Z SAKSOFONEM W SERCU

Gazeta Wyborcza - CJG - - TO JEST GRANE/ - ŁUKASZ KAMIŃSKI

Najpierw współpracował z wybitną wokalistką jazzową Deborah Brown. Teraz występuje z trębaczem Keyonem Harroldem. I to z nim właśnie saksofonista Sylwester Ostrowski wystąpi podczas tegorocznych Europejskich Targów Muzycznych Co Jest Grane 24.

Z amerykańską wokalistką Deborah Brown wystąpił na naszych targach dwukrotnie. Zagrali wtedy koncerty pełne arcyeleganckiego jazzu, z błyszczącym, mieniącym się barwami bluesa, jazzu, soulu głosem Brown. Teraz na wspólny występ Ostrowski zaprosił jednego z najbardziej cenionych trębaczy nowej szkoły amerykańskiego jazzu, czyli Keyona Harrolda. Amerykanin wostatnich latach zdobył szlify i uznanie, występując obok gwiazd jazzu, rapu, soulu, od Charlesa Tollivera, przez Jaya-Z, Commona (z którym zagrał specjalny koncert dla Baracka Obamy w Białym Domu), po Beyoncé czy Maxwella. W tym roku został nagrodzony dwiema statuetkami Grammy, pierwszą za współudział w nagraniu płyty Gregory’ego Portera „Take Me To the Alley”, drugą za ścieżkę dźwiękową do f ilmu „Miles Davis i ja”. Dosłownie przed chwilą ukazała się najnowsza płyta Harrolda

„The Mugician”.

Łukasz Kamiński: Wielu muzyków poświęca się wyłącznie graniu. Ty poszedłeś krok dalej, zająłeś się organizacją koncertów, festiwali. Sylwester Ostrowski: Jestem muzykiem, saksofon zawsze miałem w sercu. Jednak pod koniec lat 90. w Szczecinie było mało możliwości rozwoju. Miałem dwie opcje do wyboru – albo zająć się czymś zupełnie innym, albo poszerzyć swoją działalność o produkowanie wydarzeń, organizację koncertów. I tak powstały Stowarzyszenie Orkiestra Jazzowa, festiwal, który wówczas nazywał się Zmagania Jazzowe, potem wydawnictwo płytowe i szkoła jazzu w Szczecinie. W rezultacie przez 10 lat najlepszego czasu mojego życia zajmowałem się produkowaniem wydarzeń, organizowaniem uczelni publicznej, czyli Akademii Sztuki w Szczecinie. W pewnym momencie się ocknąłem, zauważyłem, że moja muzyka zeszła na dalszy plan, mój kontakt z saksofonem był bardzo ograniczony. Postanowiłem wrócić do mojej pasji, do gry. Powrót do formy zajął mi jakiś czas.

Ty dzielisz czas między oba światy.

– Tak, ale jest mi łatwiej, przez wiele lat pracy w show-biznesie zdobyłem mnóstwo kontaktów, poznałem wielu ludzi. Kiedy więc dwa lata temu Ania Lemańczyk ze Szczeciń- skiej Agencji Artystycznej zaproponowała mi stworzenie festiwalu jazzowego, ale nie niszowego, tylko otwartego na publiczność, nowoczesnego, przystępnego nie tylko dla melomanów, to chętnie na to przystałem. Tak zostałem szefem artystycznym Szczecin Jazz.

Jak poznałeś Deborah Brown?

– Przez kontakty sceniczne właśnie, dzięki holenderskiemu kontrabasiście Jorisowi Teepe, który jest szefem akademii muzycznej wGroningen, w której wykłada m.in. Deborah. Ale też dzięki temu, że jej Polska zawsze się dobrze kojarzyła, a to dzięki nagranej w latach 80. płycie „Double Trouble” ze Zbigniewem Namysłowskim. Nasza współpraca stopniowo nabierała tempa. Najpierw zagraliśmy jeden koncert, który był dobry. Potem kolejny i następne. W rezultacie powstała wydana przez Agorę płyta, a przez ostatnie dwa lata zagraliśmy ponad 50 koncertów na całym świecie, większość wyprzedanych do ostatniego biletu, większość zakończonych owacją na stojąco.

A jak poznałeś Keyona?

– Zawsze interesowali mnie muzycy, którzy mieli coś do powiedzenia, byli prawdziwymi artystami, a nie produktem, który by można skutecznie wyreklamować i sprzedać. To, jak już mówiłem, najczęściej są osoby, które już kiedyś poznałem, lub ci, którzy nagrywają i grają z muzykami, których znam. Keyona poznałem w 2004 roku jeszcze w czasach przeglądu Zmagania Jazzowe. On był jedynym Amerykaninem, który wziął udział w konkursie. Był wtedy młodym studentem cenionej nowojorskiej uczelni The New School na wydziale jazzu.

Deborah jest bardziej konserwatywna niż Keyon.

– Ona lubi nowoczesne rzeczy, ale na poziomie. Jeśli coś jest nowoczesne, ale kiepsko zagrane, to jest to dla niej równie nie do przyjęcia, jak kiepsko grany tradycyjny jazz. Coś, co jest tradycyjne. Po prostu. Ale ją i Keyona wiele też łączy. Po pierwsze, oboje pochodzą z tego samego stanu, z Missouri. Ona jest z Kansas City, on z St. Louis. Po drugie, korzenie muzyczne obojga tkwią w jazzie i bluesie. I wkońcu po trzecie, choć może to powinienem wymienić na początku, oboje są po prostu bardzo dobrymi muzykami.

Oboje mają wielki szacunek do tradycji, choć wyrażają go na różny sposób.

– Keyon ostatnio zaryzykował i postawił swoją karierę lekko na wspak. Kuszony był przez Blue Note, by dołączyć do swoich kolegów Roberta Glaspera, Marcusa Stricklanda czy Ambrose Akinmusire’a tworzących nową falę jazzu. Problem w tym, że Keyon musiałby wtedy grać muzykę bliższą „pure jazz”, tymczasem jego ciągnęło do jazzu, ale z elementami reggae, rapu, soulu.

Jakie masz plany na przyszłość?

– Muzycznie - niebawem przede mną nagranie avant-garde jazz z Piotrem Wojtasikiem, a wkwietniu 2018 seria koncertów z Deborah Brown wStanach Zjednoczonych. Co do Szczecin Jazz, to już ogłosiliśmy kilku artystów przyszłorocznej edycji. Wystąpi m.in. trębacz Wallace Roney, saksofonista Bobby Watson z grupą młodych muzyków z Kansas City oraz kanadyjski wokalista Gino Vannelli. Planuję też rozwinięcie współpracy z American Jazz Museum w Kansas City. To bardzo ważny dla mnie projekt. W2020 roku obchodzona będzie międzynarodowo setna rocznica urodzin pochodzącego z Kansas City Charliego Parkera. Już dzisiaj mam zaproszenie do udziału w tym ogromnie prestiżowym projekcie zarówno jako muzyk, jak i producent.

Harrold na Europejskich Targach Co Jest Grane 24 wystąpi w niedzielę, 12 listopada, w Teatrze Studio. Początek o godz. 20

Sylwester Ostrowski zaprosił na targi jednego z najbardziej cenionych trębaczy nowej szkoły amerykańskiego jazzu, czyli Keyona Harrolda

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.