Agencje nieruchomości mają nóż na gardle

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom - MAREK WIELGO KATA RZYNA KLUKOW SKA, PENHAGA

W Danii wskutek kryzysu mieszkania i domy sprzedają się tak słabo, że już za samo ich zgłoszenie do sprzedaży w agencji trzeba jej będzie zapłacić słoną prowizję! A jak na kryzys zareagowali polscy pośrednicy?

Do tej pory duńscy pośrednicy byli stawiani naszym jako wzór rzetelności. Tam ci bra li prowi zję tyl ko od sprzedającego, i to dopiero po sfinalizowaniu transakcji. Nasi najczęściej kasowali po równo obie strony transakcji. Kryzys finansowy może diametralnie zmienić tę sytuację.

WDanii tysiące domów, które nie mo gą zna leźć na bywcy, za le ga ją w komputerach agentów, nie przynosząc im nawet jednego øre zarobku. Dlatego Duńskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami uznało, że wkryzysie te zasady powinny być zmienione. – Agent musi dostać coś za swoją pracę, nawet jeśli nie uda mu się sprzedać domu czy mieszkania – mówił gazecie „Berlingske Tidende” Niels Carstensen z Home, największej duńskiej agencji nieruchomości. Carstensen zapowiedział, że średnia prowi zja „ za sprze dawa nie” ( nie za sprzedaż) wyniesie ok. 50 tys. duńskich koron (równowartość ok. 27,5 tys. zł).

Car sten sen za pew nia, że tyle kosztuje pośrednika sprzedaż domu. Na przykład standardowy pa- kiet ogłoszeniowy w gazetach to wydatek 10-15 tys. koron (5-8 tys. zł). Duński pośrednik podkreśla, że inne są koszty dla mieszkania, a inne dla domu. Luksusowa willa, jeśli się długo nie sprzedaje, może nabić nawet 150 tys. koron kosztów.

– Nie wyobrażam sobie, aby u nas ktokolwiek chciał zapłacić pośrednikowi prowizję bez gwarancji, że ten sprzeda nieruchomość – komentuje prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN) Aleksander Scheller. Jednak duńscy właściciele są zdesperowani. Wysokość podatku od nieruchomości zależy tam od jej wartości. Ci, których nie stać na utrzymanie kosztownych nieruchomości, muszą się więc spieszyć, by nie trafiły one wręce komorników. „Berlingske Tidende” podaje, że tylko w grudniu 2008 r. odbyło się 358 przymusowych li cy ta cji, czyli trzy ra zy wię cej niż w tym samym czasie przed rokiem.

Także wPolsce kryzys zaczyna coraz bardziej doskwierać pośrednikom. Oceniają, że wstyczniu i wlutym transakcji mieszkaniowych na rynku wtórnym było o 80-90 proc. mniej niż przed rokiem! – Rynek jest wstanie zupełnej stagnacji. Transakcje są pojedyncze, bo wszyscy przyjęli pozycję wyczekującą. Próbują sprzedawać tylko ci, którzy zróżnych powodów muszą – mówi Ksenia Zacharewicz z zarządu PFRN.

Wtej sytuacji coraz więcej agencji rezygnuje z pobierania prowizji. Zda- niem Schellera ta zasada stanie się normą w naszym kraju.

Podobnego zdania jest Mariusz Kania, prezes spółki Metrohouse. Z badań, które zleciła ona instytutowi Millward Brown SMG/KRC, wynika, że dla niemal połowy osób chcących kupić mieszkanie bez pośrednictwa agencji głównym powodem rezygnacji z jej usługi jest zbyt wysoka prowizja.

Marcin Jań czuk z Me tro ho u se przypomina, że z reguły wynosi ona od 2,5 do 2,9 proc. ceny nieruchomości plus VAT. W przypadku mieszkania wartego 300 tys. zł kupujący zaoszczędzają na prowizji ponad 10 tys. zł.

Do tego typu inicjatywy sceptycznie odnosi się Adam Polanowski, prezes firmy Polanowscy Nieruchomości. Polanowski był najprawdopodobniej pierwszym pośrednikiem w Polsce, który już przeszło dziesięć lat temu zrezygnował z prowizji od kupujących. Nie trwało to jednak długo, bo korzyści z większej liczby transakcji okazały się mniejsze od spadku wpływów z powodu rezygnacji z części prowizji. Polanowski ostrzega, że w niektórych agencjach kupujący tylko pozornie nie płacą prowizji. Wrzeczywistości jest ona ukryta w cenie mieszkania. – Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy prowizja od sprzedającego wynosi nie 2,5-2,9 proc., ale nawet 4-5 proc. – mówi Polanowski.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.