Cezary Łazarewicz

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Kwestionariusz Reportera Finaliści Nagrody Kapuści - Pytała Anna Śmigulec

Mam naturę kury. Zawsze coś wygrzebię

– przodownik pracy. Jak się do czegoś biorę, to sobie nie wyobrażam, że mógłbym nie przeczytać wszystkiego na ten temat, nie porozmawiać ze wszystkimi, którzy mają coś wspólnego z tą sprawą. Z tematów, które już inni ruszali, jestem w stanie zrobić coś jeszcze – przez tę moją skrupulatność księgowego.

Zresztą mam naturę kury. Zawsze coś wygrzebię. I okazuje się, że tysiące ludzi obok tego przechodziły i nikt się nie pochylił. Np. sporo przesiaduję w archiwach i znajduję rzeczy, które ktoś powinien już wcześniej odkryć. Nadgorliwość i natręctwo dokumentowania wszystkiego. Robię notatki, nagrywam, zgrywam, odsłuchuję, spisuję i później mam problem. Bo to, co jest moją zaletą, okazuje się też moją wadą. Żeby się przedrzeć przez te tysiące stron materiałów, które zebrałem, tracę mnóstwo czasu. Sprawdzam nawet zupełnie nieistotne szczegóły, np. teraz pisząc o Gorgonowej, liczę, jak daleko było z sądu do kościoła św. Bernardyna, którymi uliczkami szedł pogrzeb, jak była ubrana ofiara. A później tych materiałów nie wykorzystuję w tekście, bo okazuje się, że ten akapit nie brzmi, a inny, na który straciłem cały dzień, nie pasuje. „Który” – często się na tym łapię. Ale ogólnie trzymam się tego, co powiedział mi kiedyś darłowski pisarz Zbysław Górecki: „Pisanie to sztuka wykreślania”. Staram się w ogóle nie nadużywać słów i myślałem, że jestem w tym dobry. Dopóki nie poszedłem

Organizatorzy Nagrody:

A twoją największą wadą? Jakich słów nadużywasz?

do Hanny Krall autoryzować wywiadu. Byłem pewien, że on jest już tak wyżyłowany, że nie da się nic wykreślić. A ona znalazła jeszcze sporo słów do usunięcia. „To niepotrzebne, panie Czarku” – mówiła, kreśląc.

Co jest dla ciebie największym szczęściem reporterskim?

Gdy docieram do bohatera, który zdradza mi taką historię, że aż czuję mrowienie w palcach. Nie daję nic po sobie poznać, ale w środku już wiem, że to jest wspaniała opowieść, na której zbuduję cały tekst albo i całą książkę. A drugi moment, może nawet ważniejszy, to gdy siedzę nad stertą papierów, notatek, zdjęć, nagrań: jakieś nazwiska, wydarzenia, daty, bohaterowie – i widzę tylko magmę. Aż nagle przychodzi taki moment, gdy wszystko zaczyna wychodzić z mroku i układać się w spójną opowieść, a ja czuję: ta książka będzie świetna!

Twoja porażka reporterska?

To było z 15 lat temu. Pisałem tekst o legendarnej na Pomorzu Danucie Kobylińskiej, pierwszej kapitan żeglugi wielkiej. Skończyłem szkołę morską, więc temat był mi bliski. Pomyślałem sobie: to będzie cudowna feministyczna opowieść o kobiecie, która przebija się przez męski świat, środowisko twardzieli pływających po całym świecie. Przeczytałem książkę, rozmawiałem z jej znajomymi, byłem pewien, że powstanie genialny reportaż. A okazało się, że to był najgorszy tekst, jaki napisałem w życiu – siermiężny i lukrowany. Nigdy się nie ukazał, przerobiłem go na krótką notkę. Zadzwoniła z pretensjami: „Jak pan mógł napisać, że chodzę po mieszkaniu w bamboszach!”.

Kogo z reporterów podziwiasz?

W latach 80. zachwycili mnie Ryszard Kapuściński i Hanna Krall, ale nie wiedziałem, że to są reporterzy. Dla mnie opisywali świat i robili to tak sugestywnie, że mogłem go sobie łatwo wyobrazić. Nie to co w suchych opowieściach gazetowych. I to mnie ukształtowało. Później George’a Orwella „W hołdzie Katalonii” i Martina Pollacka „Śmierć w bunkrze”.

Jakiej książki non-fiction zazdrościsz innemu autorowi?

Zazdroszczę wszystkich książek Jackowi Hugo-Baderowi. Bo ma swobodę pisania, od pierwszej strony zabiera nas do filmu w technikolorze – gdzie cały świat jest nasycony barwami, bohaterowie są jednoznaczni, dobro miesza się ze złem, jak w westernach.

Jakie jest twoje ulubione zajęcie?

Nicnierobienie. Leżenie i patrzenie w niebo. Po to raz w roku z kolegami jeżdżę na rowery na Białoruś.

O czym teraz piszesz?

Mam do napisania pięć książek i nie wiem, którą wybrać, żeby się wydawca nie obraził. Więc uchylam się od odpowiedzi.

Czy wierzysz, że pisaniem reportaży można zmieniać świat?

Mój najważniejszy tekst i zmienił, i nie zmienił. Napisałem o Tadeuszu Markielu, który miał 83 lata, gdy zdecydował się opowiedzieć mi, co się stało w jego rodzinnej wsi Gniewczyna. Że strażacy wyłapywali Żydów, zamykali ich w remizie, torturowali, a jak nie zdobyli informacji, gdzie trzymają złoto, wezwali Niemców, a ci rozstrzelali wszystkich. Markiel nosił w sobie tę historię przez 73 lata. Miałem nadzieję, że mój reportaż zmieni postawę mieszkańców tej wsi (bardzo patriotycznych), że uderzą się w piersi. Ale oni to wyparli. Miałem nadzieję, że Markiel przeczyta ten tekst i zobaczy w nim swoją odwagę. Ale zmarł przed publikacją. Z drugiej strony ten reportaż co jakiś czas wypływa w internecie i mimo że ukazał się w 2011 roku, ludzie do dzisiaj do mnie piszą, że ich porusza. Odwrotnie: utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto przebijać głową mur i realizować swoje tematy. Kiedy mówiłem ludziom, że piszę o Przemyku, odbijałem się od opinii, że to jest nieciekawe, to już było, nikt tego nie przeczyta. I wtedy jeszcze bardziej rosła we mnie potrzeba, żeby o tym napisać. Uparłem się: nawet jak nikt nie będzie chciał opublikować tej książki, to ją wydam choćby na powielaczu, bo wiem, że to jest coś ważnego, o czym muszę napisać.

A czy coś zmieniła w postrzeganiu Przemyka? Wbrew pozorom to jest książka o kłamstwie. Gdy odbierałem Nagrodę im. Oskara Haleckiego „Książka Historyczna Roku” w telewizji publicznej, w pierwszym rzędzie siedział prezes Jacek Kurski. Powiedziałem wtedy ze sceny o morale płynącym z mojej książki: nawet jeśli władza ma media i całą machinę propagandową, to prawda i tak zwycięży.

Mecenas Nagrody:

Co zmieniła twoja książka?

Partnerzy Nagrody: Polski PEN Club, Instytut Polski w Sztokholmie, Instytut Adama Mickiewicza, British Council, Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Stołeczne Centrum Edukacji Kulturalnej, Fundacja im. Ryszarda Kapuścińskiego – Herodot, Warszawskie Targi Książki, Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Jagielloński, Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW, Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego, Dom Spotkań z Historią, Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury, Księgarnia MDM i Księgarnie Bookbook, Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy Patroni medialni:

Wyborcza.pl, Gazeta.pl, „Duży Format”, Tok FM, „Kontynenty” Więcej: kulturalna.warszawa.pl/kapuscinski.html

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.