Postpunkowy Keynes, czyli czego nas uczą uchodźcy

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman -

Popijając w łóżku poranną herbatę, mieszkaniec Londynu mógł zamówić przez telefon rozmaite produkty z całego globu w takiej ilości, jaką chciał, i oczekiwał ich rychłego dostarczenia pod swoje drzwi. Jeśli takie było jego życzenie, mógł tanio i komfortowo podróżować po świecie bez paszportu lub innych formalności. Najdrobniejsze utrudnienia w swobodzie podróży bardzo by go zirytowały, uważał bowiem ten stan rzeczy za coś trwałego i naturalnego. Oczekiwał tu najwyżej dalszej poprawy – militaryzm, imperializm i nacjonalizm były czymś, o czym najwyżej czytał dla rozrywki w porannej prasie, ale nie uważał ich za zagrożenie dla swojej codzienności”.

Książka, której fragment (ze skrótami) tu zacytowałem, ma prawie sto lat. Ale nie jest to, wbrew pozorom, wizjonerska powieść science fiction, której autor próbowałby sobie wyobrazić zglobalizowany świat XXI wieku.

Wprost przeciwnie. To nostalgia za zglobalizowanym światem XIX wieku, który unicestwiły dwa wielkie nieszczęścia – I wojna światowa i kończący ją traktat wersalski.

Wybitny ekonomista John Maynard Keynes był w brytyjskiej delegacji podczas konferencji wersalskiej, na której ten traktat układano. Zrezygnował z uczestnictwa w proteście przeciwko kierunkowi, jaki przyjęły prace nad traktatem – i w roku 1919

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.