Byłam dziewczynką

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Weronika Murek Małgorzata I. Niemczyńska

Biegam po teatrze – mówi mi pisarka Weronika Murek, autorka jednego z głośniejszych debiutów ostatnich lat. Jej zbiór opowiadań „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” zdobył Nagrodę Literacką im. Witolda Gombrowicza, a także znalazł się w finale – głęboki wdech – Nike, Gdyni, Conrada i Paszportu „Polityki” (jak coś pominęłam, to sorry!). – Już mi się zdawało, że znalazłam ciche miejsce, ale zaraz usłyszałam wiertarki – wzdycha.

– Skąd ten teatr? – pytam.

– Kończę pracę przy spektaklu „Dziewczynki” w Teatrze Studio. Punktem wyjścia stała się dla niego reklama podpasek. Kilka osób miało przed kamerą pokazać, jak biega dziewczynka, jak rzuca dziewczynka, jak bije dziewczynka... I wszystkie wykonywały jakieś nieskoordynowane, niezdarne ruchy. Potem te same zadania dostały dziewczynki. Okazało się nagle, że na hasło „Biegnij jak dziewczynka” dziewczynki biegną najszybciej, jak potrafią. Na hasło „Bij jak dziewczynka” biją z całej siły. One jeszcze nie czytają negatywnej konotacji, która pojawia się w języku, gdy mówi się o robieniu czegoś jak dziewczynka. Nie wiedzą, że to znaczy robić coś słabiej. Zadałyśmy sobie pytania, kiedy to się pojawia, skąd się bierze i co z tym można zrobić.

– My, czyli kto?

– Dziewczyny, z którymi pracuję. To był wspólny proces. Tekst powstawał na bieżąco. Jestem jego autorką, ale jest też dramaturżka Joanna Ostrowska, a reżyseruje Gosia Wdowik. Za choreografię odpowiada Marta Ziółek, za scenografię – Dominika Olszowy. I pracuje z nami jeden chłopak, realizator Aleksander Prowaliński. Oprócz dwóch aktorek w spektaklu bierze udział pięć dziewczynek w wieku od ośmiu do czternastu lat.

– Trudno z nimi było?

– Ale ciekawie. Chciałyśmy uwolnić siłę dziewczynek, wyzwolić emocje z ich ciał. Dałyśmy im szansę sprawdzenia się podczas prób, zrobiłyśmy warsztaty. Były np. ćwiczenia z megafonem. Każda miała coś do niego powiedzieć. Odskakiwały, słysząc siebie tak głośno. To było zaskoczenie, że są w stanie wydać takie dźwięki. Rozmawiałyśmy dużo o testowaniu swoich granic. Tekst spektaklu to historia oka, które patrzy. Dlatego zastanawiałyśmy się też nad tym, na co wolno patrzeć, jak bardzo spojrzenie może być opresyjne, na ile stwarzamy coś, gdy na to patrzymy, a na ile to coś stwarza nas.

Gdy opowiadałam znajomym kobietom, nad czym teraz pracuję, mówiły: „Superpomysł”. A potem zaczynały się zastanawiać, jakimi one były dziewczynkami. Często słyszałam: „Pamiętam, że byłam dzieckiem. Ale czy byłam dziewczynką?”. Znów się okazywało, że to źle się kojarzy. Nie ma od kogo uczyć się bycia dziewczynką, bo mama jest już dawno dorosła. To taki moment w życiu, w którym jest się pozostawionym samemu sobie. Też łapię się na myśleniu, że to coś, co trzeba w sobie przewalczyć, jeśli chce się być poważnym i odpowiedzialnym: „Och, nie, zachowałam się jak mała dziewczynka!”. – A to żaden wstyd być dziewczynką?

– Najbardziej porusza mnie scena, w której dziewczynki podchodzą do publiczności i bez słowa patrzą po kolei widzom w oczy. Mają w sobie taką siłę, że to spojrzenie dziewczynki – jak się okazuje – trudno jest wytrzymać.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.