ŁAPANOWSKI: CZYM JEST DOBRE JEDZENIE

Gazeta Wyborcza - CJG - - /JEDZENIE - MAGDA DUBROWSKA

Oprócz wystawców, którzy prezentować będą swoje produkty i wyroby, m.in. miody, wegańskie potrawy, rzemieślnicze piwa czy ceramikę, będą też wykłady i debaty, a także warsztaty z pielęgnacji roślin czy budowania domków dla owadów. Festiwalowi towarzyszy też pokaz filmów o tematyce kulinarnej, m.in. o odpowiedzialnym rolnictwie, w kinie Muranów.

Jednym z inicjatorów festiwalu jest Grzegorz Łapanowski, kucharz, edukator kulinarny i juror programu „Top Chef ”. Prowadzi m.in. Food Lab Studio i fundację Szkoła na

Widelcu.

Magdalena Dubrowska: Mam poczucie rozdwojenia jaźni: z jednej strony żyjemy w świecie fast foodów, śmieciowego chemicznego jedzenia, a z drugiej jest silny trend świadomego, zdrowego odżywiania, targów śniadaniowych, slow marketów itd. To w końcu mamy tę świadomość czy nie? Grzegorz Łapanowski: Ja mam taką samą ref leksję. Z jednej strony mamy modę na zdrowe odżywianie, jest tego dużo w mediach, wszyscy ćwiczą, wszędzie jest jarmuż, chia, ale jak przejrzymy wyniki badań, to one mówią coś przeciwnego: że mamy problem z otyłością i nadwagą, a koszty chorób żywieniowozależnych to 50 mld zł. Za 15 lat to będzie dwa razy większa kwota. Jesteśmy krajem dyskontów, taniego jedzenia, gdzie presja cenowa na producentów i dystrybutorów jest olbrzymia, bo przyzwyczailiśmy się, że jedzenie ma być dostępne i tanie. Z drugiej strony normalne jest dla nas, że telefony komórkowe czy samochody są drogie. Musimy mieć świadomość, że jeśli coś ma być dobre, to trzeba temu poświęcić czas, uwagę, wiedzę , więc to musi mieć swoją cenę. I nie każdego na to stać.

To nie jest do końca prawda, bo na alkohol, papierosy i zdigitalizowane życie jakoś nas stać. Dla mnie dobra dieta to inwestycja.

Ten festiwal jest w pewnej mierze zaproszeniem do ref leksji na temat tego, dokąd idziemy i jak chcemy żyć. Jak nasza dieta ma wyglądać w perspektywie kolejnych lat. To jest kluczowe pytanie, jeśli chodzi o kolejne pokolenie, bo ktoś musi nasze dzieci nauczyć dobrze jeść.

Prowadzi pan fundację Szkoła na Widelcu, która tym właśnie się zajmuje.

Widziałem, jak jedzą dzieci w szkołach w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Myślę, że nikt z nas nie chciałby, żebyśmy dotarli do takiego momentu, w którym świeżej żywności prawie nie sposób kupić w sklepach. Oczywiście prawdziwe ekologiczne produkty są dostępne, ale dla najbogatszych i za dramatycznie wysoką cenę. My dzisiaj jeszcze mamy szansę zatrzymać epidemię otyłości i nadwagi, ale też dramatyczną transformację rynku spożywczego w kierunku sklepów z franczyzy, w których jest niewiele prawdziwego jedzenia. Ale wciąż nie ma całościowego strategicznego pomysłu na to, jak wprowadzić edukację kulinarną do szkół i jak właściwie zadbać o zdrowe odżywianie dzieci i młodzieży w kolejnym pokoleniu. Ustawa drożdżówkowa była dobra, tylko zbyt intensywnie wprowadzona, trochę na siłę. Na szczęście Polska szybko przejmuje i najgorsze, i najlepsze trendy, popularność zdrowego i ekologicznego jedzenia powoli się rozwija. Podtytuł Warszawskiego Festiwalu Kulinarnego to „rośliny, owady i miód”.

Robimy festiwal w Ogrodzie Botanicznym UW, a on od ponad 10 lat organizuje imprezę pod tym hasłem poświęconą zapylaczom. Jak głosi znany cytat z Alberta Einsteina, kiedy zginie ostatnia pszczoła, cztery lata później wyginie człowiek. Od lat mówi się o tym, że pszczoły wymierają i że to dla ekosystemu będzie miało dramatyczne konsekwencje. A skoro tak, to czy my, konsumenci, mamy jakikolwiek wpływ i co możemy zrobić, żeby było lepiej.

Jakich wystawców spotkamy na festiwalu?

Będzie ich mnóstwo, około 70. Od pszczelarzy, przez mocną sekcję wege z gotowymi potrawami, ale i produktami wegetariańskimi i wegańskimi, będzie Fabryka Trocin z deskami do krojenia, będą ceramicy, browar rzemieślniczy. Będzie strefa stricte spożywcza, kulinarna, ale też strefa designu i rzeczy użytkowych. Inspiracją do tego festiwalu jest Terra Madre Salone del Gusto, cykliczna impreza odbywająca się w Turynie, która jest połączeniem dużej konferencji i targów włoskiego slow foodu. Nasz festiwal to także zaproszenie do dyskusji i próba znalezienia wspólnego języka pomiędzy bardzo skrajnymi obozami: wegetarianami i mięsożercami, tymi, którzy chcą jeść fast food, i tymi, którzy chcą jeść eko. Musimy się nauczyć rozmawiać i dlatego na festiwalu będzie dużo debat i wykładów.

Jakie tematy będziecie poruszać?

Zaczynamy od podstawowego pytania, czym jest dobre jedzenie, skąd ono się bierze, co to znaczy żywność ekologiczna i naturalna. Będziemy też rozmawiać o rybach, bo okazuje się, że ich miejsce w ekosystemie jest istotne, a od lat eksperci biją na alarm, że światowe zasoby rybne są zagrożone. Jak bumerang wraca też pytanie o mięso. Czy istnieje coś takiego jak „etyczne mięso”? Skąd wziąć dobre mięso? I czy to jest OK, żebyśmy w ogóle mięso jedli? Będziemy też rozmawiać o tym, jak dzisiaj jedzą Polacy i jakie są prognozy co do tego, jak będzie wyglądała nasza dieta w przyszłości.

To pierwszy Warszawski Festiwal Kulinarny „Rośliny, Owady i Miód”. Odbędzie się w sobotę i niedzielę w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Warszawski Festiwal Kulinarny „Rośliny, Owady i Miód”, SOBOTA I NIEDZIELA w godz. 10-19, Ogród Botaniczny UW, Al. Ujazdowskie 4. Bilety: 10 zł (dorośli), 5 zł (dzieci)

Grzegorz Łapanowski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.