Kooperatywy mieszkaniowe

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom - MAWI

Wszystko zaczyna się od potrzeby i chęci, a dokładniej potrzeby posiadania własnego mieszkania i chęci współpracy przy jego budowie – mówi ekspert z serwisu otoDom.pl Agata Polińska.

Wyjaśnia, że kooperatywa to grupa ludzi, którzy decydują się na wspólne przebrnięcie przez proces inwestycyjny i budowlany. Razem poszukują oni gruntu, razem go nabywają, ustalają koncepcję zagospodarowania, wyo dręb nia ją lo ka le i czę ści wspólne nieruchomości. Ponadto decydują o wysokości i formie finansowania całego przedsięwzięcia. Oczywiście nierzadko współpracują ze specjalistami.

Agata Polińska zwraca uwagę, że w kilku miastach już powstały zgromadzenia sąsiedzkie, które z powodzeniem realizują swoją misję. Pol i ń ska wy mie nia Ko o pe ra t y wę Miesz ka nio wą Po mo rze, któ ra pierw szy bu dy nek zbu do wa ł a w 2012 r., a obecnie zbiera chętnych na czwartą inwestycję.

– Prace nabierają także rozpędu wBiałostockiej Kooperatywie Mieszkaniowej, która za cel przyjęła realizację budynku z trzynastoma lokalami mieszkalnymi i kilkoma usługowymi – opowiada Polińska. Przyznaje jednak, że największy rozgłos towarzyszy tego typu inicjatywie we Wrocławiu, bo tam same władze miasta popierają i zachęcają do realizacji domów we dle po trzeb inwe sto rów. Wtym celu przy Urzędzie Miasta powstało Biuro Wrocławskich Kooperatyw Mieszkaniowych, które zajmuje się nie tylko propagowaniem samej idei, ale także wszelkimi formalnościami. Ponadto w powstającym osiedlu Nowe Żerniki (patrz tekst obok) wydzielono trzy działki z przeznaczeniem na ten typ budownictwa. Na jednej z nich już powstaje pierwszy budynek, pozostałe dwie działki są objęte trwającym postępowaniem przetargowym.

Aga ta Po liń ska ma na dzie ję, że ko o pe ra tyw miesz ka niowych bę - dzie powstawało w naszym kraju coraz wię cej. – Ich sukces jest wy ra - zem naszej dojrzałości społecznej. Grupa już od początku musi wypraco wać spo so by po dej mo wa nia wspólnych decyzji. Ponadto mieszkańcy sami tworzą takie otoczenie, ja kie go ocze ku ją, a nie ja kie za pla - nował dla nich dewe lo per – mó wi Polińska. Choć równocześnie przyzna je, że nie bra ku je kry tycz nych opinii. Podstawowym zarzutem wysuwa nym w kie run ku wspól no to - wych po my słów jest po ten cjal ny brak zgo dy po mię dzy człon ka mi i wza j em ne „ uże ra nie się” z za - chciankami sąsiadów.

– Warto jednak zastanowić się nad rosnącym problemem anonimowości wśród sąsiadów, szczególnie widocznym na dużych osiedlach. Czy nie przyjemniej żyłoby się w grupie o mocniej zaciśniętych więzach? Taka wspólnota bardziej przypomina dużą rodzinę, w której przecież zdarza ją się nie po rozu mie nia, jed nak ostatecznie zawsze można na liczyć na jej pomoc, np. przy przypilnowaniu dzieci, zajęciu się mieszkaniem pod na szą nie o bec ność czy drob - nych i nagłych naprawach. Czy nie ta ka powin na być wła ściwa de f i ni - cja sąsiada? – pyta ekspert z serwisu otoDom.pl.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.