KOMU SIĘ PODOBA NASZA MUZYKA

Gazeta Wyborcza - CJG - - /TO JEST GRANE -

Wydaje mi się, że każdy artysta potrzebuje pewnego rodzaju uwiarygodnienia, na przykład w muzyce klasycznej jego rodzajem jest relacja mistrza z uczniem.

W moim przypadku muzyka odtwarzającego folklor miejski, ta sytuacja wygląda nieco inaczej. Pochodzę z domu inteligenckiego, z Combem gram natomiast muzykę typową dla dzielnic robotniczych sprzed kilkudziesięciu lat. Wyjście z zespołem na podwórko jest dla mnie bardzo ważną konfrontacją z odbiorcą. Jako dzieciak zasłuchiwałem się w nagraniach orkiestry z Chmielnej, dziś usłyszeć od nich słowa pochwały, to znaczy dla mnie naprawdę wiele. Współczesna nauka oferuje nam mnóstwo opracowań, dokumentów poświęconych folklorowi. Ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do bruku, tego czy jeśli wyjdę na ulicę i zagram, to moja muzyka się spodoba czy nie.

Na ile ważna jest dla was wiedza, świadomość tradycji?

M.S-K.: To jest taka nasza wewnętrzna schizofrenia. Zastanawiamy się, na ile potrzebna jest nam dogłębna wiedza, a na ile możemy zaufać naszej intuicji.

E.W.: Pewna wiedza i świadomość są fundamentem, ale nie jesteśmy grupą rekonstrukcyjną... M.S-K.: I chyba mocniej skłaniamy się ku naszym artystycznym wizjom. Które jednak są podparte wiedzą. Słuchając muzyki ludowej, staramy się wyłapywać jej cechy charakterystyczne. E.W.: Dobrze jest znać tradycję, ale trzeba uważać, żeby nie stać się jej zakładnikiem. W moim pojęciu tradycja to drogowskazy, w oparciu o które ludzie współcześni mogą obierać własną drogę. J.M.: Świadomość jest kluczowa. Nie tylko w przypadku Comba, ale też Jazz Bandu, który prowadzimy z Marcinem Maseckim i w którego repertuarze jest materiał salonowy – tylko pozornie nieobecny na ulicach. Folklor miejski absorbował popularne szlagiery. Przeboje Warsa bywały też grane przez kapele uliczne. Wracając do pytania, mnie naprawdę bardzo inspiruje wiedza nie tylko tego co, ale też tego, jak muzycy podwórkowi grali, jakie mieli instrumenty, jak spędzali czas, w jaki sposób funkcjonowali w mieście, jak mieszkali, w jakich warunkach się wychowywali… Macie swoich bohaterów?

J.M.: Jerzy Jastrzębski, zmarły niedawno akordeonista, z którym mieliśmy okazję występować. Swój ostatni koncert zagrał zaledwie sześć tygodni przed śmiercią. Moim bohaterem jest też Artur Gold, przedwojenny maestro, skrzypek pochodzenia żydowskiego, zabity w Treblince. Nie będzie szczególną niespodzianką, jeśli powiem, że wśród najważniejszych dla mnie artystów jest też Stanisław Grzesiuk.

M.S-K.: Od dawna już bardzo podoba mi się śpiew pani Anny Malec, artystki, którą m.in. zmiksował w swojej twórczości Grzegorz Ciechowski. Ona jest dla mnie wzorem, uwielbiam jej słuchać. Kolejna artystka to Waleria Żarnochowa z Kurpiów. Obie panie już nie żyją, ich nagrania są dostępne już tylko w archiwach. Wśród żyjących muzyków niesłychanie cenię Marię Bienias, która wystąpiła gościnnie na naszej ostatniej płycie. To niezwykła osoba, o bogatej biografii.

E.W.: Jednym z moich bohaterów jest zmarły niedawno skrzypek Jan Gaca. Choć znałam jego nagrania, to dopiero po spotkaniu na żywo zrozumiałam jego muzykę, poczułam ją sercem. Przy jego oberkach większość muzyki ludowej wydaje mi się banalnie prosta.8 Wejście na teren od strony ul. Białostockiej KAPELA ZE WSI WARSZAWA 29 września. Godz. 16 WARSZAWSKIE COMBO TANECZNE 30 września. Godz. 17.30 Na koncerty – wstęp wolny

Kapela ze wsi Warszawa: na pierwszym planie Magdalena Sobczak-Kotnarowska, za nią Ewa Wałecka

Warszawskie Combo Taneczne: w środku Jan Młynarski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.