JULIUSZ MACHULSKI

Gazeta Wyborcza - CJG - - /TO JEST GRANE -

Na ekrany kin za tydzień wchodzi nowy film Juliusza Machulskiego „Volta”. Reżyser wielu przebojów filmowych, m.in.: „Seksmisja” i „Vabank”, opowiada nam o tym, co go inspiruje, co czyta, co ogląda i czego słucha.

– W kinie zachwycił mnie włoski film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Film, który teoretycznie mógłby powstać i w Polsce, ale nie mieliśmy takiego pomysłu. Socjologicznie i obyczajowo rozwalający bardziej niż „Bóg mordu” Yasminy Rezy. Rzecz o tym, co komórka może zrobić z naszym życiem. Świadectwo ducha czasu.

Lubię każdy gatunek filmowy pod warunkiem, że jest doskonały w swojej kategorii. To może być kreskówka „Sing”, jak i „Szybcy i wściekli 8”, ale także, a może przede wszystkim „Manchester by the Sea”. Bardzo czekam na batalistyczną „Dunkierkę” Christophera Nolana.

Do teatru w nowym sezonie chcę się wybrać do Powszechnego w Warszawie na „Klątwę” według Wyspiańskiego w reżyserii Olivera Frljicia. Tyle się o niej mówiło, że muszę mieć własny sąd na ten temat.

Czytam kilka książek naraz, ale ostatnio wrażenie zrobiła na mnie książka Karola Zbyszewskiego „Niemcewicz od przodu i tyłu”. Wiele rzeczy mi wyjaśnia, nawet tych dotyczących dzisiejszych polskich spraw. Napisana jako praca doktorska w 1939 roku, została uznana za niepatriotyczną i nieprzyjęta przez Uniwersytet Warszawski. Na potrzeby „Volty” przekopywałem się przez historię Polski. Warto ją znać, bo teraźniejszość staje się wówczas bardziej przejrzysta. Musiałem zająć się czasami Kazimierza Wielkiego, Henryka Walezego, kampanii napoleońskiej w Hiszpanii i hiszpańskiej wojny domowej 1936-39. Na temat tej ostatniej polecam książkę Juana Eslavy Galana „Niewygodna historia hiszpańskiej wojny domowej”, a także „Fantomowe ciało króla” – nasza historia przepisana i przefiltrowana na nowo przez młodego historyka Jana Sowę.

A z beletrystyki: „Niech będzie nam wybaczone” A. M. Homes i wiecznie żywe „Źródło” Ayn Rand. I zawsze, i na każdą okazję polecam „Lalkę” Prusa – naszą najlepszą powieść, podobnie jak najlepszą polską książkę non-fiction, czyli „Dziennik” Gombrowicza.

Chciałbym wreszcie znaleźć czas na ponad 1000-stronicowy „Atlas zbuntowany” Rand, ale przede wszystkim, żeby przekopać się na nowo przez klasykę, do której zabrałem się, kiedy byłem zbyt młody. Myślę o „Wojnie i pokoju” Tołstoja, „Czarodziejskiej górze” Manna, „Don Kichocie” Cervantesa i całej twórczości Alberta Camusa.

Muzyki słucham tylko, gdy jadę samochodem. Ostatnio jazzu na trąbkę w wykonaniu Charliego Sepulvedy, którego miałem szczęście poznać osobiście, a którego brzmienie trąbki od czasu Milesa Davisa (i Henryka Kwinty) robi na mnie największe, bo magiczne wrażenie. Poza Beatlesami, których mogę słuchać stale, lubię czasami wracać do Dire Straits i Madness.

Piotr Guszkowski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.