Kocham ciekawe mózgi

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Pierwsza Strona -

Odkryłem malarza Ziarka (Szymon Ziarek). W internecie oczywiście, nie w łóżku. Widziałem kiedyś zmyślny rysunek pt. „Maria Skłodowska odkrywa Piotra Curie”, a na nim kobieta odkrywa kołdrę, spod której wystają gołe nogi. Więc ja nie odkryłem ciała artysty Ziarka, tylko podnieciły mnie jego obrazy (www.szymonziarek.pl)

Podobają mi się, bo autor nie spełnia oczekiwań widza. Gdy patrzy się na nie, nasz mózg usiłuje skorzystać z tego, co już zna (jak każdy mózg), i już, już chce zinterpretować kształt jako coś oczywistego, ale nagle dezerteruje, odmawia syntezy. I niby wiemy, co Szymon Ziarek namalował, ale jednak nie wiemy. Powiedziałem mu, że jego obrazy są jak seks bez orgazmu. Nie przeżywamy tego, co przy oglądaniu na przykład Salvadora Dalego, że ciach – i satysfakcja w trzy sekundy.

Na reprodukcjach Ziarka w internecie całość wygląda jak symulacja komputerowa, obrazy w rzeczywistości są olejne, zresztą nawet jego galeria ma tytuł „Oil spustu”.

A propos słów. 28-letni malarz jest też poetą (tylko może o tym nie wiedzieć). Proszę poczytać jego teksty. To poezja surrealistyczna. O obrazach: „Skład produktu: Figuracje doskonałe 85%, Przypadłości odzwierzęce E31; Kłamstwo wśród zasad anatomii; Aromat surowy przesadny; Ułuda postaci szablonowej; Przeciwstawne; TALENT MODYFIKOWANY; Zgodności pozowania; Fascynacja różnic między zwierzęciem a istotą rozumną; Kunszt modyfikowany; Język sztuki współczesnej 3%; Barwnik a.; Len-bawełna 12%; Zdolność manualna”. Inne szaleństwa Ziarka do poczytania osobiście.

Działowi, w którym znajdują się opinie o jego obrazach, nadał na przykład nazwę „Napletu”, a wycinkom z prasy – „ARTYCuliPA”.

Kiedy mu napisałem, że może bym coś od niego kupił, odpisał: „Miło mi móc malować z pewną warstwą pewności, że me prace służą nieco dalej aniżeli egzekucji na ścianę. Hop siup trala la”. Obiecałem, że posłużą.

O Szymonie Z. należałoby napisać, że ma bardzo ciekawy mózg. Kiedy oznajmiłem to na swoim blogu, pojawił się komentarz: „Jesteś Pan mistrzem słowa, a piszesz Pan »ma bardzo ciekawy mózg«. Złe użycie. Oznacza to, że budowa jego mózgu jest niespotykana, specyficzna. A panu przecież chodziło o coś innego. Że malarz to ciekawa osobowość. Popraw się Pan”.

Szczerze: ludzi, którzy są niewolniczo przywiązani do utartych związków frazeologicznych, uważam za faszystów.

Julia J. przesłała mi dziś cytat z głośnej książki o Nowym Jorku (hit prezentów świątecznych, przynajmniej w bliskiej mi księgarni): „[wieżowiec] był piękny – lekko zaokrąglony na rogach, z subtelnymi gzymsami i misternymi geometrycznymi zdobieniami, z oknami wędrującymi w górę w równiutkich rzędach i kolumnach jak żołnierze. Choć miał niezwykły kształt, cieszył oko symetrią i uporządkowaniem. (…) Ale wtedy jeszcze o tym nie myślałam. Stałam na skwerze, z którego musiało być zrobione moje pocztówkowe zdjęcie, (…) i cieszyłam wzrok jego widokiem”.

„Autorka ma wielką wiedzę o Nowym Jorku – pisze J.J. pod cytatem – ale Boże mój, taki wspaniały temat, tyle historii, anegdot... i tak po uczniowsku o tym pisać. To grzech, niewybaczalny”.

I J.J. przysłała mi listę tego, czego wybaczyć nie może: „był piękny”, „oknami wędrującymi w górę”, „w równiutkich rzędach”, „w kolumnach jak żołnierze”, „niezwykły kształt”, „cieszył oko”, „cieszyłam wzrok jego widokiem”.

Najwidoczniej autorka książki nie ma aż tak ciekawego mózgu, jak by chciała Julianna J.

Życzę i Państwu, i sobie, żeby nikt nam nie powiedział nigdy: „Ty Nieciekawy Mózgu”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.