KĘDZIERZYN POLUBIŁ NIESPODZIANKI

TAK BYŁO ROK TEMU: W 2015 ROKU TURNIEJ FINAŁOWY PUCHARU POLSKI KOBIE ODBYŁ SIĘ W MIEJSCU, KTÓRE KIBICOM KOJARZY SIĘ MOCNIEJ Z MĘSKĄ SIATKÓWKĄ

Final 4 - - Strona -

Pierwszy set spotkania finałowego nie zapowiadał niespodzianki, bo obrońca tytułu pewnie go wygrał, mając problemy tylko na początku. Sopocianki mając dobrą zagrywkę narzuciły swój styl gry. Nie trwało to jednak długo. Po pierwszej przerwie technicznej siatkarki Chemika uzyskiwały coraz większą przewagę. Stało się tak dzięki m.in. bardzo dobrym poczynaniom ofensywnym, a w nich brylowała Serbka Ana Bjelica. Policzanki prowadziły m.in. 11:8 i 16:12. Po drugiej przerwie technicznej podopieczne trenera Giuseppe Cuccariniego nie zwalniały tempa. Powiększały przewagę, spisywały się dobrze w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. PGE Atom Trefl ustępował coraz mocniej m.in. w przyjęciu.

Nagły zwrot

W drugiej partii losy rywalizacji się odwróciły. Tym razem inicjatywę miał PGE Atom Trefl. Sopocianki prowadziły 8:5 na pierwszej przerwie technicznej i praktycznie do końca były w ofensywie. W trzeciej partii Chemik został zdeklasowany. Trener Giuseppe Cuccarini dokonywał zmian, brał czasy, ale nic to nie pomagało. Do tego dochodziły szkolne błędy policzanek, które momentami były bezradne. Ich przyjęcie było nerwowe i to się przekładało na słabą skuteczność w ataku. Gdy Małgorzata Glinka-Mogentale zdobyła punkt na 16:10 wydawało się, że jeszcze Chemik ma szanse poderwać do walki. Tak się nie stało. Obrończynie trofeum nie zdobyły już punktu. Tak fatalnej serii chyba dawno nie miały.

W DRUGIEJ PARTII LOSY RYWALIZACJI SIĘ ODWRÓCIŁY. TYM RAZEM INICJATYWĘ MIAŁ PGE ATOM TREFL. SOPOCIANKI PROWADZIŁY 8:5 NA PIERWSZEJ PRZERWIE TECHNICZNEJ I PRAKTYCZNIE DO KOŃCA BYŁY W OFENSYWIE. W TRZECIEJ PARTII CHEMIK ZOSTAŁ ZDEKLASOWANY. TRENER GIUSEPPE CUCCARINI DOKONYWAŁ ZMIAN, BRAŁ CZASY, ALE NIC TO NIE POMAGAŁO.

Dwie akcje

W czwartym secie gra długo była wyrównana. Gdy została zablokowana Katarzyna Zaroślińska było 16:13 dla policzanek. Po wznowieniu gry w ten sam sposób została zatrzymana Charlotte Leys. Policzanki zaczęły powiększać przewagę. Sopocianki popełniały błędy. Chemik spokojnie wyrównał stan rywalizacji. Tie-break rozpoczął się od bloku na Małgorzacie Glince-Mogentale. Przy zmianie stron było 8:6 dla policzanek. Po wznowieniu gry trzy punkty zdobyły sopocianki. Do stanu 12:12 walka trwała punkt za punkt. W trzech ostatnich akcjach serwowała Katarzyna Zaroślińska. Jej zagrywka mocno utrudniła życie rywalkom. Ostat- ni punkt został zdobyty efektownym blokiem.

Wielki sukces

- To jeszcze do mnie nie dociera - powiedziała po meczu Klaudia Kaczorowska. - Jestem niezmiernie szczęśliwa. Zdobyłyśmy pierwszy Puchar Polski dla Sopotu i mam nadzieję, że nie ostatni ze mną w składzie. - Przed tie breakiem powiedziałam do dziewczyn, że skoro mogłyśmy wygrać tak wysoko seta, to i w decydującej rozgrywce damy sobie radę. Cieszę się bardzo, jest to wielki sukces.

Nikt nie stawiał

- Uważam, że w finałowym meczu kluczową rolę odegrała zagrywka. W momencie, kiedy któraś z drużyn „przycisnęła” serwisem tę drugą drużynę, ciężko było się bronić - powiedziała Izabela Bełcik, a Agata Durajczyk dodała: - W niedzielę każda z nas dała z siebie sto procent. Cieszymy się bardzo, że udało się nam to wygrać. Osobiście bardzo przeżywałam ten mecz. Jestem w szoku, że to wygrałyśmy, ponieważ chyba nikt na nas nie stawiał.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.