FAWORYT DA RADĘ?

Final 4 - - Strona -

Asseco Resovia Rzeszów i Jastrzębski Węgiel – przed nami starcie zespołów, które pod koniec sezonu są w zgoła odmiennej sytuacji. Jedni marzą, by wygrać wszystko; drudzy – by wygrać cokolwiek. A to oznaczać może tylko jedno – wielkie emocje i walkę o każdy punkt od pierwszej do ostatniej piłki.

Od lat bez pucharu

Choć to może wydawać się nieprawdopodobne, tak utytułowany zespół jak Asseco Resovia w swojej długiej, pełnej zdobytych trofeów historii, dublet wywalczył tylko raz – w sezonie 1974/1975 siatkarze z Podkarpacia zdobyli mistrzostwo i Puchar Polski. Ta sztuka drugi raz jak dotąd im się nie udała. Może teraz nadszedł dobry moment?

Faworyt

Lepszej sytuacji kibice z Rzeszowa chyba nie mogli sobie wymarzyć. Asseco Resovia zakończyła rundę zasadniczą PlusLigi na pierwszym miejscu z zaledwie czterema porażkami na koncie, o trzy punkty wyprzedzając głównego konkurenta w walce o prymat w kraju – PGE Skrę Bełchatów. Ani Cerrard Czarni Radom ani Jastrzębski Węgiel nie sprawili rzeszowianom większych trudności w play-off – Asseco Resovia do finału mistrzostw Polski dotarła nie przegrywając ani jednego spo- tkania w tej fazie! To nie koniec imponujących osiągnięć zespołu prowadzonego przez Andrzeja Kowala – w Lidze Mistrzów rzeszowianie okazali się najlepsi w swojej grupie, a potem przebrnęli przez play-off eliminując nie byle kogo, bo VfB Friedrichshafen i Lokomotiv Nowosybirsk (Asseco Resovia w pierwszym meczu w Rosji zwyciężyła 3:1, a u siebie wygrała dwa sety co wystarczyło do awansu). Zespół Andrzeja Kowala wywalczył historyczny, pierwszy awans do Final Four Ligi Mistrzów. W Berlinie, gdzie odbywał się turniej, Asseco Resovia nie dała szans PGE Skrze Bełchatów (pierwszy raz w najlepszej czwórce Ligi Mistrzów zagrały dwa zespoły z Polski). W wielkim finale przeszkodą nie do pokonania okazali się siatkarscy mocarze z Kazania. Tak czy inaczej, srebro to wielki sukces Asseco Resovii.

CHOĆ TO MOŻE WYDAWAĆ SIĘ NIEPRAWDOPODOBNE, TAK UTYTUŁOWANY ZESPÓŁ JAK ASSECO RESOVIA W SWOJEJ DŁUGIEJ, PEŁNEJ ZDOBYTYCH TROFEÓW HISTORII, DUBLET WYWALCZYŁ TYLKO RAZ– W SEZONIE 1974/1975 SIATKARZE Z PODKARPACIA ZDOBYLI MISTRZOSTWO I PUCHAR POLSKI. TA SZTUKA DRUGI RAZ JAK DOTĄD IM SIĘ NIE UDAŁA.

Konsekwentnie wygrywają

Dzięki temu, że drużyna Andrzeja Kowala szybko rozprawia się z kolejnymi przeciwnikami, jego siatkarze mają więcej czasu na treningi i przygotowania do kolejnych spotkań. Tydzień przed rywalizacją w Gdańsku, w hali na Podpromiu wizytę złożyło VfB Friedrichshafen, z którym Asseco Resovia rozegrała mecze sparingowe. Wracając do jej kolejnego rywala, teoretycznie w Rzeszowie nie mają się czym martwić – wszak w obecnym sezonie aktu- alni wicemistrzowie Polski wygrali z Jastrzębskim Węglem wszystkie pięć spotkań – dwa w fazie zasadniczej i trzy w play-off.

Niezrealizowane plany

Dlaczego w Gdańsku miałoby być inaczej? Teoretycznie trudno znaleźć powód, ale spróbujmy. Ogromna determinacja – to coś, na czym swoją przewagę mogą budować siatkarze Roberto Piazzy. Dla Jastrzębia obecny sezon jest kolejnym, w którym nie udało się zrealizować wielkich planów. Chociaż jastrzębianom dwukrotnie w niewielkim odstępie czasu (2011 i 2014 rok) udało się awansować do Final Four Ligi Mistrzów, to w krajowych rozgrywkach pozostają z jednym mistrzostwem (2004) i jednym Pucharem Polski (2010). Mimo, że w zasadzie nie zdarzało im się wypaść poza czołową czwórkę PlusLigi, to walka o medal z najcenniejszego kruszcu kończyła się najczęściej porażką. A rok w rok zespół budowany jest z myślą o mistrzostwie. Tak było i tym razem, choć trzeba przyznać, że Zdzisław Grodecki miał ogromnego pecha – już na początku sezonu kontuzji eliminującej z gry w całym sezonie doznał jeden z filarów Jastrzębskiego Węgla – Denys Kaliberda. Potem uraz na długo wyłączył z gry Zbigniewa Bartmana. Mimo powstałej wyrwy, Jastrzębski Węgiel spisywał się dobrze: w fazie zasadniczej PlusLigi zajął czwarte miejsce, a w Lidze Mistrzów w grupie B okazał się gorszy tylko od Lokomotiwu Nowosybirsk. W play-off już tak dobrze nie było – drużyna Roberto Piazzy odpadła z Ligi Mistrzów po porażce z włoską Perugią. W PlusLidze pozostała walka o brązowy medal, a także Puchar Polski. Turniej w Gdańsku to jedyna okazja, by w kończącym się sezonie wywalczyć choć jedno trofeum. Jastrzębianie do Trójmiasta jadą po wygranej w ćwierćfinale z MKS-em Banimex Będzin. Łatwo nie było – drużyna Roberto Piazzy okazała się lepsza od beniaminka dopiero po tie-breaku. We wcześniejszej rundzie Jastrzębski Węgiel nie miał problemów z pokonaniem w trzech setach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Z kolei Asseco Resovia w obecnym sezonie Pucharu Polski nie straciła jeszcze seta – drużyna Andrzeja Kowala najpierw pokonała AGH 100RK Kraków, a potem AZS Politechnikę Warszawską.

Pojedynek pełen emocji

Sobotnim półfinałem jedni – grają o pierwszy z dwóch elementów dubletu, drudzy – o uratowanie sezonu. W starciu dwóch uznanych siatkarskich firm: Asseco Resovii Rzeszów i Jastrzębskiego Węgla, emocji możemy być pewni.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.