Cezary Łazarewicz

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Kwestionariusz Reportera Finaliści Nagrody Kapuści -

(ur. 1966 r.) – pochodzi z Darłowa. Reportaż „Żeby nie było śladów” został Książką 2016 roku w plebiscycie Radia Kraków i otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego oraz Nagrodę MediaTory w kategorii „Obserwator”.

„»Żeby nie było śladów« to pasjonujące śledztwo, przeprowadzone przez autora na podstawie lektury 83 tomów zeznań. Ta ponadczasowa książka mówi o wciąż nierozstrzygniętej walce z siłami, które dążą do zawłaszczenia prawdy i prawa w imieniu grupy rządzącej”.

Tadeusz Sobolewski

Chwila, kiedy zostałeś reporterem?

Kiedy napisałem swój pierwszy tekst: „Okrągły stół – jeszcze jedno kłamstwo komunistów”. Wyszedł w listopadzie 1988 roku w podziemnej gazetce, w nakładzie może 200 egzemplarzy i w dodatku pod pseudonimem, ale byłem z niego naprawdę dumny. To była publicystyka, a nie reportaż, ale od niego wszystko się zaczęło. Jakiś czas później pojechałem na pierwszą delegację służbową do Wolina, już dla „Wyborczej”. Wtedy pomyślałem: no to chyba już jestem prawdziwym reporterem! Mogłem sobie nawet opłacić hotel.

Najtrudniejsze spotkanie?

Na samym początku, jak miałem z 24 lata, pracowałem w lokalnym oddziale gazety i wysłano mnie na materiał do domu, w którym spaliła się dwójka dzieci. To było naprawdę trudne – te rozmowy z bliskimi o odchodzeniu i stracie. Pokazali mi: ta jaśniejsza plama – to dziecko, które tutaj spało.

Jak zdobywasz zaufanie swoich bohaterów?

To bardzo proste. Moja żona mówi, że mam białoruską twarz i jak tylko ludzie mnie zobaczą, od razu chcą mi opowiedzieć całe swoje życie. Nie muszę się specjalnie wysilać. Do tego mam uważność słuchania: potrafię godzinami siedzieć i słuchać. Nawet kilka osób mi powiedziało: „Jak z panem się dobrze rozmawia!”.

Co jest twoją reporterską siłą?

Jestem jak Bokser, koń pociągowy z „Folwarku zwierzęcego”: wstaję godzinę wcześniej, kładę się spać godzinę później, no

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.