KILOMETRY WYBIEGÓW, MILIONY UBRAŃ

Gazeta Wyborcza - CJG - - /MODA I ZAKUPY - AGATA PIASECKA

Zaczął się Nowojorski Tydzień Mody – pierwszy z serii czterech – Nowy Jork, Paryż, Londyn i Mediolan – trwających w sumie miesiąc tygodni mody, na których projektanci pokażą, jak widzą modę na wiosnę przyszłego roku. O ich znaczeniu rozmawiamy z Agnieszką Polkowską, założycielką studia obserwacji i wdrażania trendów Trendspot i współtwórczynią Pop Up Grupy – kolektywu, który przygotowuje strategie dla takich marek jak Gosia Baczyńska czy Loft37. Agata Piasecka: Po co są tygodnie mody?

Agnieszka Polkowska: Modzie, jak i innym dziedzinom życia, potrzebna jest wykładnia. Tygodnie mody to widowisko, które pokazuje ducha marek i całej branży, ale również miejsce spotkania specjalistów, w którym chodzi o pewne idee – nie tylko kroje sukienek. To właśnie podczas tygodni mody uznani projektanci interpretują otaczającą nas rzeczywistość.

Funkcja tygodni mody się zmienia?

– Tygodnie mody są świętem branży i to się nie zmieniło. Przemianom uległo na pewno to, jak moda z wybiegu wpływa na ulicę. Dzisiaj ta kolejność zatarła się i ciężko stwierdzić, czy coś pierwsze pojawiło się w uznanym domu mody, u niszowego projektanta lub po prostu jako eksperyment amatora ubioru.

A co z publicznością? Też jest inna?

– To zależy od miasta. Najstarsze tygodnie mody, czyli Nowy Jork, Paryż, Londyn i Mediolan, coraz więcej miejsca robią już nie tylko redaktorom i celebrytom, ale też inf luencerom, zapewniając sobie liczne wzmianki i publikacje. W Skandynawii rzecz ma się inaczej – pierwsze rzędy zarezerwowane są dla dziennikarzy, natomiast resztę sali wypełnia tłumnie blogosfera, ale również przechodnie, którzy, jak się postarają, mogą uczestniczyć w pokazie. Na Północy moda traktowana jest jako bogactwo narodowe, a nie jedynie rozrywka dla zamożnych. Po co obecność na tygodniach mody znanym markom, które i tak każdy zna, a po co debiutantom?

– Dla dużych marek to ceremoniał i trochę stroszenie piór. Dla debiutantów jest to sprawdzenie się na rynku, inni czerpią inspirację i aplikują idee z wybiegu w swoich kolekcjac. W ten sposób ewoluują pomysły, i tak z zeszłorocznego tradycyjnego bombera powstaje hybryda z kimonowymi rękawami, która już podbija ulice.

Te imprezy wciąż są tak ważne jak kiedyś?

– Na pewno zmienia się polaryzacja i oczy coraz częściej są zwrócone w kierunku do tej pory nie tak popularnych tygodni mody w Kopenhadze czy Seulu. To obecnie dwa miejsca, które rozwijają się najszybciej w branży. Seul ze swoją modą uliczną ma ogromny wpływ na to, co się dzieje w markach sieciowych. Modne w zeszłym sezonie napisy i taśmy przyleciały do nas właśnie z Korei. Natomiast Kopenhaga ze swoim ogromnym wysyceniem marek premium, np. Ganni czy SaksPotts, wprowadza powiew świeżości do hermetycznej branży i pokazuje, że suknia wieczorowa w towarzystwie sneakersów nie jest już jedynie fanaberią projektanta, ale nowym sposobem interpretacji mody . Miasta korzystają na organizowaniu tygodni mody?

– Tygodnie mody nakręcają turystykę. Wielu przyjeżdża, żeby ogrzać się w świetle znanych i popodziwiać tłum kolorowych ptaków. Kopenhaga oprócz tygodnia mody urządza Copenhagen Fashion Festival świętowany w butikach i na ulicy. To miejska feta, która przyciąga turystów i nakręca sprzedaż lokalnym markom. Czy pokazy służą czemuś poza modą? Vivienne Westwood często używa ich jako platformy do przekazania poglądów.

– Moda to nie tylko ubiór, bo wtedy mówimy o konfekcji odzieżowej. Moda to przede wszystkim sposób komunikacji i interpretacji tego, co się dzieje wokół nas. Ostra czerwień, która pojawiła się na wybiegach w reakcji na niepewną i rewolucyjną rzeczywistość, czy powrót to klasycznego krawiectwa i zalew marek sieciowych, to niektóre z przykładów drugiego dna kolekcji prezentowanych podczas tygodni mody. Jedni, jak Vivienne Westwood, idą pokazem na barykady, inni powoli wdrażają zmiany, jak np. Stella McCartney konsekwentnie rezygnując z futer i skóry i przekonując coraz więcejosób do modowego weganizmu.

A czy tekst Mirandy z „Diabeł ubiera się u Prady”, że sami nie decydujemy o tym, co nosimy, bo wyboru za nas dokonało wiele osób, to prawda?

– Z jednej strony tak, ponieważ kupcy właśnie zaraz po pokazach składają zamówienia, a redaktorzy decydują, które modele pojawią się w edytorialach. Ale ten mainstream coraz częściej podkopywany jest przez niezależne marki, który zyskują popularność nie poprzez pokazanie się w prestiżowym towarzystwie, ale poprzez wyjątkowy model biznesowy. To wszystko dzięki zmianie pokoleniowej i milenialsach czy przedstawicielach generacji Z, na których wrażenia nie robią wysokie budżety, ale ciekawe koncepcje z ekologią w tle.

Jakie znaczenie w świecie sieciówek i szybkiej mody mają tygodnie mody.

Nowojorski tydzień mody. Pokaz Marca Jakobsa na wiosnę tego roku. Co projektant pokaże na wiosnę 2018?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.