Robię to sam

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Adam Słodowy Małgorzata I. Niemczyńska

Wszystkich bardzo pozdrawiam – mówi mi Adam Słodowy, wynalazca powszedni. – Ale ja mam już, proszę pani, 94 lata. Nie udzielam wywiadów. Pani lepiej zrobi to sama. „Zrób to sam” – tak nazywał się program, który prowadził za poprzedniego ustroju. Jego rada zatem mnie nie dziwi. Napiszę tekst sama, jak i Słodowy sam zdobył pracę. Ulubiony żarcik sucharek osób, które o tym opowiadają, jest taki, że zdobył ją szturmem. Co w tym śmiesznego? Otóż przyszły guru majsterkowania był wojskowym w stopniu majora (cha, cha). Służbę w siłach zbrojnych PRL zaczął pod koniec II wojny światowej. Wstąpił do wojska na ochotnika (wcześniej pracował w fabryce) i pozostał w armii aż do roku 1958. Prawdopodobnie jedyne odznaczenie, jakie zdobył, to Order Uśmiechu. Już później.

Tymczasem jest koniec lat 50. i Słodowy wkracza dziarskim krokiem do redakcji Telewizji Polskiej. Przychodzi z pretensjami. Ma pewność siebie, bo napisał już książkę „Budowa samochodu amatorskiego”, a nawet mu ją wydano. Dlatego nie boi się otwarcie skrytykować audycji popularyzującej wśród widzów wiedzę techniczną. Redakcja – o dziwo – nie próbuje spławić zirytowanego majora, tylko mówi mu: „Zrób to sam” (może innymi słowy, ale chodzi właśnie o to). Pada propozycja, żeby napisał scenariusz programu, który później trafi do realizacji.

W grudniu 1958 roku naród polski dowiaduje się, jak zbudować karmnik dla ptaków. Po emisji przychodzi 7,5 tysiąca listów.

Tak zaczyna się cykliczny program, który nadawany będzie do 1983 roku. Powstanie 505 odcinków, przez pierwsze osiem lat pod tytułem „Zrobimy to sami”. Słodowy prowadzi go osobiście. Jest dość sztywnym panem, zwykle w sweterku lub koszuli z krawatem. Ma też charakterystyczną grzywkę i wskaźnik ze strzałką. W zasadzie cały wystrój studia to stół, a na nim ułożone różne przedmioty, z których powstają inne przedmioty. Po latach Słodowy będzie nazywany „polskim MacGyverem”, ale w odróżnieniu od bohatera amerykańskiego serialu nie konstruuje na wizji ładunków wybuchowych, tylko rzeczy bardziej lub mniej przydatne w życiu codziennym.

„Nie ma ludzi zdolnych i niezdolnych. Są ludzie cierpliwi i niecierpliwi” – mawia prowadzący. Z puszek, korków, pudełek, szpulek nici czy gumki recepturki robi np. skarbonkę na zamek cyfrowy, pralkę do ubranek dla lalek albo samolocik. Gdy raz pokazuje na wizji, jak skonstruować urządzenie sygnalizujące, że woda przelewa się w wannie, Polacy przerabiają je kreatywnie na alarm, by łapać pod drzwiami złodziei mleka. Piszą do niego „Wysoki Znawco” albo „Szanowny Panie Zrób To Sam”. Choć czasem ich też denerwuje, bo zamiast pokazać wszystko kroczek po kroczku, wyjmuje spod lady gotowe cudo, mówiąc: „Żeby nie marnować państwa czasu...”. A oni potem próbują i wcale im nie wychodzi!

Tamten samochód, od którego się zaczęło, miał powstać, gdy znalazł na złomie dobry reflektor. I dorobił całą resztę. Wykorzystał rury do pieców, pogiętą ramę znalazł na łące. Żonę poddał obserwacji podczas zajęć kuchennych. A potem zrobił jej szafki otwierane do góry, żeby nie uderzała się w głowę, jak zapomni coś zamknąć. W TVP krążył dowcip, że Słodowy to największy wróg Gierka. Bo na jego „Pomożecie?” odpowie: „Zrób to sam”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.