Michał Wybieralski Polityka zwierzęca

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Ostałowska - Michał Wybieralski

rudne związki polityki ze zwierzętami objawiają się zwykle w czasie kampanii wyborczych. Wieś ma swoją tradycję. Bywa, że kandydat na sołtysa lub wójta podczas dożynek czy innych dni gminy wwozi na miejskie boisko świnie jadące na ciasnej przyczepie ciągniętej przez traktor. Tam przy piwie i kiełbasie z grilla odbywa się loteria, w ramach której tuczniki i lochy, zwykle po kilku godzinach spędzonych na słońcu i w ciasnych klatkach, trafiają do posiadaczy szczęśliwych losów.

W mieście, jak wiadomo, zwierzęta można spotkać przede wszystkim w zoo. Wizyta w nim może spowodować wiele dysonansów poznawczych. Zwłaszcza jeśli ktoś nie oglądał filmów przyrodniczych, gdzie głos Krystyny Czubówny opowiadał o zwyczajach godowych przeróżnych gatunków. Tak się jakoś składa, że ów dysonans często dotyka prawicy.

Kilka lat temu radny PiS ogłosił, że poznańskie nowe zoo zamieszkuje gej. Słoń o sympatycznym imieniu Nino miał się nie interesować samicami. Radny – nim jeszcze stało się to modne w jego partyjnych szeregach – podejrzewał Nino o chęć tworzenia jałowych związków, z których nie powstaną żadne słoniątka. Absurdalność jego wywodów zainteresowała dziennikarzy z wielu krajów świata, a sprawę opisała nawet rządowa agencja informacyjna Chińskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.

Kilka dni temu do radnej PiS z Poznania (Przypadek? Nie sądzę!) przyszły zbulwersowane matki. Tym razem skandal czaił się w starym zoo, gdzie ich dzieci zobaczyły parę kopulujących osłów. Sprawy nie uratował nawet fakt, że była to para heteroseksualna. Radna bezzwłocznie interweniowała u dyrekcji zoo, ta rozdzieliła osły, by do żadnej kopulacji na oczach dzieci już nie doszło. Na szczęście szybko odezwali się naukowcy, ludzie jednak wyposażeni w nieco większe kompetencje niż przeciętny polityk PiS. Orzekli, że to w przyrodzie normalne, iż osły ze sobą kopulują, i nie można ich z tego powodu rozdzielać, bowiem rodzi to frustrację i agresywne zachowania, zwłaszcza u samców. Ośla para znów jest na wybiegu razem.

Zoologiczna interwencja PiS ponownie odbiła się echem w świecie, usłyszeli o niej m.in. odbiorcy azjatyckich mediów. Sprawa wywołała liczne żarty internautów. Szyderstwa wywołuje też część programu Joanny Erbel, kandydatki Zielonych na prezydent stolicy. Erbel postuluje mosty dla wiewiórek, czyli liny, po których mogłyby one przechodzić nad ruchliwymi ulicami. W jej programie znajdują się też propozycje dla miejskich pszczelarzy i kilka innych prozwierzęcych postulatów. Choć sam zareagowałem na to ironicznym uśmiechem, to jednak znikł on z mojej twarzy. Program ten w końcu współtworzyli naukowcy, a miasto to nie tylko ludzie, budynki i samochody, ale też ekosystem, w który ingerujemy z coraz gorszym skutkiem.

Przy najbliższych wyborach proponuję sprawę zwierząt w mieście powierzyć lewicy. Wtedy przynajmniej nie wyginą z powodu niemożności kopulacji.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.