Umysł otwarty pod Jelenią Górą

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Jestem niewierzący”, choć mam na moją niewiarę inną formułę. Przejąłem ją od czeskiego dziennikarza Petra Vavrouszki. Na pytanie: „Czy ty, jak większość Czechów, jesteś niewierzący?”, Petr zawsze zaprzecza: „Ależ skąd. Jestem wierzący. Wierzę, że Bóg nie istnieje”. To wbrew pozorom bardziej precyzyjne niż mówienie np., że Boga nie ma.

Chociaż ja bym wolał powiedzieć inaczej: „Wierzę, że Bóg nie istnieje, ale jestem otwarty, jeśli fakty okażą się inne”.

Mamy dzisiaj rozmawiać o prawdach, jakie zbieram od kilku lat u napotykanych przeze mnie ludzi i zamieszczam w „Dużym Formacie”. Bóg gości tu dość często, mówią o nim moi rozmówcy, piszę o nim ja. Jak widać i bezbożnik może coś zaoferować wierzącym. Ale i Kościół może coś zaoferować niewierzącemu: na przykład dać mu możliwość zabrania głosu w świątyni.

Wobec tego przeczytam Państwu właśnie w tym miejscu „Prawdę Jezusa” z mojej książki „Projekt: prawda”.

O Jezusie, który nagle odkleił się od krzyża i spadł na kolana pewnej kobiecie, i co to był dla niej za znak…

Przysięgam! W ostatnią niedzielę sierpnia mówiłem mniej więcej to wszystko w kościele po mszy świętej. Sam nie mogę w to uwierzyć, ale taka jest prawda: wystąpiłem w czynnym rzymskokatolickim kościele pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Miedziance, nieopodal Jeleniej Góry.

Wszystkie spotkania z reporterami w ramach Miedziankafest odbywały się właśnie w świątyni. Bo to jedyne miejsce, gdzie mogły, miasteczka przecież nie ma. Jest tylko nowy browar i stary kościół.

Miasto widmo, z którego zostało kilka domów z nielicznymi mieszkańcami, i to oni przychodzą na jedyną mszę w niedzielę.

Miasto, gdzie domy, ulice, rynek, cmentarz, pałac i drugi kościół zamieniły się w trawę, wskrzeszone zostało dla potocznej świadomości przez reportera Filipa Springera. Teraz stało się przystanią dla miłośników reportażu, zjechały tam tłumy z całej Polski.

Ksiądz z Janowic Wielkich, który opiekuje się tym kościołem, ponoć miał moment zawahania, ale uległ.

Na czas naszych tam wizyt po prostu wyjmował zawartość tabernakulum.

Otwarciem kościoła na reportaż bardzo nam zaimponował.

Umysł otwarty akceptuje przecież to, że jedno zjawisko może być jednocześnie i pozytywne, i negatywne, zależy od aspektu. Nie przekreśla tych, którzy nie uznają autorytetu, jaki on uznaje. Nie poszukuje dla siebie pełnej akceptacji i nie odrzuca ludzi, którzy za jedno nas cenią, a za coś innego krytykują.

Reporterki (Klementowska, Lipczak, Piątkowska, Winnicka) i reporterzy (Bałuk, Hugo-Bader, Łazarewicz, Nowak) podpisywali swoje książki pod krzyżem.

Ja – nawet książkę o Czechach, którzy przekonują, że można być szczęśliwym bez Boga. Co więcej – jako przedstawiciel Fundacji Instytut Reportażu – podpisałem zgłoszenie zbiórki publicznej na remont drzwi kościoła. (I uzbierało się kilka tysięcy złotych!).

Za Filipem Springerem, niczym procesja, podążała grupa czytelników. Stawali w miejscach, które znikły, a reporter czytał im o nich przez megafon.

Czytał „Miedziankę” w Miedziance – i tak reportaż przywracał umarły świat.

A więc Drodzy Państwo: Boga nie ma lub jest. Miedzianki nie ma lub jest.

Oto co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.