Dziękuję

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Barbara Sienkiewicz Małgorzata I. Niemczyńska

Mogę wzniośle? – pyta mnie aktorka Barbara Sienkiewicz. – Obchodzę dwa jubileusze. Pod koniec roku moje dzieci skończyły dwa lata. A druga okazja to 40-lecie mojej pracy artystycznej. 17 stycznia 1977 roku postawiłam pierwsze kroki na scenie. To był Państwowy Teatr „Lalka” w Warszawie.

Zrobiło się o niej głośno w 2015 roku. Miała wtedy 60 lat i niedawno urodziła bliźnięta. Emerytura? 1250 złotych brutto. Ponieważ ją pobierała, nie mogła dostać z ZUS zasiłku macierzyńskiego. Olgierd Łukaszewicz, prezes Związku Artystów Scen Polskich, zwrócił się wtedy do premier Ewy Kopacz z prośbą o pomoc. Poparła go Wanda Nowicka. Chodziło o 500 złotych miesięcznie. Odpowiedź była odmowna. Aktorka spotkała się z falą krytyki w związku z decyzją o macierzyństwie w tak późnym wieku.

– To była trudna sytuacja – mówi mi teraz. – Paparazzi robili mi zdjęcia z ukrycia. Brytyjskie Discovery chciało o mnie zrobić film, był gotowy scenariusz. Ostatecznie odmówiłam. To nie był dobry moment. Ale nie straciłam wiary, że sobie poradzę. Codzienność wykuwa we mnie dobrą mamę, która – mam nadzieję – dobrze wychowa dzieci. Są otwarte, miłe, spontaniczne. Bardzo pogodne. Mamy dobry kontakt. Taką opinią podzielił się ze mną pediatra. Cały czas opiekuję się chorą mamą. Warunki mieszkaniowe nam się nie zmieniły. To 37 metrów kwadratowych, ale jakoś w miarę zagospodarowanych. Wszystko jest pod ręką, nie biega się kilometrami. Kiedyś były takie książeczki mieszkaniowe. Mama składała pieniądze. Z tych książeczek nic nie wyszło. Pozostał żal.

Ale ja bym raczej chciała dziękować. Mamie za to, że jest w moim domu. Za to samo dzieciom. Garstce przyjaciół, którzy dali mi wsparcie – szczególnie w tych pierwszych chwilach, kiedy nawet młode mamy czują się zagubione. Paniom z Ukrainy, które pomagają mi przy mamie, podcierają pupy dzieciom i śpiewają im dumki. Dzieci teraz nie mówią „nie gryziemy”, tylko „nie kusamy” – prawda, że pięknie? Pawłowi Partyce, który mieszka w Danii. Gdy tam o mnie usłyszał, chciał mi pomóc zawodowo i przekazał mi tekst monodramu Petera Asmussena „DDR”. Tak, właśnie zawodowo – żeby ten rozgłos nie dotyczył tylko moich dzieci. Opracowuję teraz ten tekst, nie jest łatwy, to tzw. stage reading [aktor czyta bez scenografii, w codziennym stroju, z minimum ruchu]. Chciałabym to kiedyś przedstawić szerszej widowni. Szczątkowo pracuję jeszcze w teatrze dla dzieci, który stworzyłam 20 lat temu. Dziękuję pani reżyser Anne Fontaine – to ona mnie obsadziła w roli zakonnicy w filmie „Niewinne”. I dziękuję też komuś za to, że mój domowy budżet nie jest już co miesiąc tak trudny do domknięcia.

– Chodzi pani o 500+? – pytam.

– Tak, ale może to niestosowny moment, żeby tak o tym mówić. I pośmiertnie dziękuję jeszcze Tadeuszowi Różewiczowi – za to, że napisał „List do ludożerców”. To nawiązanie do sytuacji, która wtedy była. Z pytaniem: gdzie zmartwychwstanie?

Bo ten wiersz kończy się tak: „Kochani ludożercy/ Nie zjadajmy się Dobrze/ bo nie zmartwychwstaniemy/ Naprawdę”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.