Szymek dzieli, Mafik rządzi

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Rozmowa Dużego Formatu -

Jeździli też za granicę.

Zyskami – po odliczeniu wynagrodzeń zbieraczy, paliwa, kosztów podrabiania paszportów, noclegów – dzielili się po równo. Szymek kompletował ekipy, sprzedawał łupy. Mafik decydował, gdzie konkretnie uderzą. Organizował kominiarki, torby na łupy, broń – w arsenale miał strzelby, pistolety gazowe, maszynowe, granaty. Obmyślał plan – kto kradnie auto, wybija szybę i wbija w stacyjkę śrubokręt, robiąc za taksówkarza na miejsce i z powrotem, ani razu nie gasząc silnika, kto terroryzuje sprzedawcę, kto ma młotek do wybijania szyb, kto broń, kto ładuje łupy. Mafik nie wchodził do sklepów. Napady obserwował z daleka.

Policjanci z Berlina, którzy zajmowali się wyjaśnieniem serii napadów, nadali działalności Mafika i jego kolegów pseudonim „Klejnot”. siądzie asystentka. Potem przyjdzie prokurator Jarosław – wysoki, elegancki, spokojny, w tej opowieści nie ujawni nazwiska, bo sprawa, mówi, jest zbyt delikatna. Czeka go bardzo długa rozmowa. Potrwa – z przerwami – cztery lata.

Asystentka zapisze kilkaset stron. Pierwszą zatytułuje: protokół przesłuchania podejrzanej Eweliny U. Dalej dopisze: ma 33 lata, jest mężatką, bezdzietna, wykształcenie średnie, po liceum zawodowym krawiec, klas nie powtarzała, do matury nie przystępowała, pracowała w życiu rok, w solarium, teraz niczym się nie zajmuje, ugotuje obiad, czasem pojedzie na ryby. Mąż też nic nie robi. Karana raz – grzywną – za napaść na funkcjonariusza.

Pytana o leczenie psychiatryczne, podaje, że była w szpitalu, „bo tak chciała”. Po dokonanym uszkodzeniu ciała. O tych zdarzeniach chciałaby opowiedzieć już podczas następnych przesłuchań.

Asystentka wydrukuje treść, Ewelina podpisze, zaczynając od nazwiska, podpisze też prokurator Jarosław. Uścisną sobie dłoń.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.