Wszyscy ludzie prezesa

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Harłukowicz - JACEK HARŁUKOWICZ współpraca Witold Gadomski

Działacze powiązani z PiS skolonizowali kombinat. Pieniędzy mają w bród, a przyszłość firmy waży się daleko, na pustyni

Niewielkiej wsi Sierra Gorda próżno szukać w przewodnikach dla podróżnych planujących wyprawę do Chile. Dookoła pustynia. Działające od XIX wieku stacje meteorologiczne nigdy nie zanotowały kropli deszczu. Daleko w tle majaczą szczyty Andów. Do najbliższego większego miasta – Calama – 70 km. Tu zainwestowała jedna z największych polskich spółek skarbu państwa – KGHM Polska Miedź SA.

Strata

Decyzję o zainwestowaniu w kanadyjską spółkę Quadra, właścicielkę kopalni w Sierra Gorda, podjął poprzedni zarząd KGHM z Herbertem Wirthem na czele. Za ponad 9 mld zł kombinat kupił 55 proc. udziałów, właścicielem pozostałych 45 proc. są Japończycy z korporacji Sumimoto.

W Sierra Gorda wydobywa się molibden i miedź. Na miejscu przerabia się rudę na koncentrat zawierający 30 proc. miedzi. Ten płynie do hut, między innymi w Japonii. Zarząd KGHM, na którego czele Wirth stał w latach 2009-2016, podjął decyzję o inwestycji z kilku powodów. Złoża miedzi w Zagłębiu Lubuskim powoli się wyczerpują, a surowca trzeba szukać coraz głębiej, przez co rosną koszty. W kopalni Rudna, w której doszło w ostatnich latach do kilku wypadków, wydobywa się miedź z poziomu ponad kilometra. Kopalnia w Chile to odkrywka, złoża są płytko. Silne związki zawodowe w KGHM windują koszty pracy, a Chilijczycy mogą być tańsi.

W chilijską kopalnię wpompowano już kilka miliardów złotych – wydatki okazały się wyższe od zakładanych. Giełdy w Warszawie i w Londynie (gdzie notowane są akcje KGHM) mimo wszystko pozytywnie oceniały tę inwestycję. Kłopot w tym, że gdy KGHM podejmował decyzję, tona miedzi kosztowała prawie 10 tys. USD. Przy tej cenie kopalnia na pustyni Atacama była rentowna. Dziś tona kosztuje niecałe 6 tys. USD i Sierra Gorda ponosi straty.

Ofiara

PiS krytykował tę inwestycję. Już po wyborach w 2015 roku pełniący obowiązki ministra skarbu Henryk Kowalczyk określił ją jako „ogromny błąd i niefrasobliwość”. Zapowiedział rychłe wycofanie się KGHM z Chile, by ratować zainwestowane w kopalnię miliardy. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego złożyła doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby z poprzedniego zarządu KGHM, które inwestując w Chile, miały narazić kombinat na „szkodę wielkich rozmiarów”. Postępowanie wciąż się toczy.

Z Chile uciekać chciał też powołany w lutym ubiegłego roku prezes KGHM Krzysztof Skóra (był też szefem kombinatu w czasie pierwszych rządów PiS 2006-2007). Ale w październiku, po niespełna ośmiu miesiącach, został odwołany.

Skóra miał paść ofiarą walk frakcyjnych w dolnośląskim PiS i słabnącej pozycji wiceprezesa partii Adama Lipińskiego, który go promował. Inna wersja mówi, że musiał odejść, bo rząd podjął decyzję, by jednak kontynuować inwestycję w Chile. Bo cena miedzi znów rośnie.

Skarbnik kontra menedżer

Nowym prezesem KGHM z nadania PiS został Radosław Domagalski-Łabędzki. Od poprzednika różni go wszystko.

Skóra nie miał doświadczenia w zarządzaniu dużymi firmami, był skarbnikiem mikroskopijnej gminy Ruja pod Legnicą, a na koniec został wiceprezesem lubińskich wodociągów. Jego największym politycznym sukcesem jest zdobycie mandatu radnego sejmiku województwa.

Domagalski-Łabędzki, prywatnie ojciec czwórki dzieci, pracował jako prezes wielu spółek, był członkiem amerykańskiego konserwatywnego think tanku American Enterprise Institute w Waszyngtonie, w latach 2006-2013 prezesem spółki w Chinach, współzałożycielem Polsko-Chińskiej Izby Handlowej w Szanghaju. To także zapalony alpinista. Jeden z jego znajomych opowiada, że nawet zaangażowanie KGHM w Chile planuje jak połączenie biznesu z hobby. – Chile to Andy, a Andy to Aconcagua, szczyt, którego jeszcze nie zdobył, więc chodzi mu to po głowie.

O ile Skóra uchodził za człowieka Adama Lipińskiego, bo podobno u niego ukrywał się za komuny dzisiejszy wiceprezes PiS, to Domagalski-Łabędzki był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju i jest uznawany za człowieka wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Kolega, szwagier, kierowca

Kombinat musi myśleć o złożach poza granicami, bo polskich wystarczy na 30-40 lat. Ale partyjne doły myślą o teraźniejszości. KGHM od zawsze był największym pracodawcą w regionie. Ilekroć w kraju zmienia się rząd, do wzięcia jest kilkaset doskonale płatnych posad – choćby w należących do kombinatu 32 spółkach córkach.

Obsadzane są zarządy, rady nadzorcze, nawet niższe stanowiska administracyjne. Wcześniej możliwość zarobkowania znajdowali tu dzisiejszy poseł PiS Maciej Łopiński (za rządów AWS), syn premiera Leszka Millera (w czasie rządów SLD), żona posła Adama Hofmana (za czasów pierwszego rządu PiS) i cała masa polityków Platformy Obywatelskiej, ich rodzin i protegowanych.

Teraz nadszedł czas PiS.

Lesław Grajewski, szef PiS we wrocławskiej dzielnicy Krzyki, od 40 lat prowadził w mieście mały sklep z galanterią. Na wystawie wytworne kapelusze, kaszkiety i moherowe berety. Teraz został prezesem należącego do KGHM Centrozłomu Wrocław.

Prezesem spółki KGHM TFI został Mirosław Stanisławski, przegrany kandydat PiS do Sejmu, ostatnio szef kancelarii podatkowej. Jedną z pierwszych jego decyzji było powierzenie kierowania należącą do TFI spółką Interferie Medical SPA koledze z kancelarii, także kandydatowi PiS, ale do rady powiatu. Temu się w wyborach powiodło. Zastępcą kolegi prezes zrobił swojego szwagra, trzeciego w tej historii kandydata PiS – dla odmiany przegranego w powiatowych wyborach.

Posad było tyle, że miejsce w radzie nadzorczej należącego do Polskiej Miedzi piłkarskiego Zagłębia dostał nawet kierowca prezesa Skóry Krzysztof Liczka. Ściągnięto go prosto z oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lubinie. 3 tys. zł za zasiadanie w radzie to dodatek do 20 tys., jakie zarabia jako kierowca prezesa.

W zarządach i radach nadzorczych innych spółek zatrudnienie znaleźli radni PiS, kandydaci, którzy przepadli w wyborach do Sejmu, i protegowani wpływowych w regionie polityków partii, przede wszystkim Elżbiety Witek, minister w kancelarii premiera.

Czternastki, wyprawki, diety

Akcje KGHM drożeją, ale dobrze zarabiają nie tylko prezesi. Pracownicy mogą liczyć również na trzynastkę i czternastkę. Posiadający potomstwo dostają pieniądze na szkolne wyprawki i dodatkowe 2600 rocznie do momentu ukończenia przez dziecko nauki albo do 25. roku życia.

Członkowie zarządu korzystają z wielu świadczeń niepieniężnych. Spółka pokrywa im koszty przejazdów, przelotów, noclegów, posiłków, a także płaci za wynajęcie domu. W umowach zawarty jest zapis o zakazie konkurencji po ewentualnym zwolnieniu. Zgodnie z nim przez pół roku od momentu ustania stosunku pracy, niezależnie od przyczyn, KGHM płaci im 50 proc. pensji.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.