Z Adamem Suwartem rozmawiają Marcin Kącki i Violetta Szostak

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Doniosłem Franciszkowi Na Poznański Kościół -

Wróciłeś właśnie z Rzymu. Co tam robiłeś?

– Przekazałem jednemu z kardynałów mój list i raport prezydenta Poznania o praktykach finansowych abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego. List miał być petycją z podpisami znanych poznaniaków, którzy prywatnie mówili: „Jaki ten Gądecki straszny”, ale gdy przyszło do podpisu, mieli problem.

Po co to robisz?

– Działania Gądeckiego stoją w mojej ocenie w sprzeczności z nauczaniem papieża Franciszka, który mówi, że zamiłowanie do pieniędzy to „łajno szatana”. Podczas pisania listu Kościół dawał mi kolejne bodźce: kuria poznańska uznała, że nie godzi się na 10 mln zł od Ministerstwa Kultury za budynek szkoły baletowej, który odzyskała w sądzie, nagle chce jeszcze więcej. Ich uzasadnienie: Stolica Apostolska mogłaby oskarżyć kurię „o niegospodarność”. Nie wiem, czy to prawda. Watykan powinien się do tego ustosunkować.

Masz wejścia wWatykanie?

– Chciałem dotrzeć bezpośrednio do papieża, ale okazało się to trudne. Mam jednak znajomych, włoską rodzinę, katolików, wpływowych, a oni znają jednego z kardynałów. Spotkaliśmy się u nich w domu, zjedliśmy kolację, przekazałem kardynałowi dokumenty.

Polak?

– Zobowiązałem się, że nie ujawnię jego nazwiska, by mu nie przeszkadzać w działaniu. Pytał, czy będę gotów stanąć przed komisją kościelną, jeśli będzie potrzeba. Zgodziłem się.

Wiedział, że jesteś ekskomunikowany?

– Opowiedziałem mu o sobie i wyjaśniłem swoją obecną sytuację wyznaniową, a do dokumentów dołączyłem też świadectwo mojej drogi życiowej, starałem się to zrobić najuczciwiej jak potrafię.

Jaka jest twoja droga?

– Od początku? Od ojca bohatera – Jana Suwarta. – Mam dziesięć lat, gdy umiera w 1989 r., nie wiem wtedy, kim jest, po prostu tatą. Niektórzy myślą, że moim dziadkiem, jest siwy, starszy od innych ojców, trochę się tego wstydzę.

Miałem przebłyski, że coś musi być nietypowego w jego historii, bo w latach 80. przychodzą do nas dziennikarze. Mnie te wizyty przenikają jakimś strachem. Ojciec chodzi też do Teatru Nowego, w którym Izabella Cywińska robi spektakl „Oskarżony: Czerwiec Pięćdziesiątsześć”, oparty m.in. na jego historii.

Pracuje jako kierowca. Pamiętam obrazy: jadę z nim nysą, ona podskakuje na bruku, ojciec przeklina. Był robotniczy w obejściu, mówił, co myślał. Krępy. Miał czerwoną twarz, bo chorował na łuszczycę. Krótko przed śmiercią zawołał mnie, wyjął „Kronikę miasta Poznania”, pokazał fotografię starszego mężczyzny z podpisem „Adam Suwart”. Spytałem: „To ja? Jak będę stary?”, a ojciec: „To mój ojciec, twój dziadek, nazywasz się tak samo”. Nigdy nie miałem dziadka, babci, zmarli, zanim się urodziłem, temat nie istniał, a tu nagle dziadek! Pod zdjęciem był podpis: „Zasłużony działacz rewolucyjnego ruchu robotniczego”. Nie rozumiałem tego.

Dwa lata po śmierci ojca otworzyłem teczkę, która po nim została. Nie miał nic innego, oszczędności, samochodu, tylko ubrania i ta teczka – ze skaju, pękata. Były w niej gazety z lat 50., trochę bibuły z lat 80., wypis ze szpitala z 1989 r., po drugim zawale, negatyw mojej fotografii.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.