JEDNOSTKA, NOBLISTKA, KOBIETA

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO - ANNA TATARSKA

Nietrudno zgubić się w gąszczu pokazów, szczególnie jeśli tak wiele filmów na festiwalu to premiery. Dlatego wyciągamy do czytelników pomocną dłoń.

Oto lista tytułów, których nie można przegapić. Z pomocą przy jej konstruowaniu przyszli nam ci, którzy program Warszawskiego Festiwalu znają od podszewki: jego selekcjonerzy. WFF to co roku czas fascynujących odkryć i zaskoczeń. Magda Maksimiuk, selekcjonerka, szefowa działu media, ze szczególną uwagą przyglądała się filmom fenomenalnych, wrażliwych i mądrych reżyserek (m.in. „High Life” Claire Denis, „Wizja” Naomi Kawase czy kenijski kandydat do Oscara, opowiadający o lesbijskim związku „Rafiki” Wanuri Kahiu). – Warszawska publiczność była zawsze bardzo zaangażowana, jeśli chodzi o tematy polityczne i społeczne, dlatego spodziewam się arcyciekawych dyskusji po tych seansach. Każdy z filmów opowiada zupełnie inną historię, ale wszystkie w jakiś sobie tylko znany sposób hipnotyzują, wskazując na konkretne problemy kobiet w dzisiejszym społeczeństwie – mówi Magda Maksimiuk, która poleca też Tolgi Karacelika, a za wizualne arcydzieło uznaje „Rzekę” Emira Baigazina.

Małgorzata Dochniak, koordynatorka Warsaw Industry Days, przypomina o festiwalowych smaczkach, czyli „Mrzyj, monstrum, mrzyj”, horrorze z tegorocznej sekcji Un Certain Regard festiwalu w Cannes, oraz debiucie reżyserki z RPA – „Numer 37”, który trzyma w napięciu przez prawie dwie godziny. Zachęca też do pochylenia się nad – rzeczywiście w tym roku doskonałymi – dokumentami. Jej typy? „Zbyt piękna: nasze prawo do walki”, poruszająca historia kobiet uprawiających boks na Kubie, „Niebieskie ChachaRy” o kibicach Ruchu Chorzów i „Więcej od życia: Kevyn Aucoin” – portret genialnego makijażysty.

Ten film gorąco poleca również kuratorka sekcji filmów krótkich Natalia Maliszewska. – Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam Kevyna Aucoina, gdy w jednym z odcinków „Seksu w wielkim mieście” zagrał samego siebie. Bohaterka serialu wiedziała, że jest w najlepszych rękach. Widzowie WFF będą mieli niepowtarzalną okazję poznać jego historię – mówi.

Maliszewska jak co roku zachęca widzów do znalezienia czasu dla filmów krótkich. Opowiada: – Konkurs Filmów Krótkometrażowych zabiera widza w małą podróż dookoła świata. Ale w tym roku wiele z najciekawszych historii toczy się tuż za rogiem, na naszym własnym podwórku. Wśród 29 filmów konkursowych aż sześć pochodzi właśnie z Polski:

„Bliscy” w reżyserii Zofii Kowalewskiej, „Chłopcy z motylkami” w reżyserii Marcina Filipowicza,

„Mój dziwny starszy brat” w reżyserii Julii Orlik, „Silny niezależny kosmos” w reżyserii Damiana Krakowiaka, „Sztangista” w reżyserii Dmytra Sukholytkyy-Sobchuka i „Tańczę dla ciebie” w reżyserii Katarzyny Lesisz. Mamy świetną passę: w ostatnich 3 latach co roku przynajmniej jedna z polskich produkcji otrzymywała nagrodę w Konkursie Filmów Krótkometrażowych Warszawskiego Festiwalu Filmowego, a zwycięscy twórcy – Klara Kochańska, Agnieszka Elbanowska, a w tym roku Justyna Mytnik – powracają do nas jako jurorzy.

Selekcjoner Adam Rostkowski przyznaje, że wybór kilku tylko „poleceń” to trudne zadanie. Wśród jego faworytów znalazły się propozycje z całego świata. Belg Koen Mortier 11 lat temu otrzymał Nagrodę Specjalną Jury na 23. WFF za swój debiut „Ex drummer”. Teraz przywozi do Polski opartego na faktach „Anioła”, opowiadającego o relacji belgijskiego kolarza i senegalskiej prostytutki. Ważną pozycją jest chińsko-francusko-tajski „Diabeł morski”, nagrodzony w Wenecji film o relacji rybaka i uratowanego przez niego uchodźcy z ludu Rohingya. Mocną propozycją będzie na pewno izraelskie „Zanurzenie” o trójce mieszkających przy libańskiej granicy braci, którzy muszą pochować ojca, a jednocześnie przygotować najmłodszego brata do wojny. – Magia połączona z brutalnością przypomina zeszłorocznego „Fokstrota” – zachwyca się Rostkowski i wymienia dalej: –

„Tacy po prostu jesteśmy” to dokument o hazardzistach z Wysp Alandzkich, którzy tracą fortuny na jednorękich bandytach. „Świetnie zrobiony, nietypowo zmontowany. Genialna historia i bohaterowie!”. Powtarzającym się typem jest „Irina”, film o kobiecie, którą rodzinna tragedia i finansowy kryzys zmuszają do podjęcia decyzji o surogactwie. Podobnie wyświetlany w ramach pokazów specjalnych

„Koncert na dwoje”, świetny dokument Tomasza Drozdowicza o dyrygencie Jerzym Maksymiuku. Maestro będzie gościem festiwalu.

Dla wielu widzów oczywistym wyborem będzie „Człowiek, który ukradł Banksy’ego” – dokument o palestyńskim taksówkarzu, który wyciął i sprzedał stworzony przez popularnego brytyjskiego artystę mural. Oblegane

będą niewątpliwie pokazy

„Na jej barkach” o irackiej działaczce społecznej Nadii Murad, która walczy, by świat usłyszał o eksterminacji przez Państwo Islamskie jazydów, chrześcijańskiej mniejszości zamieszkującej muzułmański Irak. Murad, która sama przeżyła traumę wspólną wielu jazydkom, właśnie została laureatką Pokojowej Nagrody Nobla. To tytuł przewijający się w gronie faworytów wszystkich programerów WFF.

Zapytany o motyw przewodni tegorocznego WFF Rostkowski po chwili namysłu wypowiada słowo: jednostka. – Patrząc na program sprzed dwóch czy trzech lat, można odnieść wrażenie, że festiwal dotyczył głównie rodziny – mówi Rostkowski. – W tym roku w centrum mamy przede wszystkim jednostki. Mierzą się one z codziennością, która – dla nich zwyczajna – nam może się wydawać niezwykła. To jednostki, które nie istnieją bez ludzi obok, nie dają sobie rady – ale jednocześnie pozostają silne. I wyjątkowe.

„Rafiki” Wanuri Kahiu – kenijski kandydat do Oscara

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.