VILLADS Z VALBY

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO -

Nakreślona przez starszą siostrę wizja trzynastu lat edukacji, którą dopiero rozpoczyna, zabrzmi dla Villadsa jak wyrok. Bo szkolne życie wydaje mu się zbyt „uregulowane”.

Nawet jeśli rezolutny Villads może nam się wydać niesforny i rozbrykany, jako dzieci na pewno byśmy go polubili. W końcu, chyba każdy z nas przypomina sobie sytuację, kiedy zupełnie nie reagował na swoje imię, gdy mama z rosnącym podenerwowaniem wołała na obiad, a na pewno zbyt dosłownie interpretował usłyszane słowa. Takie są przecież przywileje bycia dzieckiem: nie trzeba gryźć się w język ani zastanawiać się, co wypada, a co nie. Mimo bujnej wyobraźni nie potrafi się jeszcze przewidzieć konsekwencji własnych działań. Twórcy mogli je zresztą nieco mocniej zaakcentować. Rzeczywistość dookoła otwiera przed nami mnóstwo możliwości, np. dmuchany basen w ogrodzie zamienia w morską głębinę, a w szkolnej piwnicy można spotkać ogra.

Reżyser Frederik Meldal Norgaard, a zarazem odtwórca roli ojca Villadsa, nie próbuje tej rzeczywistości na siłę ubarwiać. Stawia na prostolinijny przekaz, nie bez humoru pokazując świat widziany oczami sześciolatka, który nie potrafi wysiedzieć w ławce. Wraz z bohaterem jego rówieśnicy na sali kinowej przeżywają dobrze znane (lub nadchodzące) wyzwania pierwszych dni w szkole, relacje z rodzicami, a nawet sprawy sercowe. Fragmenty opowieści dośpiewuje uliczna kapela.

Powstał film podporządkowany dziecięcej wrażliwości i sposobowi myślenia, czym zauroczył jury, a przede wszystkim młodą publiczność niedawno zakończonej, 4. edycji Festiwalu Filmowego Kino Dzieci.

Piotr Guszkowski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.