Afrykanie

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Pamuła -

Do kluboksięgarni, w której bywam dość często, wpadł James Omolo i poprosił, bym mu pomógł. Poznałem Jamesa jakiś czas temu, kiedy Instytut Reportażu organizował cykl spotkań „Tu mieszkamy”. Każdy mógł przyjść do Faktycznego Domu Kultury wWarszawie i poznać cudzoziemców, którzy mieszkają w Polsce. Byli to m.in. Japończycy, Persowie, Syryjczycy, Rosjanie, Kirgizi, Sudańczycy, Filipińczycy, Meksykanie. Opowiadali o swoich krajach, o tym, dlaczego przyjechali do Polski i jak im się wśród nas żyje. Zwykle dobrze, choć ci z ciemniejszą skórą puszczali do publiczności oko, żeby wprost nam niczego nie zarzucać. Nastrój był miły i oni chcieli być grzeczni, ale mieliśmy jasność: nie jest im tutaj łatwo.

James Omolo opowiadał o Kenii. Mieszka wWarszawie od siedmiu lat, tu studiował stosunki międzynarodowe i założył fundację Afrykaconnect. Fundacja stara się zasypywać przepaść między Polakami a Afrykanami. Tak określa swoją misję. Pomaga na przykład nawiązywać kontakty naukowe, biznesowe, kulturalne. I prezentuje różnorodną kulturę Afryki.

Fundacja wspiera mieszkających w Polsce Afrykanów, bo czasem potrzebują pomocy. Jest ich tutaj najwyżej pięć tysięcy. Najczęściej z Nigerii, Kenii, Somalii, Egiptu, Rwandy, Tanzanii, Konga, Maroka i Algierii. Studenci, przedsiębiorcy, lekarze, weterynarze, nauczyciele i naukowcy. Są w różnym wieku, bo pierwsi przyjeżdżali do nas jeszcze za głębokiego PRL-u. Niektórzy tutaj ułożyli sobie życie i tutaj zostali. I świetnie, według Jamesa, sobie w Polsce radzą.

Ci, którzy przybywają teraz, studiują głównie w Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Szczecinie. Najczęściej medycynę, ekonomię, rolnictwo, sztuki piękne i muzykę. Co ich łączy? Ani ten sam język, ani jednakowy kolor skóry, ani ta sama religia, ani wspólne obyczaje. Łączy ich strach przed polską ulicą.

Chyba każda i każdy z nich nie raz, nie dwa został na ulicy obrażony: „Małpa! Spierdalaj, gorylu, do domu!”. Niektórych pobito. Często na oczach biernych gapiów. Sprawcy, najczęściej młodzi, działają zwykle w grupie, czasem są dopingowani przez starszych.

Jeśli chodzi o rasizm starszych, najwyraźniej widać go w miejskich autobusach. Nie usiądą koło człowieka z ciemnym kolorem skóry, a kiedy on usiądzie koło nich, ostentacyjnie wstają. Rasizm zdarza się i w szkołach. Afrykańskie dzieci bywają prześladowane przez rówieśników i w Afrykaconnect sporo o tym wiedzą.

Nazwisko Jamesa Omolo pojawia się w raporcie „Dotknięci przez nienawiść, zapomniani przez prawo” ogłoszonym przez Amnesty International w ubiegłym tygodniu. Dokument mówi o „braku spójnego zwalczania przestępstw z nienawiści w Polsce”. W punkcie „Niedoszacowana liczba przestępstw z nienawiści” James twierdzi, że wielu Afrykanów nie zgłasza policji przestępstw motywowanych rasizmem: „W 2010 r. policja zabiła Nigeryjczyka. Śledztwo trwało dwa lata. Funkcjonariusz został ostatecznie uniewinniony. Ta sprawa niezwykle mocno dotknęła społeczność czarnoskórych Afrykańczyków i przyczyniła się do utraty zaufania tej społeczności do władz. Cały czas namawiamy ich do zgłaszania przestępstw z nienawiści na policję, ale czasem, nawet jeżeli to zrobią, dochodzenie prowadzi donikąd”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.