„P” JAK POLLENA I „W” JAK WEDEL

Gazeta Wyborcza - CJG - - /W MIEŚCIE - MAGDALENA DUBROWSKA

Wystawę zorganizowało Muzeum Warszawskiej Pragi w ramach projektu „Praga kobiet”. Przywołuje wspomnienia dawnych pracownic Wedla i Polleny-Uroda. Pierwsza z tych fabryk wciąż istnieje na ul. Zamoyskiego, choć obecnie właścicielem spółki Lotte Wedel jest japońsko-koreański koncern; druga działała przy ul. Szwedzkiej do czasu transformacji ustrojowej, a dziś w rewitalizowanych zabytkowych budynkach powstaje przestrzeń biurowo-usługowo-mieszkalna. Z dawnymi pracownicami Polleny i Wedla: Haliną Janicką, Danutą Kiliszek, Marią Parczewską, Jolantą Rybką, Danutą Urbańską i Krystyną Szerszeń-Wojtach, rozmawiały artystki z grupy Teraz Poliż: Kora Gałązka, Marta Jalowska i Dorota Glac, oraz Magdalena Staroszczyk z Muzeum Pragi. Opiekę artystyczną nad projektem objęła Goshka Macuga.

– Zależało nam na dotarciu do pracownic Wedla i Polleny, bo były to fabryki, w których pracowało bardzo dużo kobiet. To był też czas, kiedy kobiety zaczynały wychodzić z domu i pracować – opowiada Kora Gałązka z Teraz Poliż. – Udało się nam przeprowadzić siedem wywiadów z paniami, które znalazłyśmy przez ogłoszenia i znajomych.

Cytatami z tych wywiadów artystki wytapetowały dwa opuszczone budki na sąsiadującym z Muzeum Pragi bazarze Różyckiego, pomiędzy sukniami ślubnymi i bielizną made in China. Z napisów różnej wielkości i kroju czcionek powstały różne kształty jak w poezji konkretnej: kobiecej sylwetki, zaciśniętej pięści, psa. Znajdziemy np. taki fragment:

„Ta chemia nie miała negatywnego wpływu na zdrowie?

Na pewno miała, chemia zawsze. Były badania, prześwietlenia. Np. prześwietlenia to w Szpitalu Przemienienia Pańskiego. Po pracy, jak żeśmy wychodziły po nocy, to od razu jechaliśmy do Przemienienia. A jak nie, to oni przyjeżdżali z maszyną i nam rano robili, prześwietlali nas. Pilnowali nas. Była i dentystka, tylko nie było okulisty w zakładzie”.

Albo taki:

„Jeśli chodzi o kremy, to dziewczyny wynosiły, ale nie opakowania. Pani tego nigdy nie robiła, to nie wie, jak to jest, ale jeżeli się robi 1,5 tony kremu, jedną szarżę, i ten krem się wylewa do różnych pośrednich zbiorników, z których później jest podawany na maszynę, to zarówno na tych ściankach kotła do gotowania, jak i na tych ściankach pośrednich zbiorników, zostaje tego pełno. Panie mogły sobie wyskrobać do torebki plastikowej ten krem, to jest odpad, to trudno nazwać kradzieżą, to nie było oficjalnie, ale też nikt nie zwracał na to specjalnie uwagi”.

„Krem i czekolada” to ekspozycja zbudowana prawie wyłącznie ze słów: cytatów i fragmentów wspomnień byłych pracownic praskich fabryk Wedla i Polleny-Uroda.

Cytaty umieszczono też na stworzonych specjalnie na tę wystawę torcikach wedlowskich. Na bazarze od strony ul. Brzeskiej powstała instalacja z liter „P” jak Pollena i „W” jak Wedel nawiązujących krojem do oryginalnych logotypów. A w holu Muzeum Pragi w gablotach pokazano pamiątki Haliny Janickiej, która pracowała w fabryce Polleny-Uroda w latach 1954-86, i Danuty Urbańskiej, pracownicy Wedla w latach 1949-67. Są tu dyplomy, odznaczenia, bilety, stare kostki szarego mydła Jeleń. Z kolei z tarasu Muzeum Pragi mamy widok na Różyc z góry i widać stąd, że na krytych papą dachach budek umieszczono litery układające się w nawiązujący do wypowiedzi pracownic fabryk napis: „Nie ma nas. Nas nie ma”.

Wystawę „Krem i czekolada” można oglądać można do 28 października: 5 października w godz. 10-17, 6, 13, 20 i 27 października w godz. 10-15, 9-12, 16-19 oraz 23-26 października w godz. 10-17. Muzeum Pragi, ul. Targowa 50/52, bazar Różyckiego, ul. Targowa 54.

Bilety: 5 zł.

Z tarasu Muzeum Pragi mamy widok na Bazar Różyckiego z góry i widać stąd, że na krytych papą dachach budek umieszczono litery układające się w nawiązujący do wypowiedzi pracownic fabryk napis: „Nie ma nas. Nas nie ma”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.