Uwłaszczenie dzieli działkowców

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom -

Dokończenie ze s. 1

Zkolei wOstrowcu Świętokrzyskim, wktórym jest 11 ogrodów z blisko 2 tys. działek, nie uwłaszczy się nikt. Podobnie jest w Katowicach, gdzie – według PZD – uwłaszczeniem byłoby objętych 0,005 proc. powierzchni ogrodów, czy wKrakowie – 2 proc. ogrodów.

Dodajmy, że są też i takie miasta, w których własność będą mogli uzyskać wszyscy działkowcy. PZD jest użytkownikiem wieczystym 100 proc. powierzchni ogrodów wNowym Dworze Gdańskim (738 działek), Polkowicach (niespełna 1,5 tys.), Lublinie (ok. 7,4 tys.), Mińsku Mazowieckim (702), Mielcu (ok. 3 tys.), Tarnobrzegu (ok. 2,9 tys.), Łomży (ok. 1,4 tys.), Augustowie (898), Zambrowie (892), Ełku (ok. 2,7 tys.), Trzebnicy (768), Wołowie (ok. 1 tys.) oraz w Zielonej Górze (przeszło 5,6 tys. działek).

Z ko lei w wie lu mia stach – m. in. wSuwałkach, Stargardzie Gdańskim, Kłodzku, Olsztynie, Gorzowie Wielkopolskim, Legnicy, Pile, Dzierżoniowie czy Krasnymstawie – uwłaszczyć mogłoby się przeszło dziewięciu na dziesięciu działkowców.

Kto ma zarządzać ogrodami?

PZD udało się jednak osiągnąć wiele innych ustępstw ze strony PO. Np. nie grozi mu już likwidacja, bo wprojekcie nowej ustawy działkowej nie ma już o tym mowy. PZD zostanie przekształcony wstowarzyszenie ogrodowe, które będzie dalej zarządzało wszystkimi ogrodami, które obecnie są pod kuratelą związku. Te stałyby się bowiem „terenowymi jednostkami organizacyjnymi stowarzyszenia ogrodowego”.

Uwaga! Działkowcy wdanym ogrodzie mają mieć możliwość podjęcia decyzji o powołaniu odrębnego stowarzyszenia ogrodowego, które przejęłoby jego prowadzenie. Wtym celu musiałaby się skrzyknąć co najmniej jedna dziesiąta z nich. Na ich wniosek zarząd ogrodu musiałby wciągu trzech miesięcy zwołać zebranie. Ojego terminie i celu wszyscy działkowcy zostaliby powiadomieni listem poleconym lub przesyłką kurierską.

Żeby decyzja była ważna, na zebranie musiałaby przyjść co najmniej połowa działkowców wdanym ogrodzie. Agdyby przyszło ich mniej? Zebranie byłoby powtórzone w ciągu dwóch miesięcy. Wówczas uchwała byłaby podejmowana większością dwóch trzecich głosów w obecności co najmniej 30 proc. działkowców w danym ogrodzie. Gdyby i ta próba się nie powiodła, ogrodem zarządzałoby PZD ( jako stowarzyszenie ogrodowe).

Oczywiście nie musiałoby to trwać po wieczne czasy. Gdyby działkowcy chcieli powierzyć zarządzanie ogrodem innemu stowarzyszeniu, mogliby po raz kolejny wystąpić ze stosowną inicjatywą. Mogłoby to jednak następować najwcześniej po dwóch latach od ostatniego nieudanego zebrania.

Uwaga! Zgodnie z projektem ogród ma być prowadzony przez jedno stowarzyszenie ogrodowe. Do jego zadań ma należeć podział gruntu na tereny ogólne i działki oraz budowa infrastruktury ogrodowej (ta stanowiłaby własność stowarzyszenia). Ponadto stowarzyszenie ogrodowe uchwalałoby regulamin ogrodu, któremu musieliby się podporządkować wszyscy działkowcy.

Ci sami mają zdecydować, czy chcą być nadal członkami stowarzyszenia ogrodowego, w które zostanie przekształcony PZD. Żeby zrezygnować, będą musieli złożyć stosowne „oświad- czenie woli”. Oczywiście nie groziłaby za to utrata działki. Jeśli działkowiec zechce, będzie mógł przystąpić do innego stowarzyszenia, które powstanie w „ jego” ogrodzie.

Kiedy ogród może być zlikwidowany? Najbezpieczniejsza dla działkowców jest sytuacja, gdy o istnieniu ogrodu przesądza plan zagospodarowania przestrzennego. Ten teren byłby wówczas dla urzędników nie do ruszenia. Dodajmy, że plan uchwalają radni. Zatem wprzyszłorocznych wyborach samorządowych działkowcy mogą wybrać takich, którzy będą reprezentowali ich interes.

Sęk w tym, że nie zawsze jest on zbieżny z interesem ogółu mieszkańców. Niektóre ogrody zlokalizowane są niemal wcentrach szybko rozwijających się aglomeracji. Co grozi działkowcom wtedy, gdy ich ogrodu nie obejmuje plan zagospodarowania przestrzennego albo przewiduje on inne wykorzystanie tego terenu? Projekt umożliwia właścicielowi terenu likwi- dację znajdującego się na nim ogrodu. Właściciel (np. gmina) musiałby jednak zaproponować zarządzającemu nim stowarzyszeniu ogrodowemu tereny zamienne i stosowną rekompensatę. Stowarzyszenie mogłoby odmówić, a wówczas spór rozstrzygnąłby sąd.

Załóżmy, że sytuacja jest bezsporna. Gmina zapewniłaby wówczas teren zamienny wraz z urządzeniami i budynkami, które istniały w zlikwidowanym ogrodzie. Działkowcy dostaliby odszkodowanie „za składniki majątkowe znajdujące się na działkach, a stanowiące ich własność”, stowarzyszenie natomiast – „za składniki majątkowe stanowiące jego własność, a niepodlegające odtworzeniu”.

Jakie opłaty?

Teraz każdy działkowiec musi płacić składkę, która w tym roku wynosi 19 gr za m kw. działki. Ponieważ przeciętna działka ma 300 m kw., więc – jak łatwo obliczyć – roczna opłata wynosiła 57 zł. Dodajmy, że 65 proc. składki zatrzymuje zarząd ogrodu na jego utrzymanie, pozostała zaś kwota trafia do okręgowych i krajowych struktur PZD, m.in. na etaty zawodowych działaczy, utrzymanie biur, ale także na prawników i dotacje do ogrodów.

Oczywiście po wejściu wżycie nowej ustawy składki na PZD już nie będzie. Jednak ci działkowcy, którzy będą członkami stowarzyszenia, jakąś składkę zapłacą.

Uwaga! PZD, awięc pośrednio i działkowcy, jeszcze do 21 stycznia 2014 r. są zwolnieni z podatków rolnego i od nieruchomości. Tego typu preferencje będą utrzymane. Na działkowcach zawsze ciążyć będą jednak koszty związane z inwestycjami i funkcjonowaniem ogrodu. Wgrę wchodzą np. koszty bieżącej konserwacji infrastruktury, opłaty za dostawę energii elektrycznej i cieplnej, gazu i wody w części dotyczącej terenów ogólnych i infrastruktury, ubezpieczenia, wydatki na utrzymanie porządku i czystości, wydatki związane z zarządzaniem ogrodem. Podwyżkę opłat ogrodowych będzie można zakwestionować w sądzie.

Czy możliwe będzie dziedziczenie działek?

Obecnie to nie wchodzi w grę. Można co najwyżej przepisać działkę na dziecko lub wnuka. Trzeba złożyć w zarządzie ogrodu stosowne podanie – podobno odmowy przepisania działki są rzadkością. Wprzypadku śmierci działkowca pierwszeństwo w ubieganiu się odziałkę mają jego bliscy, którzy wspólnie znim ją użytkowały. Jeśli takich osób jest więcej niż jedna, a każda z nich chce przejąć działkę, wybór należy do PZD.

Natomiast projekt nowej ustawy dopuszczałby dziedziczenie działek, gdyby stały się własnością ich użytkowników. Wpozostałych przypadkach – tzw. dzierżawy działkowej – jeśli działkowiec umrze, działkę będzie mógł przejąć jego współmałżonek niebędący działkowcem, a wdalszej kolejności – osoby bliskie, czyli m.in. dziecko, rodzeństwo albo dzieci rodzeństwa. Gdyby było wielu chętnych, ewentualny spór miałby rozstrzygać sąd.

Ponadto działkowcy mogliby odpłatnie na podstawie umowy przenieść prawa i obowiązki wynikające z prawa do działki (wyłącznie na rzecz osoby pełnoletniej).

Uwaga! tego typu transakcje wymagałyby zatwierdzenia przez stowarzyszenie zarządzające ogrodem. Mogłoby ono „zważnych powodów” nie wyrazić zgody. Działkowiec mógłby wtedy odwołać się do sądu. Agdyby stowarzyszenie wskazało innego kontrahenta? Ten musiałby zapłacić sprzedającemu tyle, ile zaoferował mu poprzedni.

Zdominowana przez posłów PO i Solidarnej Polski podkomisja znacznie zmodyfikowała projekt obywatelski. Wskutek protestów działaczy PZD komisje przywróciły wiele rozwiązań z tego projektu, nieco je modyfikując

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.