ODKRYWAMY VIVALDIEGO I JEGO OPERĘ

Gazeta Wyborcza - CJG - - /MUZYKA - ANNA S. DĘBOWSKA

POD PATRONATEM Rzymski wódz Pompejusz oblega Pont (obecnie Kapadocja), którego królem jest Farnakes. Władca rozkazuje swej żonie Tamiri, aby przed nadejściem Rzymian zabiła syna i popełniła samobójstwo. Temu aktowi zapobiega Berenika, matka Tamiri, która nienawidzi Farnakesa za to, że zamordował jej męża. Tę trudną psychologicznie sytuację zarysowaną w operze „Farnace” Antonia Vivaldiego (1727 r.) z librettem Antonia Marii Lucchiniego komplikuje jeszcze drugi plan wydarzeń – w siostrze Farnakesa – Selindzie zakochuje się książę Gilades, sojusznik Bereniki w walce przeciwko królowi Pontu. Czy będzie happy end? Dowiemy się w sobotę, gdy w Teatrze Królewskim w Łazienkach odbędzie się premiera opery w reżyserii Natalii Kozłowskiej i pod dyrekcją Lilianny Stawarz.

NIE TYLKO „CZTERY PORY ROKU”

Premiera „Farnace” będzie pierwszą w historii inscenizacją opery Vivaldiego na zawodowej polskiej scenie. – Choć trudno w to uwierzyć, żadna z oper Vivaldiego nie była grana w Polsce w wersji scenicznej – mówi reżyserka Natalia Kozłowska. Niechęć do wystawienia Vivaldiego nie miała nic wspólnego z jego muzyką, tak u nas uwielbianą, choć często ograniczaną do „Czterech pór roku”.

Zdaniem Kozłowskiej chodzi o dramaturgiczne zawiłości i absurdy librett, którymi posiłkował się wenecki kompozytor.

– U Vivaldiego z jednej skrajnej emocji w sekundę przechodzi się w inną, co jest wyzwaniem dla reżysera, który musi uzasadnić widzowi zwroty akcji i nastroju. W „Farnacem” musiałam się uporać z problemem, dlaczego Berenika, nienawidząca tytułowego bohatera, w finale tak łatwo mu wybacza. Aby to uzasadnić, wprowadziłam do akcji nową postać – dziecko – zdradza Natalia Kozłowska.

40 OPER VIVALDIEGO

„Farnace”, którego prawykonanie odbyło się w 1727 roku w Wenecji, został przypomniany po blisko trzech wiekach nieobecności przez Jordiego Savalla, który dokonał pierwszej rekonstrukcji dzieła i nagrał je w 2001 roku. Działo się to na fali odkrywania, że Vivaldi był nie tylkoautoremsetekkoncertów skrzypcowych, ale również blisko 40 oper, które na początku XXI wieku zaczęto odnajdywać w archiwach, a następnie nagrywać, wykonywać i inscenizować.

Za prezentacją opery „Farnace” na festiwalu „Dramma per Musica” przemówiły względy muzyczne. Annę Radziejewską i Liliannę Stawarz, które opracowały partyturę, przekonał ciekawy dobór głosów – w obsadzie zdecydowanie dominują głosy niskie, altowe, a trzy główne role wykonają mezzosoprany.

Anna Radziejewska występuje jako Farnace w tzw. roli spodenkowej, czyli męskiej postaci kreowanej przez kobietę – to jej przypadła w udziale najpiękniejsza aria w całym utworze – „Gelido in ogni veda”, w której słychać echa „Zimy” z „Czterech pór roku”. Elżbieta Wróblewska śpiewa Tamiri, a Urszula Kryger będzie Bereniką. Ponadto wystąpią: Joanna Krasuska-Motulewicz, Kacper Szelążek, Jan Jakub Monowid, Przemysław Baiński.

SOBOTA, NIEDZIELA godz. 18, WTOREK godz. 19, Teatr Królewski, Łazienki Królewskie. Bilety: 20-100 zł.

„Farnace” Antonia Vivaldiego w reżyserii Natalii Kozłowskiej będzie wydarzeniem zaczynającego się w sobotę III Festiwalu Oper Barokowych w Łazienkach Królewskich. To pierwsza polska inscenizacja opery Vivaldiego.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.