEM WIELU EKSPERTÓW PROROKOWAŁO, ŻE GDAŃSZCZANIE MOGĘ ODEGRAĆ WAŻNĄ ROLĘ I TO NAWET W WALCE O MEDALE.

Mecz pełen zwrotów?

Scenariusz sobotniego półfinału bardzo trudno jest przewidzieć. Teoretycznie za faworyta można uznać gdańszczan – mają patent na PGE Skrę, dłużej odpoczywali no i zagrają we własnej hali. Argumenty bardzo mocne, ale czy to wystarczy na podrażnioną i zdesperowaną ekipę Miguela Falaski? Za zespołem z Bełchatowa przemawia doświadczenie w Pucharze Polski. PGE Skra sześciokrotnie zdobyła drugie co do ważności siatkarskie trofeum w kraju. Lotos Trefl Gdańsk ani razu nie załapał się do najlepszej trójki.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.