Labirynt w namiocie – i szukam aktorów

Krystian Lupa

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Małgorzata I. Niemczyńska

To będzie instalacja w Krakowie, część większego, całościowego projektu. Zainicjowała go Agata Siwiak, która sprowadza do miasta ogromny, kulisty namiot. Ma się w nim odbywać coś – powiedziałbym – alternatywnego, co umiejscowiłbym pomiędzy teatrem a bardzo osobistą wypowiedzią artystyczną. Udział weźmie również Oliver Frljić, który opowie o swojej niedoszłej „Nie-Boskiej komedii” – mówi Krystian Lupa, reżyser teatralny.

Ale zaraz, zaraz – po kolei, panie Lupa. Powiedzmy może najpierw, co to w ogóle za namiot: kopuła nawiązująca w kształcie do globu, zainspirowana bryłami, jakie wymyślał Buckminster Fuller. Amerykański filozof i architekt projektował je początkowo dla armii, z czasem stały się jednak metaforą nowego widzenia świata – już nie tylko przez naukowców i kreślarzy, ale też artystów. Do udziału w krakowskim wydarzeniu o wdzięcznej nazwie „POP-UP” zostali zaproszeni m.in. Wiktor Rubin, Jolanta Janiczak, Michał Borczuch, Marcin Masecki czy Mirosław Wlekły. I rzeczywiście będzie tam też Frljić, który miał w Starym Teatrze w Krakowie reżyserować spektakl „Nie-Boska komedia. Szczątki” nawiązujący do tekstu Zygmunta Krasińskiego, ale doszło do skandalu i zerwania prób. Ci wszyscy artyści – razem z panem – przygotują swoje akcje, wykorzystując sferyczność namiotu. I ta sferyczność to się chyba panu też przyda?

– Ja chcę mówić o takiej młodej parze miłosnej – opowiada Lupa. – O kobiecie i mężczyźnie, do których pewnego ranka dociera nagle nasza rzeczywistość. Zaczynają – jakby to powiedzieć – inaczej widzieć świat w swoim mieszkaniu. Moja instalacja będzie rodzajem labiryntu, po którym się będzie chodziło jak po muzeum i natykało się na liczne, bardzo różne warianty tej opowieści.

No tak, panie Lupa, ale myśmy przecież jeszcze nie powiedzieli, dlaczego w ogóle „POP-UP”. Ta nazwa nawiązuje do idei „pop-up store”, czyli „znikającego sklepu”. Na początku XXI wieku działały takie w USA i Wielkiej Brytanii. Oferowały limitowane serie produktów, pozostawiając w klientach niedosyt, ale też poczucie uczestnictwa w czymś wyjątkowym. Były otwarte przeważnie około miesiąca. Kuratorzy krakowskiego projektu – wspomniana Agata Siwiak i jeszcze Grzegorz Niziołek – postanowili stworzyć znikającą instytucję kultury. Chodzi im o to, żeby nie zdążyło w niej dojść do wypaczenia mechanizmów władzy. Marzy im się taka instytucja idealna. Robią to na zaproszenie Agencji Artystycznej GAP i ekonomisty prof. Jerzego Hausnera, który działa w Fundacji Gospodarki Administracji Przestrzennej i od lat jest mecenasem sztuki. Namiot ustawią na terenie kampusu Uniwersytetu Ekonomicznego. Ma się tam zadomowić na miesiąc, poczynając od 17 października.

– Role tej naszej pary będzie odgrywać dwoje aktorów, z tym że to nie będzie przedstawienie – zastrzega Lupa (przy nowym projekcie znów ma współpracować z dramaturżką Igą Gańczarczyk, znaną już m.in. z „Factory 2” i „Miasta snu”). – Odtwórców dopiero poszukuję, w tej chwili właśnie ogłosiliśmy casting. Projekt nie jest jeszcze bardzo zaawansowany, finał planujemy dopiero w listopadzie. I nic już więcej nie chcę o nim teraz mówić.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.