Dzieciom?

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Kasa Posła -

– Cała trójka dostała dobre skarpety na narty.

A pan co dostał?

– Cienki portfel na dokumenty, marzyłem o takim. Bo ja nie lubię facetów z grubymi portfelami.

NAJBOGATSZA POSŁANKA

1. Tomaszak-Zesiuk Irena,

PO, nauczycielka chemii w Turku – 6 147 035 zł 2. Bukiewicz Bożenna,

PO, inżynier mechanik z Zielonej Góry – 1 215 500 zł 3. Młyńczak Aldona,

PO, architekt z Wrocławia – 1 196 000 zł Irena Tomaszak-Zesiuk:

Tak, jestem bogata duchem. 21 lat uczyłam chemii w liceum wTurku. Nie byłam przygotowana na te emocje, jak odchodziłam ze szkoły: że dziewczynki będą płakały, chłopcy będą płakali. Ktoś pytał, ile trwa kadencja sejmowa, to on tyle razy nie zda i poczeka, aż wrócę do szkoły.

Na koniec roku każdą moją klasę zapraszałam do domu na lody, proszę, tu jest zdjęcie.

Ale pani bogata!

Jak się zaczęło z lodami?

– Poszłam na chemię, na Politechnikę Łódzką, tam poznałam męża, wróciliśmy do Turku, otwierali tu mleczarnię. Ale w ciąży stwierdziłam, że chcę uczyć w szkole, zrobiłam kurs pedagogiczny i poszłam do liceum. Mąż miał już zakład ślusarski i produkcję lodów (teraz to potężna fabryka i firma Zesiuk), nie musiałam zarabiać na dom i mogłam bawić się w nauczycielkę.

Uczyłam marzeń. Ja kiedyś marzyłam, żeby spacerować między palmami, jeździć po Warszawie samochodem i pracować w radiu. Życie przerosło moje marzenia, bo w ciepłych krajach bywaliśmy, a teraz pracuję jako poseł wWarszawie i czasem występuję w radiu.

Mieszkanie ma pani skromne, piętro w domku.

– Mój mąż mówi, że najpierw się buduje oborę, a potem chałupę. Mamy piękną chłodnię, a mieszkanie nie zmieniło się od 1989 roku. Przybyła skórzana kanapa i żyrandol kupiony wsklepie w Turku za 160 zł, bo się stary stłukł.

Wnętrze projektował znajomy student architektury. Z tego, co było dostępne, dlatego mam w całym pokoju kinkiety łazienkowe.

Ile tu jest pokoi?

– Salon, sypialnia, pokój córki i pokój synów z aneksem. Pokoje dzieci stoją puste, bo już się wyprowadziły. Nie pokażę panu, bo pościel leży na łóżkach.

Samochód?

– Kochałam mojego peugeota 206 (w 1998 roku to był pierwszy taki model w powiecie konińskim), ale oddałam go córce. Teraz mam citroëna xsarę, takie samochody mamy w firmie, więc pewnie był rabat.

Jaką ma pani torebkę?

– Noszę skórzaną teczkę. Mąż mi ją kupił, powiedział, że tak jak dziecku się robi wyprawkę do szkoły, to on mi zrobi do Sejmu.

Co jeszcze było w wyprawce?

– Czarny kostium Deni Cler, będę go ze 20 lat nosić. Mam za to słabość do butów na 10-centymetrowym obcasie. Ostatnie kupiłam w Turku albo w Zarze.

Ostatni prezent od męża?

– Złoty naszyjnik na urodziny. Ale najważniejszy jest dla mnie inny prezent – ten obraz, zobaczyłam go w Desie w Łodzi w 1989 roku. Zaczarowało mnie. A mąż mówi: „Ty nigdy niczego nie chcesz, kupujemy”, i wyjął 300 ówczesnych tysięcy. To ma tytuł „Spotkanie w Tatrach”, ale dla mnie to niebieski ocean, z którego coś się wyłania. Jak to co? Marzenia.

Posłowanie też się pani marzyło?

– Człowiek powinien wszystko przejść w odpowiednim czasie, tak jak odrę, ospę i szkarlatynę. Ja w odpowiednim momencie znalazłam się w Sejmie. Nie po to, żeby więcej zarabiać, bo mąż zarabia wystarczająco dużo. Nie, żeby gdzieś wyjechać, bo w zeszłym roku na 30-lecie ślubu pojechaliśmy zobaczyć wodospad Niagara.

Mnie ludzie pytali czasem, czy ja już jestem na emeryturze. Emerytowana nauczycielka, rozumie pan.

A ja jak zostałam posłanką, weszłam do swojego pokoju w hotelu sejmowym, zobaczyłam te puste szafki i czajnik elektryczny, to się poczułam znów jak w akademiku.

NAJWIĘKSZY KREDYT

1. Palikot Janusz,

PO, filozof i przedsiębiorca (produkcja wina, wódki) z Lublina – 14 650 000 zł 2. Koźlakiewicz Mirosław,

PO, przedsiębiorca z branży spożywczej spod Płocka – 5 820 051 zł 3. Tomaszak-Zesiuk Irena,

PO, nauczycielka chemii w Turku – 2 068 265 zł Janusz Palikot:

W oświadczeniu dla Sejmu nie wszystko widać. Na przykład, że należąca do mnie spółka Kresy posiada dom z XIV wieku. Licząc to wszystko, oceniłbym mój majątek na 35-40 mln zł.

Panie pośle, ma pan ponad 14 mln złotych kredytu. To więcej niż pana majątek, który oszacował pan na 13 mln. Zastanawiam się, czy nie zapłacić za pana herbatę. Uspokoił mnie pan. Ale czy nie boi się pan jednak brać tak dużych kredytów?

– Ja się boję inwestować własne pieniądze. Żeby je w coś włożyć, musi je pan najpierw wyjąć z firmy, opodatkować. To bardzo drogie rozwiązanie. A odsetki od kredytu może pan sobie odpisać od dochodu.

Pana pierwszy kredyt.

– Na przełomie roku 1990 i 1991 powstał Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie Davida Bogatina. Chętnych na kredyty było tylu, że odbyła się aukcja. Były licytowane transze po 5-10 tys. dolarów, oprocentowanie dochodziło do 70 proc. w stosunku rocznym. Za te pieniądze kupowaliśmy w Niemczech i Włoszech artykuły AGD, bo wtedy wszystko schodziło na pniu. Wysyłaliśmy też do Austrii drewniane palety, a w zamian nie chcieliśmy pieniędzy, tylko towar, który tu sprzedawaliśmy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.