TANNA

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO -

POD PATRONATEM Australia/Vanuatu 2015 Reż. Martin Butler, Bentley Dean Aktorzy: Mungau Dain, Marie Wawa

Dramat miłosny a la Romeo i Julia rozgrywający się w plemieniu Yakel żyjącym na wysepce Tanna na południowym Pacyfiku.

I to żyjącym jak przed wiekami, świadomie odrzucającym zachodnią cywilizację, trzymającym się uparcie tzw. Kastomu, systemu pradawnych wierzeń i obyczajów. W ten egzotyczny świat udało się wejść dwóm australijskim dokumentalistom. Przebywali oni wśród mieszkańców Tanny wiele miesięcy, zdobyli ich zaufanie i nakręcili z nimi film inspirowany autentycznymi wydarzeniami, które rozgrywały się tu kilkadziesiąt lat wcześniej.

„Tanna” opowiada historię bardzo prostą, starą jak świat, możliwą wszędzie tam, gdzie istnieje zwyczaj aranżowania małżeństw. Wódz Yakel chce zakończyć krwawy konf likt z sąsiednim plemieniem Imedinów i dla przypieczętowania wynegocjowanego pokoju oferuje piękną Wawę synowi ich wodza. Wawa jednak kocha z wzajemnością Daina ze swojego plemienia. I tak racja serca zderza się z racją stanu.

Pierwszym skojarzeniem jest, oczywiście, „Romeo i Julia”, choć analogia byłaby pełniejsza, gdyby zakochani należeli do wrogich sobie społeczności. To niebanalna w sumie historia jest tu najważniejsza, ale świat, w jakim się rozgrywa, zabarwiający ją na oryginalniejszy kolor. Świat zupełnie inny od naszego: inne zwyczaje, inne stroje, inne krajobrazy. Sama zresztą sceneria – wściekle zielony tropikalny las, wulkan sypiący iskrami i buchający parą, będący siedzibą miejscowego bóstwa – wystarczyłaby, aby oglądać „Tannę” z zainteresowaniem.

Film nie jest bez wad. Autorzy długo zajmują się budowaniem kontekstu centralnego konfliktu, a on sam zawiązuje się bardzo późno. Nie za wiele też wynika z pomysłu, aby główną bohaterką uczynić „zbuntowaną” siostrzyczkę Wawy, Selin: miałoby to sens, gdyby dramat miłosny, który dziewczynka uważnie śledzi, coś w niej zasadniczo zmienił. Tym niemniej film, mówiący o tym, że nawet najsurowszy i najsztywniejszy system może pod naciskiem życia zostać zreformowany, jest bardzo ciekawy i niecodzienny. Jeszcze ciekawszy byłby „making off ” z jego powstawania opowiadający o pracy z ludźmi, którzy w życiu nie widzieli kamery na oczy i zapewne w ogóle nie wiedzieli, co to jest film.

Paweł Mossakowski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.