PRZEJRZEĆ VINCENTA, CZYLI JAK UDAŁO SIĘ OŻYWIĆ OBRAZY

Gazeta Wyborcza - CJG - - /TO JEST GRANE - PIOTR GUSZKOWSKI

były dla mnie natchnieniem. Tak zrodził się ten film – mówi Kobiela.

Na pomysł rozwinięcia filmu wpadł Hugh Welchman, dziś mąż reżyserki, który zakochał się także w jej projekcie. Trzeba było opracować nie tylko technologię, która pozwoliłaby zrealizować marzenie filmowców i przeprowadzić wielomiesięczne testy, ale też napisać odpowiednią historię.

Punktem wyjścia stały się korespondencja van Gogha oraz jego sztuka. Scenariusz, który powstawał przy udziale Jacka Dehnela, ewoluował od koncepcji „wywiadów” z obrazami, by skupić się na postaci Armanda Roulina. To syn listonosza zaprzyjaźnionego z van Goghiem. Lekkomyślny i nieustannie pakujący się w kłopoty młody mężczyzna otrzymuje od ojca misję dostarczenia ostatniego listu Vincenta do jego brata Theo. Przedstawione wydarzenia dzieją się rok po śmierci artysty. Zadanie okazuje się trudne. Podążając śladem malarza, Roulin prowadzi rozmowy z kolejnymi osobami z Auvers-sur-Oise, Paryża i Arles, które w najważniejszych chwilach życia van Gogha były mu najbliższe.

We wszystkie postaci pojawiające się w filmie wcielili się aktorzy (w obsadzie m.in. Douglas Booth, Saoirse Ronan, znany z „Gry o tron” Jerome Flynn oraz – jako Vincent van Gogh – debiutujący na ekranie Robert Gulaczyk z Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy). Sceny z ich udziałem kręcono w Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu oraz w londyńskim studiu Three Mills: w scenografii zaaranżowanej tak, by odwzorowywała obrazy van Gogha albo na tle tzw. green screenów.

Po opracowaniu przez speców od efektów specjalnych materiał trafiał do malarzy, którzy za pomocą farby olejnej odtwarzali wyjściowy kadr na podobraziu. Zachowując istotne cechy aktorów, należało nadać im wygląd i charakter postaci z oryginalnych portretów. Następnie malarze przemalowywali kadr po kadrze, każdą klatkę fotografowano aparatem cyfrowym, a ujęcie animowano poklatkowo. Półtoragodzinny „Twój Vincent” składa się z ponad 65 tysięcy takich filmowych klatek.

Twórcom chodziło o to, by przetłumaczyć twórczość van Gogha na język kina, co wymagało nadania jej niezbędnej dynamiki, zachowując przy tym wierność wobec oryginalnego stylu, świeżości pociągnięć pędzla i kolorów, które często były mieszane bezpośrednio na płótnie. Tak powstała pisana pędzlem wyjątkowa biografia wyjątkowego artysty. Do napisania muzyki udało się przekonać Clinta Mansella, którego Kobiela z Welchmanem słuchali, pracując nad filmem. Efekt zachwycił publiczność – najpierw na festiwalu w Annecy, a potem na kolejnych festiwalach. Na fali świetnych recenzji, także z zagranicy, „Twój Vincent” trafia właśnie na ekrany polskich kin.

Piotr Guszkowski: Dlaczego van Gogh – a nie Rembrandt, da Vinci czy Picasso? Dorota Kobiela: Zależało mi na opowiedzeniu historii malarza poprzez jego twórczość, która jest przecież nie mniej ważna niż sama biografia, ale w filmach odgrywa zwykle marginalną rolę. Nie wyglądało to jednak tak, że pewnego dnia usiadłam i zaczęłam szukać bohatera pośród znanych mi artystów. Nie, od początku moim bohaterem był Vincent van Gogh: po-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.