LEK NA FOMO

Gazeta Wyborcza - CJG - - /MUZYKA -

Lato spina Polaków. Nie jestem wyjątkiem. Po pierwsze prezencja: wszyscy się prężą. Po drugie festiwale: jak to, nie byłeś?! Po trzecie Wisła: nie sposób tam nie skończyć, jeśli spotykasz znajomych w Warszawie, a kto tam kończy, ten porzuca rozsądek. Nadchodząca jesień jawi się jako naturalny lek na Fear Of Missing Out, na parcie na eventy, koncerty, śluby, wesela, grille, pikniki i inne, niekończące się okazje do kaca.

Zasłona z mżawki za oknem każdy jeden pomysł na melanż poddaje w wątpliwość po trzykroć. Wyjdziesz w okularach, to zapaćka ci szyby. Przebiegniesz w deszczu parę metrów, to nie zdąży nakapać, ale się zziajasz, a jak się zziajasz, to oksy zaparują i wejdziesz na imprezkę z dwiema mgłami zamiast oczu. Głupio to wygląda, a zanim odparują, minie chwila. Ściągasz pingle z twarzy, czekasz. W ten czas na pewno trafisz na znajomków, którzy uznają, że są w zasięgu twojego wzroku, ale nie mówisz im „cześć!”. Nie kumają, że czekasz, aż bryle powrócą z Trójkąta Bermudzkiego i widzisz głowy, ale japy to już nie bardzo. Niestety, przykleją ci łatkę buraka na resztę wieczoru. To już lepiej zostać w studiu robić bity, to się uda i na ślepo.

Oczywiście soczewki kontaktowe dawno temu ustanowiły alternatywę dla wszystkich krótkowidzów świata, ale nie należę do elity, która może wsadzić pod powiekę płatek z dziwnej folii i zapomnieć o temacie na resztę dnia. Potrzebuję kropli do oczu. Zakraplanie otwarte, zauważyłem, lekko degustuje opinię publiczną. Może nie jest to level: karmienie piersią, ale widzę, że ludzie mają takie miny; on coś robi z okiem, blee, trzeba było zmyć śpiochy rano, a nie teraz, weź idź te oczy plam gdzie indziej! Nie mówią tego głośno, ale tak patrzą, sokole oka w mordę strzelił, dumni, że widzą, że jakby co zawsze mogą się przekwalifikować i zostać pilotami, taki mają doskonały wzrok! Toteż śmigam do toalety dość często, oni już sobie kombinują po co, a ja tam po prostu zakraplam soczewki, bo wyschły i kłują w źrenicę. To już lepiej wciągnąć nowy odcinek „Narcos” i nie myśleć, w czym na oczach i w czym w ogóle wyjdzie się broić.

Cały ten „niechcemisizm” ma mocne uzasadnienie w temperaturze; latem koleżanki i koledzy, którzy dali się skusić Dionizosowi i wybrali noc w plenerze i relaks z piwkiem, to była banda, której chciałeś być częścią.

W wyobraźni widziałeś ich w niechlujnie wzutych butach, swobodnie cieszących się cielesnością. Ich szyje odginały się do tyłu w spazmach śmiechu, ich opalone ręce przekazywały sobie butelki, a zachodzące słońce wydobywało z koszulek najlepsze odcienie bawełny. Ale teraz, jesienią?! Ta sama ekipa idąca „w miasto” to jakieś pospolite ruszenie, i to słabo uzbrojone. Przygarbieni przeklinają w duchu wybór bluzy, bo ta, którą włożyli, nie ma ściągaczy, a jak nie ma ściągaczy, to wkrada się i atakuje ciało zboczeniec nr jeden, czyli wiatr, i perwers drugi, czyli wilgoć, i macają zimnym, złym dotykiem Polaka, który jesień zlekceważył. Podobne katusze przeżywa koleżka, który wychodził z domu późnym latem, ale o 2 nad ranem spaceruje już zaawansowaną „polską, złotą” i myśli sobie, że te skarpetki stopki to był fajny pomysł, żeby pokazać dziewczynom, jaką ma opaloną łydę i w ogóle, ile to on ma krojów skarpet w szafie do wyboru, ale teraz wraca i mu piździ po nogach i niefajnie, chce do domu.

Tak właśnie prezentuje się ekipa, którą widzisz za oknem, ekipa, która namawiała cię na cudowną imprezę, ale jedyne co na pewno dołączy do siatki wspomnień, to katar. Możesz sobie zarzucić podomkę Hugh Heffnera, zapalić lampkę z obowiązkowo zielonym kloszem, odpalić cygaro, nastawić gramofon i obserwować ten cyrk; ucieczkę przed jesiennym syfem, który ciebie się nie ima.

Dlatego tyle płyt powstaje jesienią. Bo siedzenie w domu to nie przypał, to nie żadna towarzyska ułomność, a – bywa – najlepszy wybór.

Ale czy wtedy aby nie jest więcej przemocy domowej? Czy pijany i agresywny Polak latem uczestniczy w bójkach plenerowych, a jesienią i zimą skupia się na okładaniu żony i dzieci? Licząc na to, że taki ponury rewers moich obserwacji to jedynie bajania przewrażliwionego rapera, życzę Państwu jesieni pełnej weny i dobrych pomysłów!

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.