Wykluczeni z MdM

Wpięciu miastach wojewódzkich trudno jest znaleźć na rynku wtórnym mieszkanie, które można kupić za kredyt z budżetową dopłatą w ramach programu „Mieszkania dla młodych” – wynika z danych zebranych przez Lion’s Bank

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom - MAWI

Bartosz Turek z Lion’s Banku przypomina, że dostęp do finansowego wsparcia wprogramie „Mieszkanie dla młodych” (MdM) został zliberalizowany we wrześniu. Obecnie można więc kupić na kredyt z dopłatą nie tylko nowe, ale i używane mieszkanie. – Wpraktyce, niestety, nie wszędzie, bo mniej niż 10 proc. oferty kwalifikuje się do dopłat m.in. wKrakowie, Lublinie, Warszawie, Wrocławiu i Rzeszowie – komentuje analityk. Przy czym wstolicy tylko jedno mieszkanie używane na 38 kwalifikuje się do dopłat. Z drugiej strony, w związku z tym, że warszawski rynek jest duży, to liczba ofert kwalifikujących się do rządowego dofinansowania jest całkiem spora. – Aktualne dane sugerują, że w stolicy do sprzedania jest około 1,4 tys. takich lokali – mówi Bartosz Turek. Zwraca uwagę, że jest to piąty najwyższy wynik w kraju. Najwięcej ofert jest wBydgoszczy (3,9 tys.), Toruniu (3 tys.), Łodzi (2,5 tys.), Poznaniu i Katowicach (po 1,5 tys.).

– Gdyby szukać miasta wojewódzkiego, które jest najmocniej dyskryminowane przez program MdM, należałoby wskazać Rzeszów – uważa analityk Lion’s Banku. Podkreśla, że wstolicy województwa podkarpackiego limit ceny m kw. kwalifikujący do dopłat wynosi dla lokali używanych 3,6 tys. zł.

Dla porównania najnowsze dane NBP sugerują, że za przeciętny metr w Rzeszowie trzeba płacić ponad 4,5 tys. zł. Efekt? Jedynie 3,3 proc. ofert lokali używanych kwalifikuje się do dopłat. W związku z tym, że oferta na tym rynku jest niewielka, trudno jest znaleźć mieszkanie spełniające kryteria. Dane z portali ogłoszeniowych sugerują, że takich ogłoszeń jest w całym mieście jedynie ok. 50. – Jest to najgorszy wynik w gronie miast wojewódzkich – podkreśla Bartosz Turek.

Najlepiej w Lubuskiem

Są też oczywiście miasta wojewódzkie, gdzie zna le zie nie miesz ka nia kwalifikującego się do dopłat nie nastrę cza nad mier nych prob le mów. – Doskonałym przykładem jest Gorzów Wielkopolski. Tam to właśnie ponad cztery oferty sprzedaży lokali używanych na pięć spełniają wymagania programu – mówi Bartosz Turek. I dodaje, że nieznacznie gorzej jest w Zielonej Górze, gdzie dostępność mieszkań z dopłatą można oszacować na prawie 70 proc. oferty z „drugiej ręki”. W obu tych miastach można znaleźć oferty z dopłatą nawet w centrum.

Powód jest prosty – limity cen kwalifikujące do dopłat są wtych miastach wysokie wporównaniu z rynkowymi. Dane Narodowego Banku Polskiego po ka zu ją, że za metr uży wa ne go mieszkania w Zielonej Górze trzeba było w drugim kwartale płacić średnio 2897 zł. Dla porównania limit ceny wMdM wynosi tam prawie 3,5 tys. zł.

Wśród miast wojewódzkich, w któ rych po nad po łowa ofert mieszkań używanych spełnia kryterium cenowe i powierzchniowe są Łódź, Kielce, Katowice, Bydgoszcz i Olsztyn.

Bar tosz Tu rek wy jaś nia, że wswojej analizie wziął pod uwagę mieszkania o powierzchni do 75 m kw., a ceny ofertowe skorygował o 5 proc. zakładając, że zawierają one margines do negocjacji.

Uznaniowe limity

WLion’s Banku nie mają wątpliwości, że poszczególne miasta są traktowane skrajnie różnie, bo limity cenowe kwalifikujące do dopłat są ustalane woderwaniu od cen faktycznie płaconych za mieszkania. – Problem tkwi wmechanizmie ustalania tych limitów – uważa Bartosz Turek, który jest kolejnym analitykiem, który zwraca uwagę na ten problem.

Li mi ty ce nowe są usta la ne przez wojewodów woparciu o dane GUS dotyczące przeciętnych kosztów budowy mieszkań w budownictwie wielorodzinnym. Jednak podstawą dla wojewodów są obok danych gromadzonych przez GUS także własne analizy. Według Bartosza Turka byłoby lepiej, gdyby limity cen zależały od tego jak dużo nabywcy faktycznie płacą za mieszkania.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.