DARIUSZ KORTKO*

Gazeta Wyborcza - CJG - - /TO JEST GRANE -

Od tygodni jestem „zakopany” w Himalajach. Znowu. Na biurku, przy łóżku sterta książek i artykułów, które muszę przeczytać. Filmy o górskich wyprawach, cała masa zdjęć, na twarzach zamiast wąsów-lodowe węże. Nic, tylko huraganowy wiatr, mróz, śnieg, lód. Przyznaję, czasami mam dosyć i uciekam. A ponieważ nie mam duszy buntownika, jest to bezpieczna ucieczka – do innych książek i filmów. Na krótko, zwykle na jeden wieczór. Himalaje zamieniłem w ostatni weekend na Koreę Północną. Staram się czytać o tym kraju wszystko, co wpadnie mi w ręce: wspomnienia uciekinierów, reportaże z podróży, polityczne analizy, a nawet komiksy. Nie mogłem przejść obojętnie obok najnowszej książki, z klanem Kimów w tle. „Gwiazdę Północy” Walijczyka D.B. Johna zaczynałem czytać z obawą, czy nie będzie to kolejny naśladowca Jamesa Rollinsa (choć też bardzo lubię), lecz od pierwszych stron niespodzianka. Akcja toczy się wartko, ale autor przy okazji wnikliwie opisuje życie północnych Koreańczyków, zarówno tych z elity, którzy mogą cieszyć się przywilejami, jak i tych z najniższej kasty „niepewnych”. Ich losy splotą się w tej książce w niezwykły i nieoczekiwany sposób. A to za sprawą Umiłowanego Przywódcy Kim Dżong Ila, który jest najważniejszym punktem odniesienia dla wszystkich obywateli swojego „królestwa”. W książce nazywa ich zresztą „niewinnymi dziećmi”, które trzeba pilnować przed niebezpieczeństwami wolnego świata.

Korea Północna jest zbrodniczym reżimem. Nikt tam nie może czuć się bezpieczny. Nawet nieliczni turyści. Jeden z nich nie przeżył, bo obraził północnokoreańskiego przywódcę. Dokonał rzeczy niewybaczalnej – ze ściany hotelowej zdjął propagandowy plakat z wizerunkiem Kim Dżong Ila i schował do walizki, na pamiątkę. Kto więc chciałby odbyć bezpieczną, ale pełną emocji podróż do Korei Północnej, powinien sięgnąć po „Gwiazdę Północy”.

Jeden wieczór w Korei i trzeba „wracać” w Himalaje. Na szczęście nie daje mi tam zamarznąć Basia Trzetrzelewska. Przed oczami śnieg i mróz, a w uszach gorąca samba i hiszpańska gitara. Od razu robi się cieplej. Z Basią jestem na dobre i złe już od wielu lat. Nasza znajomość sięga czasów, gdy byłem jeszcze w liceum. Pamiętam ten wieczór. Męczyłem się nad rozwiązaniem jakiegoś zadania z matematyki, a Marek Niedźwiecki w „Zapraszamy do Trójki” zapowiadał, że puści po kawałku smakowitą płytę. Usłyszałem jej „pół minuty, pół minuty”. I wpadłem. Basia wydała właśnie nową płytę „Butterf lies”, czyli motyle. Staram się słuchać choćby „pół minuty” – i himalajskie pola lodowe cudownie topnieją.

Od kilkunastu tygodni staram się zobaczyć sztukę „Pod Presją”. Całe Katowice mówią o tym spektaklu – Maja Kleczewska wyreżyserowała tę sztukę dla Teatru Śląskiego. Tak, to przedstawienie zrobione na podstawie filmu Johna Cassavetesa pod tym samym tytułem. Efekt jest podobno zachwycający. Bardzo, bardzo chciałbym to zobaczyć, ale kiedy mam chwilę, w teatrze grają zwykle... „Himalaje”, opowieść o życiu Jerzego Kukuczki. Teatr Śląski to teraz naprawdę fantastyczne miejsce. Gdybym mógł, pewnie bym tam zamieszkał. Nie zobaczyłem jeszcze spektaklu Kleczewskiej, a na afiszu już wisi zapowiedź „Dracha” według Szczepana Twardocha. Jeśli nie uda mi się na to pójść, pewnie się zastrzelę. A nie mogę, bo jeszcze, kurczę, nie zobaczyłem „Kleru”...

* Dariusz Kortko – naczelny katowickiej

„Gazety Wyborczej”, autor i współautor książek reporterskich, w tym wydajnej ostatnio

„Cena nieważkowści. Kulisy lotu Polaka w kosmos”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.