JANUSZ PALIKOT

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Kasa Posła -

A skąd pieniądze na te palety?

– To był tzw. kredyt kupiecki od chłopów polskich. Braliśmy te palety z 60-dniowym terminem płatności, a spłacaliśmy należności po sprzedaży sprowadzonych towarów.

Kredyt kupiecki wykorzystywaliśmy też w branży alkoholowej. Kupowaliśmy wódkę od producenta z terminem zapłaty za 40-50 dni. Dostarczaliśmy to do sklepu bez żadnej marży, ale pod warunkiem że sklep zapłaci gotówką. Sklepy brały, bo wtedy cała marża – na wódce to ok. 5 proc. – trafiała do nich. A my za te pieniądze braliśmy brandy, koniaki, które mają wysoką 30-40-procentową marżę. Sprzedawaliśmy, spłacaliśmy kredyt kupiecki, a te 30-40 proc. zostawało w naszej kieszeni.

Największy pański kredyt.

– 33 mln złotych na zakup praw do Żołądkowej Gorzkiej. Na kupno Polmosu Białystok miałem przygotowane konsorcjum trzech banków, które miało mi dać 700 mln kredytu. Ale nie wygrałem przetargu.

Ile?!

– 700 milionów. Na świecie jest za dużo pieniędzy do wydania.

Panie pośle, wpadam w stres, nawet gdy tylko słucham o takich kredytach.

– Podam panu trzy zasady dotyczące kredytów. Po pierwsze, banki nie pożyczą panu pieniędzy wtedy, kiedy pan ich naprawdę potrzebuje. Teraz wszyscy do mnie przychodzą, a 15-17 lat temu zamykali przede mną drzwi, bo byłem niewiarygodny.

Po drugie, trzeba brać duże kredyty. Zawsze znajdzie się pomysł, jak zainwestować te pieniądze.

Po trzecie, nie należy ich spłacać.

Jak to? Radzi pan nie spłacać kredytów?

– Kredytów nie należy spłacać, tylko rolować. Czyli przedstawiać nowe pomysły na biznes, żeby bank pożyczał nam znów pieniądze, które mu właśnie oddajemy. W jaki sposób? To już nie nasz problem, tylko banku.

Dziękuję za rozmowę. A za herbatę zapłacę.

– Dziękuję.

NAJWIĘKSZY CIUŁACZ ZŁOTÓWKOWY

1. Drzewiecki Mirosław,

PO, przedsiębiorca z branży odzieżowej z Łodzi, obecnie minister sportu – 1 290 000 zł 2. Wenderlich Jerzy,

LiD, nauczyciel, dziennikarz z Torunia – 1 267 271 zł 3. Bojko Bogdan,

PO, właściciel piekarni, radny z Nowej Soli – 1 000 000 zł

Kto pana nauczył oszczędzać?

Mirosław Drzewiecki:

Rodzice, przez 40 lat prowadzili prywatny sklep spożywczy w Łodzi. Czasem im pomagałem...

Wyzysk dzieci?

– Nie, wychowanie przez pracę. Od I klasy ważyłem towar, a później pracowałem za ladą. Wszystko liczyłem w pamięci. Kalkulatorów ani kas fiskalnych jeszcze nie było. Początkowo klienci prosili, żeby rodzice sprawdzili obliczenie, ale z czasem nabrali zaufania.

Dostawałem od rodziców kieszonkowe plus ekstra pieniądze za pomoc w sklepie. Te nadwyżki wpłacałem na książeczkę Szkolnej Kasy Oszczędności. Zależało mi, żeby na koniec roku wygrać w konkursie na mistrza oszczędzania. Często wygrywałem.

Pierwsze prawdziwe zarobki też pan odkładał?

– Jak zostałem studentem, to w wakacje zarabiałem na saksach w Szwecji. W 1977 roku przywiozłem 3 tys. dolarów i chciałem kupić fiata mirafiori. Pokusa była silna, syn Jaroszewicza takim samochodem startował w rajdach. Ale tata mi odradził. Za 1000 dolarów kupiłem na giełdzie „malucha”, a resztę odłożyłem.

A teraz jaki ma pan samochód?

– Żadnego. Syn ma dwa auta, mogę wziąć od niego.

Nie kusiła pana gra na giełdzie?

– Na agresywnych funduszach można za dużo stracić. Początkowo grałem, zarobiłem nawet na dwa dobre auta, ale potem straciłem równowartość dobrego samochodu. Żeby inwestować na giełdzie, trzeba się tym zajmować, inaczej to zawracanie głowy.

Czyli panu rośnie teraz górka oszczędności?

– Przy moim trybie życia – tak. Ja żyję tanio. Rano jem słodką bułkę, wieczorem też coś prostego.

NAJTAŃSZE AUTO

1. Ludwik Dorn,

PiS, socjolog, były marszałek Sejmu – jeździ peugeotem 105, rocznik 1997, za 3 tys. zł 2. Chmielowiec Zbigniew,

PiS, inżynier ochrony środowiska z Kolbuszowej – jeździ fiatem siena, rocznik 1998, za 4 tys. zł (współwłasność z żoną) 2. Górski Tomasz,

PiS, przedsiębiorca z branży meblarskiej z Poznania – jeździ fiatem seicento, rocznik 2000, za 4 tys. zł (współwłasność z żoną) Poseł PiS,

który próbował przekonać Ludwika Dorna do wywiadu: Niestety, pan minister stara się chronić swoją prywatność. A samochód jest elementem tej prywatności. 1. Kosecki Roman,

PO, były piłkarz i radny z Konstancina, ma maturę i papiery trenera – równowartość 817 956 zł 2. Drzewiecki Mirosław,

PO, przedsiębiorca z branży odzieżowej z Łodzi, obecnie minister sportu – 707 280 zł 3. Rybicki Sławomir,

PO, prawnik z Olsztyna – 439 200 zł

Nie mam szans na rozmowę z panem Dornem o jego peugeocie?

Jeździ nim na co dzień?

– Tak, to jedyny samochód, jaki minister posiada. Wiem, że jest sprawny technicznie, bo nim kiedyś jechałem.

NAJWIĘKSZY CIUŁACZ DEWIZOWY

Jak pan zarobił pierwsze dolary?

Roman Kosecki:

W 1991 roku graliśmy z Turcją w eliminacjach mistrzostw Europy, wygraliśmy 1:0, do dziś nie wiadomo, kto strzelił bramkę – ja czy Darek Dziekanowski. Ale to mnie postanowiło kupić Galatasaray Stambuł. Prezes przyleciał do Legii Warszawa prywatnym samolotem z walizką pieniędzy.

W Legii nie miałem źle: mieszkanie na talon, polonez na talon, obiady po treningach i premie meczowe. Ja jestem prosty chłopak spod Konstancina, mama pracowała w papierni, ojciec był murarzem. Więc to było aż nadto. A w Turcji zarobki były 10-15 razy większe. Pierwszą pensję chcieli mi wypłacić w tureckich lirach. Nie tak się umawialiśmy. Rzu-

i akcjonariusz

– największy kredytobiorca

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.