Nadzór nad budową może zapobiec kłopotom

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom -

go. Osoby pełniące te funkcje nie powinny też być ze sobą powiązane, ponieważ każda patrzy na budowę z innego punktu widzenia i reprezentuje sprzeczne interesy (kierownik zazwyczaj interesy wykonawcy, inspektor – inwestora). Efektem dobrej współpracy obydwu tych fachowców jest budowa prowadzona bez przestojów i błędów.

Wzwiązku z tym, że każda inwestycja jest inna, również nadzory nad budową są różnie prowadzone. Prześledźmy zatem, jak taka kontrola może wyglądać. Jak znaleźć kierownika budowy i inspektora nadzoru? Jeśli do budowy domu angażujemy jedną firmę, często proponuje ona własnego kierownika budowy. Sami najczęściej poszukujemy go „pocztą pantof lową”. Najlepiej zapytać znajomych, którzy sami budowali dom, czy nie mogą kogoś polecić. Jeżeli nie, to pozostają ogłoszenia wprasie i internecie. Trzeba być przy tym ostrożnym – kierownikiem budowy nie powinna być osoba, która dokonuje wpisów do dziennika budowy dopiero na jej zakończenie. Kierownika budowy i inspektora nadzoru można też szukać na stronach Okręgowych Izb Inżynierów Budownictwa.

Wybierając kierownika budowy (i inspektora nadzoru inwestorskiego), najlepiej spotkać się znim osobiście oraz uzgodnić, wjakim zakresie podejmuje się kierowania budową, jak będzie wyglądać to wpraktyce, ile i jakie wizyty przewiduje wtrakcie trwania prac. Dobrze jest, gdy kandydat – oprócz uprawnień wykonawczych – ma również uprawnienia projektowe i może wrazie potrzeby coś przeprojektować. Warto też dowiedzieć się, na ile kierownik budowy jest osiągalny i ustalić z nim sposób komunikacji (telefon, e-mail) na wypadek nieprzewidzianych sytuacji i niespodziewanych wizyt interwencyjnych. Modelem idealnym byłby stały nadzór wtrakcie prowadzenia prac, czyli taki, gdy kierownik budowy jest codziennie na placu. Model ten jest jednak praktycznie niemożliwy do zrealizowania przy długoterminowych inwestycjach oniewielkich kosztach, czyli przy wznoszeniu domów jednorodzinnych. Wiąże się to bowiem zzatrudnieniem kierownika na cały etat, co oznacza regularne wypłacanie mu pensji (średnio 8,3 tys. zł brutto). Wostatecznym rozrachunku podniosłoby to koszty całej inwestycji o ok. 100 tys. zł w ciągu roku. Stąd też wpraktyce spotyka się całkiem inne modele prowadzenia nadzoru nad budową i zatrudniania kierownika budowy. Stała obecność kierownika budowy to idealna sytuacja. Niestety wpraktyce raczej niespotykana ze względu na koszty. Za rzetelne prowadzenie budowy można przyjąć wariant, wktórym zostaną sprawdzone i odebrane wszystkie niezbędne – czyli ulegające zakryciu – prace. Poza tym dobrze byłoby skontrolować niektóre roboty wtrakcie ich wykonywania, na przykład to, czy podczas betonowania wykonawcy stosują wibrowanie, poprawiające jakość mieszanki. Jest wiele tego typu prac, które należy wten sposób sprawdzić, co wiąże się nie z kilkoma wizytami kierownika na budowie, lecz z kilkudziesięcioma z góry ustalonymi i zapisanymi wumowie. Ponadto wtrakcie takiego sposobu nadzorowania kierownik ma możliwość ciągłej współpracy z ekipą i mo że na bie żą co roz wią zy wać ewentualne problemy. Wiedza techniczna, uprawnienia i doświadczenie są wtakich sytuacjach nieodzowne.

Nadzór rzetelny jest najbardziej optymalny i najbezpieczniejszy oraz rozsądny zarówno dla inwestora, jak i kierownika budowy. Za 30-40 wizyt na budowie zapłacimy mu ok. 8 tys. zł. Dla obu stron – i inwestora, i kierownika budowy – wydaje się sprawiedliwy nadzór nad budową polegający na rozliczaniu się za wykonane wizyty. Niemniej jednak taki sposób rozliczania się ma swoje wady. Najczęściej na początku budowy kierownik sprawdza wcześniej ustalone, niezbędne prace, później inwestorzy bagatelizują jego rolę. Może dojść nawet do patologii polegającej na tym, że jest on niemile widziany, bo trzeba mu zapłacić. Efekt jest taki, że inwestorzy przestają się kontaktować z kierownikiem budowy i – co gorsza – nawet nie informują go opostępie robót. Najczęściej przypominają sobie onim dopiero wtrakcie nieoczekiwanych problemów lub na sam koniec, przy odbiorze domu.

Taka sytuacja wynika z tego, że trzeba kierownikowi budowy zapłacić. Musimy jednak pamiętać, że jego obecność na placu to czas, wydatki związane z dojazdem i – co najważniejsze i najdroższe – wiedza. To oczywiście ma swoją cenę. Orientacyjny koszt jednej wizyty wynosi 100-300 zł, a w niektórych przypadkach jest to nawet 400 zł. Jest to indywidualnie ustalana stawka, uzależniona między innymi od miejsca zamieszkania lub stałej (etatowej) pracy kierownika budowy. Niektórzy szacują koszty swojej kontroli po „taksówkarsku” lub po „lektorsku”, czyli dochodzi do tego czas (ile godzin kierownik budowy musi być na placu). „Oszczędni” inwestorzy twierdzą, że nawet jeśli kierownik budowy jest wymagany, to wystarczy, że będzie on tylko formalnie prowadził budowę, czyli „na papierze”. Wten sposób sami, na własne życzenie, decydują się na brak osoby prowadzącej budowę i brak nadzoru. Wefekcie wersja oszczędna okazuje się najczęściej najdroższa, ponieważ niektórych błędów wykonawczych popełnionych wtrakcie wznoszenia domu nie da się naprawić lub ich korekta wymaga znacznych nakładów finansowych.

Jest jeszcze druga strona medalu. Na rynku pojawiają się także oferty kierowników budowy, którzy (o zgrozo!) proponują prowadzenie prac woparciu odosłownie kilka wizyt, za które trzeba podobno zapłacić jedynie kilkaset złotych. Nie zawsze inwestorzy wiedzą, na co się decydują, wybierając takiego kierownika budowy, który wten sposób ma zamiar wywiązać się z obowiązków zapisanych wprawie budowlanym. To niemożliwe, by poprowadził on rzetelnie budowę. Na marginesie, wydatki ponoszone na przegląd samochodu wartego kilkadziesiąt tysięcy złotych są większe niż nadzór nad budową ich domu, który kosztuje kilkakrotnie więcej niż auto. Poza tym samochód będzie służył kilka, kilkanaście lat, a dom ma przetrwać co najmniej kilkadziesiąt. Gdzie są więc zachowane jakiekolwiek proporcje? Powiedzmy sobie szczerze: bez rzetelnego nadzoru nie można dopilnować budowy domu, która trwa około roku i dłużej. Wpływ na to ma także sposób przyuczania się do zawodu budowlańca. Dawniej zdobycie takich umiejętności wymagało wielu lat praktyki pod okiem mistrza. Obecnie przygotowanie do zawodu jest coraz rzadziej spotykane, stąd też większa rola nadzoru. Jeśli dodać do tego nowoczesne technologie, to mamy naprawdę powody, by bywać na tych budowach w miarę często i sprawdzać, czy wszystko jest wykonywane zgodnie ze sztuką budowlaną i przepisami.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.