Baza 1:

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Po Prostu Obrońcy Drzew -

W Pogorzelcach stoi kilka stodół, ale ta jest wyjątkowa. Wyprowadziły się myszy, a wprowadzili się obrońcy puszczy. Na sianie zmieści się może 20 osób. Reszta ochotników będzie musiała rozbić namioty wokół stodoły. Ogród ma wygody: jest kącik dla palaczy, wychodek z dziurą w ziemi, miejsce na ognisko, kuchnia zbita z kawałków drewna.

Tomek Skowroński przyjechał z okolic Białegostoku. Jest pilarzem. – Na studia musiałem zapracować. Zatrudniłem się jako pomocnik przy ścince w lesie. Żeby więcej zarabiać, zrobiłem papiery pilarza. Kurs kosztował 1450 złotych, trwał kilka tygodni, egzamin zdawałem w lesie. Egzaminator kazał mi obalić drzewo. Trzeba to zrobić tak, żeby nie zniszczyć młodego drzewostanu i nie uszkodzić konarów starych drzew. Zdałem.

Po filologii białoruskiej nie mam co robić, więc dalej chodzę na ścinki. Kiedyś zatrudniały Lasy Państwowe, teraz pośrednik. Dla niego nie liczy się moje bezpieczeństwo, ochrona drzewostanu, ale liczba ściętych drzew na dobę. Zwolniłem się niedawno, bo pośrednik nazwał mnie chujem. Wyżywał się na pilarzach za każdym razem, gdy nie był zadowolony z liczby ściętych drzew. To zależy nie tylko od nas, ale i od pogody, grubości drzew, gęstości rozgałęzienia, nachylenia terenu. Kiedyś leśniczy był codziennie przy pilarzach, teraz jest może raz na dwa miesiące. Przez to wycinane są drzewa, które nie są oznakowane, niszczone są młode drzewka, pogania się pilarzy i pomocników. Co roku są wypadki śmiertelne. Winę zrzuca się na tego, który zginął.

Nas, pilarzy, jest coraz mniej, bo ściągają z Zachodu harwestery – maszyny do wyrzynania lasów. Człowiek na obalenie i pocięcie drzewa potrzebuje trzech godzin, harwester dwóch minut. Tylko że zamknięty w kabinie operator ma ograniczone pole widzenia, maszyna niszczy poszycie i młode drzewa. To bzdura, że ekolodzy w wyniku blokady wycinki w puszczy zabierają pracę miejscowym. Miejscowych już dawno zastąpiły maszyny. Nawet operatorów ściąga się z Mazur.

Nie podoba mi się gospodarzenie w lasach państwowych. Starsi pilarze mówią, że kiedyś pozwalało się drzewom osiągnąć dobry wiek i nie cięło się aż tyle hektarów do łysego. Nie jestem obłudny, sam przykładam rękę do wycinek w lasach gospodarczych, bo potrzebujemy drewna – na opał, meble, podłogi. Ale to nie znaczy, że mamy robić wycinkę bez głowy i w takich miejscach jak puszcza. W strukturze lasów państwowych tylko około 5 procent to rezerwaty i parki. Mogliby chociaż te 5 procent zostawić.

Tomek pierwszy raz włączył się aktywnie w obronę puszczy. Wcześniej był na marszach antyfaszystowskich na ulicach Białegostoku. Ostatnio protestował w Białymstoku, gdy opluto ciemnoskórą kobietę z dzieckiem.

A Paweł Gurdak przyjechał z Sianowa pod Koszalinem. Jest rolnikiem. – W zeszłym roku miałem dwa hektary, w tym – cztery. Czego? Konopi. Nie tych in-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.