Zmiany w Prawie budowlanym – czy na pewno szybciej?

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom - WAŁ MA REK WIELGO

Dokończenie ze s. 5 decyzją o warunkach zabudowy. Dlatego to zmieniamy.

Nowością jest instytucja wezwania do uzupełnienia braków formalnych we wniosku o pozwolenie na budowę lub do uzupełnienia zgłoszenia budowlanego. Urzędnicy będą mieli na to tylko 14 dni. Ponadto inwestor zyska na czasie, bo nie będzie mu siał zawia da miać nad zo ru budowlanego o zamierzonym terminie rozpoczęcia robót, a następnie czekać tydzień, aby móc zacząć działać. Wprowadzamy krótszy czas na milczącą akceptację zawiadomienia o zakończeniu robót, które w przypadku domów jednorodzinnych zastępuje pozwolenie na użytkowanie. Zwiększamy katalog obiektów, które nie będą wymagały pozwolenia na użytkowanie. I wprowadzamy możliwość nadania decyzji o pozwoleniu na budowę rygoru wykonalności, jeśli inwestor jest jedyną stroną. Obecnie musi on czekać 14 dni aż decyzja się uprawomocni.

Tą zmianą należałoby objąć także i te inwestycje, wktórych inwestor nie jest jedyną stroną. To rozwiązanie zo sta ło prze te stowa ne przy oka zji obiektów budowanych na Euro 2012. Bardzo często jest tak, że wszystkie strony już wiedzą, że nie będzie żadnego sprzeciwu, nie będzie żadnych odwołań od pozwolenia na budowę. Już można by ją zacząć, ale inwestor musi czekać.

Trzeba oddać, że ministerstwo podjęło wysiłek poprawienia tego, co jest fatalne. Z zastrzeżeniem, że nie należy z tą zmianą wiązać zbyt daleko idących oczekiwań. Bo ile obecnie trwa uzyskanie pozwolenia na budowę?

Z danych nadzoru budowlanego wynika, że 33 dni, a wsamej Warszawie – 40 dni. Oczywiście jest to śred- nia. Zdarzają się inwestycje, gdzie na wydanie pozwolenia na budowę czeka się nawet kilka lat, z uwagi na postępowania odwoławcze i zaskarżanie decyzji do sądów.

Zatem resort zajął się problemem, który się zamyka między 33 a 40 dniami. Nie tknął natomiast tego, co nas najbardziej boli, co zabiera najwięcej czasu. To procedury, które po prze dza ją zło że nie wnio sku o pozwolenie na budowę. Moim zdaniem należałoby wyrzucić zbędne pro ce du ry, któ rych jest mnó stwo, a co gorsza, z każdym rokiem jest ich coraz więcej. Np. główny geodeta kraju na ka zał od stycz nia te go ro ku uzgadnianie biegnących przez działkę inwestora przyłączy wodno-kanali za cyj nych, elek trycz nych i ga zo - wych. O ile mo gę zro zu mieć sens uzgodnień ze wszystkimi gestorami me diów, je śli pro jek towa ne jest uzbrojenie ulicy. Ale rozmieszczenie mediów na działce inwestora powinno być zadaniem dla projektanta. A dodam, że uzgodnienia dostawy i przebiegu mediów, lokalizacji wjazdu, lokalizacji drenów melioracyjnych, wyłączenia z produkcji rol- niczej, które są warunkiem uzyskania poz wo le nia na bu dowę, mo gą trwać kilka miesięcy.

To nie jest prosta sprawa, m.in. dlatego, że procedury są rozproszone wwielu aktach prawnych. Wdodatku decyzje podejmowane są przez kilku ministrów: administracji, kultury czy ochrony środowiska. Dopiero Kodeks ur ba ni stycz no- bu dowla ny sca li te wszystkie procedury.

Zwracam uwagę na akt prawny, który nie jest doceniony, a w całości leży w kompetencjach ministra trans por tu, bu dow nic twa i gos po - darki morskiej. To rozporządzenie o warunkach technicznych. Zawiera ono przepisy rodem jeszcze sprzed kilkudziesięciu lat. Niektóre są wręcz absurdalne, np. o minimalnej szerokości drzwi, wysokości stopni schodów itp. Co gor sza, pod wpły wem lobby pożarniczego czy ciepłowniczego dokładane są kolejne przepisy, niby nic nieznaczące, a dokładające nam kosztów na etapie realizacji inwestycji.

Grupa Holendrów oglądała jeden z naszych budynków wielorodzinnych. Kiedy weszli do garażu, złapali się za głowy, patrząc na ich wysokość. – Awy tu ciężarówkami wjeżdżacie – zapytali. – Nie, tylko osobowymi – odpowiedział deweloper. – To po co wam tak wysoki garaż – dociekali jego goście z Holandii. – Bo taki mamy przepis – wyjaśnił im.

I tu bym prosił, żeby resort nie tracił z pola widzenia tego rozporządzenia. Należy z niego wyrzucić wszystko, co jest uregulowane normami technicznymi i zasadami wynikającymi z wiedzy projektanta.

Wprojektowanej nowelizacji prawa budowlanego rząd mógłby rozważyć zastąpienie pozwoleń zgłosze- niami także wodniesieniu do niewielkich budynków wielorodzinnych czy hal magazynowych. Wydaje się, że rozwiązania, które zaproponowało ministerstwo, zapewniają sąsiadom inwestora ochronę interesów. Jeżeli rząd zostanie przy domach jednorodzinnych, to wskazana byłaby korekta rozwiązania, które zakłada, że po złożeniu przez inwestora zgłoszenia, starostwo nie będzie mogło wzywać do uzupełnienia braków merytorycznych projektu. To nie jest błahostka, bo z mojego doświadczenia wynika, że większość projektów ma jakieś niedociągnięcia. Czasem mogą to być drobiazgi. Ale jeżeli urzędnik je zauważy, złoży sprzeciw, co dla inwestora oznaczałoby konieczność zło że nia wnio sku o poz wo le nie na budowę. I w ten sposób zamiast zaoszczędzić czas, jeszcze bardziej go wydłużymy.

Te sugestie są rozważane wpracach nad Kodeksem urbanistycznobudowlanym. Jeśli chodzi o małą nowelizację prawa budowlanego, jesteśmy związani przyjętymi już przez rząd założeniami.

Dobre prawo jest ważne, ale konieczna jest także zmiana świadomości urzędniczej.

Otak. Pomijam kwestię zachowań korupcyjnych. Porażająca jest niekompetencja niektórych urzędników oraz dowolność interpretowania przez nich prawa. Np. na działce bez kanalizacji deszczowej zaprojektowałem zamknięty zbiornik retencyjny. I tylko z powo du wi dzi mi się pew ne go urzędnika straciłem ponad trzy miesiące na wyjaśnienie, że skoro zbiornik nie jest połączony z systemem wód gruntowych, nie jest mi potrzebne pozwolenie wodno-prawne.

Na zdjęciu od lewej: Marek Wielgo, Marek Poddany, Przemysław Kucharski, Michał Orczyk i Michał Leszczyński

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.