Polskie domy trują powietrze

Pod względem zanieczyszczenia powietrza nasz kraj przoduje wEuropie, a przyczyniają się do tego mieszkańcy domów, wykorzystujący do ich ogrzewania przestarzałe kotły i najgorszej jakości węgiel

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Pierwsza Strona - Bar tosz Piłat, mawi

Według opublikowanego kilka miesięcy temu raportu unijnego Kraków i miasta Śląska znajdują się wpierwszej dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miast Europy.

Obecnie Komisja Europejska prowadzi przeciw Polsce postępowania onotoryczne naruszenia norm jakości powietrza. Może się ono skończyć wystawieniem rachunku wpostaci kar sięgających setek milionów euro rocznie.

Okazuje się, że największym trucicielem są u nas właściciele domów. Krakowski Instytut Ekonomii Środowiska (IEŚ) zbadał ich wpływ na zanieczyszczenie powietrza, a wyniki opublikował w raporcie „Efektywność Energetyczna w Polsce”. IEŚ zwraca wnim uwagę, że w naszym kraju jest ponad 5 mln domów jednorodzinnych. Wwiększości są słabo ocieplone bądź nieocieplone wcale, a więc energochłonne i kosztowne w utrzymaniu. Wefekcie właściciele niemal 14 proc. domów szukają oszczędności, rezygnując zimą z ogrzewania wszystkich pomieszczeń. Co gorsza, do ogrzewania ok. 3,5 mln domów służą przestarzałe kotły i piece, do których wrzucane są często... śmieci. Zanieczyszczenia wydobywające się z kominów takich domów są dla nas śmiertelnym zagrożeniem. Ta tzw. niska emisja wynosi w powietrze pyły, które wnikają do organizmu. Np. substancją silnie rakotwórczą są wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, które powstają wdużych ilościach wskutek spalania śmieci (najczęściej tworzyw sztucznych).

Instytut podkreśla, że niektóre kraje europejskie potrafią skutecznie wspierać budownictwo i modernizację istniejących zasobów mieszkaniowych, zkorzyścią zarówno dla środowiska, jak i mieszkańców. Au nas? Raport wskazuje, że znaczącą poprawę, jeśli chodzi o poziom izolacji domów jednorodzinnych, przynio- sło dopiero ostatnie 15 lat. Wcześniej góra co piąty dom był przyzwoicie izolowany, a wostatnich latach – siedem na 10. Niestety, zaledwie co setny nowo powstający dom można określić mianem energooszczędnego.

Rząd zachęca do ocieplenia już istniejących domów bądź modernizacji instalacji grzewczej za pomocą specjalnej premii termomodernizacyjnej. Wyjaśnijmy, że wypłaca ją Bank Gospodarstwa Krajowego z Funduszu Termomodernizacji i Remontów, umożliwia jąc tym sa mym spła tę 20 proc. kredytu na tego typu przedsięwzięcie.

Jednak nie każdy właściciel domu jednorodzinnego może uzyskać kredyt. Ponadto prawdopodobnie wielu zniechęcają formalności. Wefekcie wciągu 15 lat funkcjonowania tego programu nagrodzonych premią zostało ponad 26,3 tys. inwestycji termomodernizacyjnych, zczego zaledwie 701 dotyczyło domów jednorodzinnych (o tego typu dopłatę ubiegają się najczęściej wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe). Dodajmy, że wtegorocznym budżecie rząd nie zarezerwował na premie ani złotówki. Od maja wstrzymane jest więc przyjmowanie wniosków. Kiedy zostanie wznowione, nie wiadomo.

Dlaczego nasz kraj jest w czołówce europejskich trucicieli powietrza, i jak to zmienić – na s. 6 rozmowa z Andrzejem Gułą, jednym z założycieli Instytutu Eko

nomii Środowiska.

Przestarzały kocioł węglowy jest jedynym źródłem ciepła w blisko 3,5 mln polskich domów jednorodzinnych. A ponieważ najczęściej są one słabo ocieplone, to nie dość, że ich właściciele płacą wysokie rachunki za ogrzewanie, to jeszcze zmuszają siebie i okolicznych mieszkańców do wdychania wydobywających się z komina rakotwórczych substancji. BAR TOSZ PI ŁAT: Problem jest poważny, bo aż połowa Polaków mieszka w domach jednorodzinnych... AN DRZEJ GU ŁA*: Awiększość z nich to stare budynki. Ich właścicielami są najczęściej ludzie niemajętni. Starają się oni ogrzewać swoje domy jak najniższym kosztem. To znaczy?

– Używają przestarzałych kotłów na paliwa stałe, które nie spełniają żadnych standardów emisji. To paleniska, do któ rych moż na wrzu cić nie mal wszystko: od śmieci, przez odpady drewniane, po torf czy węgiel najgorszej jakości. Ale sprzedawanych jest też wiele nowych kotłów...

– Oceniam, że z 200 tys., które co rok znajdują w naszym kraju nabywców, 140 tys. nie spełnia żadnych norm. Sama branża nazywa takie kotły „kopciuchami”. Nie ma bowiem wPolsce wymogów prawnych, które nakazałyby producentom wypuszczać na rynek sprzęt odpowiedniej jakości. To tak, jakby do dziś można było produkować i sprzedawać samochody z silnikami dwusuwowymi, bez katalizatorów. Jak miałyby wyglądać tego typu wymogi?

– Weźmy Czechy. Wżycie wchodzą tam właśnie przepisy, które wyznaczają producentom kotłów terminy dostosowania swoich produktów do coraz surowszych norm. I tak, od tego roku nie można wCzechach sprzedawać pieców o normie emisji niższej niż trzecia klasa, a od 2016 r. – niższej niż czwarta. Mało tego, po 2022 r. wżadnym czeskim domu nie będzie mógł działać kocioł, który nie spełniałby norm emisji zanieczyszczeń przynajmniej dla trzeciej klasy. Te wymogi powstały przy założeniu, że kocioł bez remontu może pracować 10 lat. Jeśli więc ktoś w ostatniej chwili kupi piec pozaklasowy, po dekadzie i tak będzie musiał wymienić go na nowy, choćby ze względu na jego zużycie. Wten sposób państwo daje szanse Czechom na amortyzację kosztów. Tempo zmian, które wprowadzili Czesi, jest wolne, ale przynajmniej coś robią, by poprawić jakość swego, i tak lepszego niż wPolsce powietrza. Dopiero wprowadzenie pieców piątej klasy daje szanse na realną poprawę jego jakości wskali całego kraju. Wyrzucają one 40 miligramów pyłów na metr sześcienny spalin wydostających się z komina. Piec pozaklasowy daje nawet 500 miligramów. Jednak w Krakowie protestował pan przeciwko takim rozwiązaniom, gdy próbowano nowoczesnymi piecami zastąpić zakaz palenia węglem?

– Wprowadzenie nawet najlepszych kot łów i pie ców nie zda eg za mi nu w dużych miastach bądź w miejscowościach zlokalizowanych wkotlinach. WKrakowie, który ma fatalne położenie i niemal bezwietrzną pogodę przez cały rok, jedynym słusznym rozwiązaniem jest zakaz ogrzewania węglem. Chcę podkreślić, że żadne kotły węglowe nie pozwolą wdużych miastach na osiągnięcie norm jakości powietrza, które wyznaczyła sobie Unia Europejska – w przypadku drobnych pyłów (PM2,5) to 25 mikrogram w metrze sześciennym wskali roku. Wmiastach kotłów i pieców jest po prostu zbyt dużo na małym obszarze. A unijne normy jakości zanieczyszczenia pyłem są i tak mało restrykcyjne. WUSA niedawno obniżono dopuszczalny poziom z 15 do 12 mikrogramów, a norma WHO to 10 mikrogramów. Zanie- czyszczenie w Krakowie sięga 40 mikrogramów w roku.

Z drugiej strony, nie da się wprowadzić zakazu wykorzystywania pieców węglowych na terenie całego kraju. Wdużym mieście są alternatywne źródła energii. Jest sieć gazowa, są rury ciepłownicze. Na wsiach czy w małych miastach można o tym najwyżej pomarzyć. Wpewnym sensie jesteśmy więc skazani na węgiel. A skoro tak, tym bardziej powinniśmy zadbać o to, by spalać go jak najbardziej efektywnie, i ten jak najlepszej jakości. Wspomniał pan, że stare kotły to niejedyny problem, że ważne jest również to, co jest w nich spalane.

– Nawet najlepszy piec, jeśli dostanie złe paliwo, nie będzie wypełniał norm. Emisję zanieczyszczeń mierzy się w la bo ra to ryj nych wa run kach. Awięc wbadanym kotle pali ekspert, który zna szczegółowo zasady jego używania, a wrzuca do niego najlepsze paliwo. WPolsce tymczasem na rynku detalicznym popularne są najtańsze węgle, tzw. miał i muły. Muł to nic innego niż odpad powstający przy płukaniu węgla do uzyskania lepszych parametrów. Stąd taki muł jest najtańszy i najmniej energetyczny. Jak namówić Polaków, żeby kupowali dobrej jakości węgiel?

– Przekonując, że to wydatek tylko pozornie większy. Dobrego węgla zużywa się znacznie mniej niż miału czy mułów. Jednak tego typu argumenty nie wystarczą. Muszą być jeszcze określone normy dla węgla sprzedawanego w składach. Obecnie można w nich handlować czymkolwiek, bo ze względów formalnych takie normy zlikwidowaliśmy wchodząc do Unii, a potem nie myślano o nowych regulacjach. Tymczasem bez kontroli jakości paliw nie ma mowy o walce z zanieczyszczeniami. Wymuszenie poprawy jakości produkowanych kotłów węglowych nie doprowadzi do zmniejszenia emisji zanieczyszczeń, jeśli jednocześnie nie zadbamy o kontrolę jakości paliwa.

WPolsce co roku gospodarstwa domowe kupują ok. 10 mln ton węgla. Wtym wspomniany muł węglowy. Skutek braku norm jakościowych dla węgli jest taki, że Polska ma najbardziej zanieczyszczone powietrze wcałej Europie. Regulacje obejmujące kotły i piece, jakość węgla, czy to wystarczy?

– Potrzebna jest jeszcze kontrola. Ktoś musi sprawdzać, czy jakość węgla w składach odpowiada normom. Tu akurat są narzędzia. Gorzej z kontrolą kotłów i pieców. WNiemczech tego typu funkcję pełnią kominiarze, którzy za pomocą pyłomierzy mogą sprawdzić wielkość emisji z komina. Jeśli odnotują raz, drugi, że jakiś właściciel uchyla się od wypełniania prawa, mogą poprosić o egzekucję służby mundurowe. Czy tak właśnie powinno się to odbywać w Polsce? Nie wiem, ale to chyba możliwe, bo jeśli będzie się od czasu do czasu kontrolować kominiarzy, pod groźbą odebrania im uprawnień, gdyby fałszowali raporty, to jest szansa na sukces. Załóżmy więc, że doprowadziliśmy do sytuacji, gdy wszystkie kotły i piece węglowe w Polsce spełniają wymogi klasy piątej. Z kolei w składach węgla sprzedaje się tylko paliwo najwyższej jakości i wszystko jest kontrolowane. W konsekwencji właściciele domów poniosą większe wydatki, bo będą musieli kupować lepszy, a więc droższy węgiel. Nowoczesne piece też nie są najtańsze.

– Zacznijmy od kosztów paliwa. Dobrej jakości węgiel jest bardziej energetyczny, a więc spala się go mniej. To jednak nie zniweluje wzrostu rachunków. Ogromna większość z 5 mln polskich budynków jednorodzinnych jest źle, albo w ogóle nieocieplona. To ok. 3,6 mln budynków. Ciepło ucieka oknami, przez ściany, przez dach, a Polacy dosypują węgla, dosypują i pod- noszą sobie koszty ogrzewania. No i zatruwają powietrze.

Wielu z nich na ocieplenie nie stać, a gdyby tego dokonali, mogliby zmniejszyć zużycie paliwa nawet o połowę. WNiemczech rozwiązaniem problemu majętności stało się wykorzystanie odpowiednika tamtejszego Banku Gospodarstwa Krajowego – proponuje on właścicielom nieruchomości preferencyjny kredyt lub umarzalną dopłatę. Im lepiej ocieplany dom, tym wyższy poziom dofinansowania. To motywuje ludzi do modernizacji swoich domów, ajednocześnie stymuluje lokalną przedsiębiorczość. Ociepleń nie wykonują przecież wielkie firmy, tylko małe przedsiębiorstwa budowlane.

Podobnie zresztą należy myśleć o wymianie starych kotłów na nowe. To także będzie wymagało wsparcia finansowego.

Właściciele domów bardzo często korzystają z węgla nie dlatego, że lubią, ale po prostu nie stać ich na inwestycję. Skąd wziąć pieniądze na wsparcie w całym kraju? To setki tysięcy budynków, a więc na ich ocieplenie potrzebne są miliardy złotych.

– Efektywność energetyczna jest jednym z najważniejszych celów obecnego budżetu unijnego. Komisja Europejska ucieszy się na każdy projekt, który wspierałby termomodernizację ze środków unijnych. Proszę pamiętać, że dynamika przyrostu nowych budynków jednorodzinnych będzie opadać. Aż 25 proc. istniejących domów powstało po 1989 r. Przeżyliśmy szaleństwo wyprowadzek na wieś, pod miasta. Powstało mnóstwo nowych domów i one są zwykle nieźle ocieplone, zaś te, które budowane będą od 2018 r., będą musiały wypełniać wymagające normy efektywności energetycznej. Odsetek ludzi, którzy zdecydują się na nowy dom, będzie jednak malał, za to stare budynki będą wykorzystywane jeszcze długo.

Ta sama Komisja Europejska pewnego dnia srogo nas rozliczy z dotrzymywania norm czystości powietrza. Prowadzi zresztą postępowanie onotoryczne naruszenia norm jakości powietrza. To będą kary idące wsetki milionów euro. Nie dlatego, że urzędnicy unijni mają taki kaprys, ale dlatego, że zanieczyszczone powietrze przekłada się na koszty, np. leczenia. Wyliczono, że wsamej tylko Małopolsce koszty zanieczyszczenia powietrza, m.in. związane z utratą zdrowia, wynoszą co roku 2,8 mld zł. Mamy najgorsze powietrze wcałej UE. Może więc warto wydać część środków unijnych na wsparcie termomodernizacji.

ROZ * Andrzej Guła był m.in. konsultantem wielu ministerstw, Europejskiego Banku Inwestycyjnego czy programu JASPERS (pomoc w przygotowywaniu projektów ubiegających się o dofinansowanie z funduszy unijnych). Obecnie Andrzej Guła jest jednym z liderów społecznego komitetu Krakowski Alarm Smogowy, walczącego o poprawę jakości powietrza w tym mieście.

Widok Zakopanego z 2009 r. Nad miastem widać unoszący się dym

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.