PO „KLĄTWIE” O CHORWACKIM FASZYZMIE

Gazeta Wyborcza - CJG - - SCENA/ - IZABELA SZYMAŃSKA

W Powszechnym mamy szansę zobaczyć teraz przedstawienie Frljicia z Chorwackiego Teatru Narodowego wRijece. „Trylogia o chorwackim faszyzmie: cz. III Chorwacki teatr”, która zostanie zagrana w Warszawie 14 listopada, będzie jednym z wydarzeń towarzyszących Forum Przyszłości Kultury. To ostatni moment, żeby kupić bilety na spektakle.

Drugie przedstawieniem to „Bachantki” – radykalna reinterpretacja sztuki Eurypidesa. Cały tekst zredukowaliśmy do początku i końca, czyli opisów masakr. Zestawiliśmy go z raportami o torturach niechorwackich obywateli w obozie koncentracyjnym w Splicie w pierwszej połowie lat 90., obozy i to, co się w nich działo, nie jest częścią żadnej oficjalnej narracji o wojnie w Chorwacji.

A do Powszechnego przyjedzie trzecia część, czyli „Chorwacki teatr”, przedstawienie, które pokazuje, że większość teatralnego środowiska nigdy nie potrafiła sprzeciwić się faszyzmowi – zarówno w 1941 roku, gdy powstało Niepodległe Państwo Chorwackie – marionetka nazistowskich Niemiec, jak i w 1991 roku, po tym, jak rozpadła się Jugosławia i Chorwacja starała się nałożyć maskę demokracji na ideologię, która została pokonana w II wojnie światowej. Chorwacki teatr pokazuje politykę na scenie?

– Podczas wojny w Chorwacji większość twórców teatralnych ignorowała rzeczywistość wokół nich lub otwarcie popierała Chorwacką Wspólnotę Demokratyczną, partię, która promowała dyskurs wojenny, antyserbskie sentymenty i instytucjonalizowała rabowanie publicznego mienia. Kulminacja tej służby polityce odbyła się w 1997 roku, kiedy ta sama społeczność brała udział w urodzinach prezydenta Franjo Tudmana w Teatrze Narodowym w Zagrzebiu. Franjo Tudman miał być sądzony przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii, ale nigdy do tego nie doszło, bo zmarł w 1999 roku.

Jaka jest dziś sytuacja artystów w Chorwacji?

– To zależy, czym się zajmują, jak widzą relacje pomiędzy sztuką i społeczeństwem. Dominuje pogląd, że sztuka powinna być apolityczna, bo polityczność oznacza zatracenie wartości artystycznych. To jest, przepraszam za wyrażenie, gówno prawda. Typowa żałosna, burżuazyjna definicja zadań sztuki – reprodukowanie interesów i systemu wartości danej grupy społecznej. Pański spektakl pojawi się w Warszawie w ramach Forum Przyszłości Kultury. Jaka jest rola artystów w przyszłości?

– Naprawdę nie wiem. Sytuacja w Europie będzie tylko gorsza. Nie ma instytucji ani kraju, który jest w stanie powstrzymać rozlewający się w Europie faszyzm. Byłoby naiwnością oczekiwać, że sztuka coś zmieni.

Ale może to jest czas dla nas, artystów, byśmy przestali pytać, dlaczego nie możemy nic zmienić, a zaczęli: dlaczego nasza sztuka nie komunikuje się z tymi, którzy dziś legitymizują faszyzm?

– Dominuje pogląd, że sztuka powinna być apolityczna, bo polityczność oznacza zatracenie wartości artystycznych. To jest, przepraszam za wyrażenie, gówno prawda. Typowa żałosna, burżuazyjna definicja zadań sztuki – mówi Oliver Frljić, reżyser głośnej „Klątwy” w Teatrze Powszechnym.

„Trylogia o chorwackim faszyzmie: cz. III Chorwacki teatr” – przedstawienie będzie można zobaczyć 14 listopada w Teatrze Powszechnym

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.