Piszę biografię Jerzego Pilcha

Katarzyna Kubisiowska

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Rozmawiała Małgorzata I. Niemczyńska

Propozycja przyszła z wydawnictwa, sama miałabym opory, bo podmiot mojej biografii żyje – i oby żył jak najdłużej. Na dodatek jest ojcem chrzestnym mojego dziecka. Zadzwoniłam do Jurka. Zapytał: „Ile dali ci czasu?”. „Dwa lata”. „Kurwa, czyli liczą na to, że zdążę umrzeć, zanim to napiszesz”. Wtedy pomyślałam, że to pierwsze zdanie do książki. Nie jest tajemnicą, że był umierający. To musiało być dla pani psychiczne obciążenie. – Entuzjazm Jurka mnie zaraził. Powiedział: „Pisz, a ja będę pisał autobiografię na łamach »Tygodnika Powszechnego«. Tobie zostawiam kobiety i chlanie, sam się skupię na dzieciństwie wWiśle”. Ja też nie mogłam tego pominąć, Wisła zajęła mi już 250 stron. Ale dylemat etyczny całkiem nie zniknął, muszę pamiętać, że piszę o żyjącej osobie, że żyje jego rodzina. Zastanowiło mnie także, dlaczego Jerzy się na to zgodził. Chyba się już domyśliłam, on też ma w tej książce interes. Napiszę o tym.

Ale co takiego zdarzyło się w życiu Pilcha, co byłoby warte wielkiej biografii?

– On żyje nie tylko jako pisarz ekstremalny. Jego pisanie jest nasycone autobiografizmem. To gra prawdy z fikcją, ale tak też się rodzi dobra literatura. Wątki alkoholowe, obyczajowe, kobiety – on pisze o tym wszystkim z epickim rozmachem. Pomówmy o kobietach. – Jeśli Pilch zrzucał maski i odkrywał autentyczną twarz, to właśnie przed kobietami. W tej książce nie Pilch o kobietach, swym wielkim pisarskim temacie, ale kobiety o Pilchu będą mówić. O jego zawikłanej emocjonalności i nieustającej, nieraz rozpaczliwie daremnej próbie budowania wspólnej codzienności. Kobiety wystąpią pod imieniem i nazwiskiem. Jeśli ich zdanie ma się liczyć, ważne są odwaga i uczciwość. Nie chciałam „X” czy „Y”. Wybrałam kilka bohaterek, wiele znałam. I będzie rozdział „Miłość” – o żonie i córce. Co ważne, umówiliśmy się z Jerzym, że on tej biografii nie będzie autoryzował.

No to szacunek. Wie pani, co ludzie potrafią wyrabiać wautoryzacji?

– Niestety wiem. Szalenie podoba mi się w Pilchu jego świadomość, że pisarz powinien być samotny. To też kwestia pewnej postawy w środowisku literackim. On się nie brata, nie chodzi na rauty. Jako felietonista zachowuje niezależność. Dzięki niej mógł np. skrytykować jedną z ostatnich książek Konwickiego, a Konwicki to był jego mistrz. To niebywałe w środowisku, gdzie wszyscy się poklepują po plecach... ...a potem piszą sobie nawzajem recenzje. – Oczywiście pozytywne.

To kiedy książka?

– W przyszłym roku. Całość przekroczy 500 stron. Ciągle tylko piszę, myślę o pisaniu, jeżdżę do Wisły do pani Wandy Pilch, mamy Jerzego. Ona też jest ważną bohaterką tej książki. Dużo czasu spędziłam z nim i osobami z różnych epok jego życia. Odszukałam np. pierwszą miłość z podstawówki.

A jak wyglądał jako dziecko?

– Śliczny był. Szczupły chłopiec z lekkim zezem. Mama upinała mu włosy spinkami, bo chciała mieć dziewczynkę. Nadal jest czarujący. Spotkałam wielu ludzi zakochanych w Pilchu, w tym mężczyzn. To nie są miłości homoseksualne, tylko oczarowanie człowiekiem. I też w związku z tym spotkałam wielu ludzi przez Pilcha zranionych.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.